#mNdNj
Po 2 tygodniach przeglądania profili trafiłam na dość przystojnego faceta, 23 lata, wysoki brunet o pięknych oczach, zaledwie dwa zdjęcia na profilu, ale jego oczy mnie jakoś zachęciły do napisania, raz się żyje więc piszę. Po 15 minutach dostałam już odpowiedź, rozmowa zaczęła się rozwijać, pisaliśmy jak był czas między pracą, a szkołą, mieszkał 100 km ode mnie w nieco większym mieście.
Na początku pisania bywało ciężko, jak się okazało był strasznym pesymistą i założył konto po to żeby się komuś wyżalić. Bywały dni bez wiadomości, ale nie poddawałam się, pisałam, wspierałam go jak mogłam, "wysłuchiwałam" każdego bólu jaki pisał, ale no wiadomo przez komunikator GG nie jest łatwo kogoś pocieszyć. Po miesiącu dał mi numer telefonu, zadzwoniłam, najpiękniejszy głos jaki słyszałam, gdy powiedział pierwsze słowo, "motylki" buszowały mi po całym brzuchu.
Pewnego razu zadzwonił do mnie o 3 w nocy i powiedział "żegnaj moja gwiazdko z nieba", powiedziałam tylko "żegnaj", chociaż serce mi pękało i po rozłączeniu przepłakałam z 2 godziny. Czułam, że tego nie zrobi. Odezwał się dwa dni później, nie byłam zła, rozumiałam jego stan, bo sama miałam depresję po stracie taty, powiedział że nie mógł tego zrobić, bo pomyślał o tym że jeszcze się ze mną nie widział.
Przez kolejne dwa tygodnie pisaliśmy tak jakby tej sytuacji nie było, codziennie budziłam go słodką wiadomością lub telefonem, on za to przy zasypianiu słuchał przez telefon jak oddycham. Po 2 miesiącach spotkaliśmy się, od razu mnie przytulił, przeprosił, poszliśmy na kawę pogadaliśmy, patrzył mi w oczy cały czas, były przepełnione strachem i wewnętrznym bólem, z każdym spotkaniem ten ból znikał, zaczął się bardziej otwierać, mówić o tym co go boli, od pierwszego spotkania minęło pół roku aż między nami do czegoś doszło, wiedziałam że się tego bał, tak samo jak ja.
Z dnia na dzień zaczął się częściej uśmiechać, widziałam łzy w jego oczach gdy przynosiłam mu rano śniadanie i kawę i delikatnie całowałam w nos tak jak lubił i mówiłam że go kocham. Po 4 latach wzięliśmy ślub, później dostaliśmy od losu dwoje pięknych dzieci.
Co skłoniło mnie do napisana tego wyznania? To, że dziś ten sam kiedyś zamknięty na Amen w sobie facet robiąc naszemu synkowi śniadanie powiedział "Twoja mama to prawdziwy anioł, dzięki niej tu jestem, jest moją gwiazdką z nieba, bardzo was kocham i cieszę się że was mam". Płakałam ze szczęścia, Cieszę się że nie odpuściłam, trzeba budować wiarę w drugiej osobie, bo możemy tym dużo pomóc. Polecam ;)
Dlaczego zawsze w takich historiach jest mowa o "wysokich przystojnych brunetach" a nie np. Rudych czy innych kurduplowatych blondynach mojego pokroju? :o)
Aż specjalnie dla Ciebie napisałabym takie wyznanie.
Bo połowa jest zmyślona, a "wysoki przystojny brunet" ładnie pasuje do historii.
Dzięki :(
@Aile jak jesteś nieletnia, to lepiej nie :o)
@Kimblee Hehe.
Ale miałam na myśli, że napisałabym wyznanie o mojej historii miłosnej, bo mój chłopak jest rudym kurdupelkiem.
Rudy ma kobietę, a ja nie :(
Rudy może też mieć rogi ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Jako blondyn z długą rudą brodą i 176cm wzrostu poddalem sie po 5tym stwierdzeniu, ze jednak bruneci sa lepsi (na randkach/spotkaniach) :)
@C2U Nie ma na to zasady ;)
Ja za to uwielbiam blond-kurdupelki (ach, wróć)
Myślałm że to gwałt będzie... Za dużo anobimowych...
Spodziewałem się jakiegoś szantażu psychicznego, ogólnej przemocy, uzależnienia autorki od tego gościa, a tu nuuuuuda
Nikomu nie życzę, by został zgwałcony, czy szantażowany, ale wyznania właśnie o tym byłyby sto razy lepsze, niż jakaś historyjka o miłości z internetu.
A ja wietrzyłam kolejnego psychopatę albo bezlitosnego prześladowcę... Cieszę się, autorko, że mój scenariusz się nie sprawdził :)
Może jestem cyniczna i juz długo nie byłam zakochana, ale... te "wyjątkowe" historie miłosne są wyjątkowe tylko dla autorów. Serio.
Nie jesteś cyniczna tylko normalna. Te historie są tak wciągająca i nieprzewidywalne jak romansidla za 5 złotych. :I
Moja historia nie jest ani trochę magiczna :( zabrał mnie bo nie miał z kim podriftować. Koniec xd
Pozytywna, te opisane na anonimowych też w większości jakieś magiczne nie są. Tylki autorzy się strasznie rospisują. :D
No fajnie ale nuda
Hej autorko mam nadzieje ze przeczytasz mój komentarz, jestem w zupełnie innej a jednocześnie podobnej sytuacji i wiem ze to anonimowe ale czy jest jakaś opcja kontaktu z tobą żeby pogadać. Moja dziewczyna w pewnym sensie straciła rodziców, tzn żyją jednak problemem jest, ze należała do świadków Jehowy i po odejściu straciła praktycznie cała rodzine i znajomych, problemy z samoocena i dobrym samopoczuciem miała od dawna ale nikomu o tym nie mówiła, a do tego doszła ta sytuacja. W miejscu gdzie pracowała praktycznie nie było nikogo w jej wieku, udało mi się ja namówić na zmianę pracy gdzie poznała nowych ludzi, dogaduje się z moimi znajomymi, ostatnio zaczęła tez chodzić na terapie, ma spotkania raz w miesiącu. Staram się ja wspierać najbardziej jak mogę ale czasami nie daje rady, nie mam nawet z kim o tym pogadać bo prosiła mnie żebym nie rozmawiał o tym nawet z moim najlepszym przyjacielem ponieważ boi się, ze przez to ludzie będą na nią inaczej patrzeć.
Pierdu pierdu będzie wiosna. Ja już nikomu nie mówię co mnie boli, a mam dużo do powiedzenia. Bo nikogo to nie obchodzi, ani tym bardziej jakiejś obcej osobie. Każdy ma problemy. Co prawda często zdarzają się dni, że tak duszę to wszystko w sobie i czekam aż przeminie i jakoś mija.
Poza tym takie coś co napisała autorka jest tylko w filmach. Nie ma czegoś takiego i nie było DLA MNIE, nie ma miłości. Świat jest brutalny, a ten kto się nie przystosuje po prostu ginie.
Nie mogę dodac do ulubionych zostawiam komentarz
Myślałam, że to kolejny wywód : ja się starałam, pocieszałam, a on mnie zostawił dla innej. A tu taka miła historia :)
Ktoś tu opisał swoją historię a wy piszecie
"nuda" serio?? To jest czyjeś życie a nie jakiś kryminał czy film sensacyjny.Jak oczekujecie gwałtów i prześladowań to idźcie oglądać filmy o tej tematyce a nie oczekujecie niewiadomo czego od anonimowych.
Nie oczekujemy nie wiadomo czego, ale anonimowe mają na celu ukazywania ANONIMOWYCH historii, czyli takich jakich raczej rodzinie/znajomym nie powiesz. Historia tutaj opisana jest raczej "chwaleniem się".