#mKSVJ

Jestem, a raczej byłem, oprawcą. 
W gimnazjum chodziłem do klasy ze swoją paczką z podstawówki oraz z pewną dziewczyną (nazwijmy ją Kasia). Kasia była zabawna i inteligentna, ale miała jedną wadę. Była brzydka. I to nam wystarczyło. Zaczęło się niewinnie – od wyzwisk typu „paszczur”. Zasłanianie oczu z krzykiem, że niby jej widok nas razi. Ale ona nie reagowała i bardzo nas to wkurzało. Więc zaczęliśmy testować coraz to nowsze „zabawy”. Popychanki, podkładanie nóg, zabieranie jej rzeczy, plucie, kopanie jej plecaka, zamykanie w toalecie. Wyśmiewaliśmy ją, jej rodzinę, jej ubiór, jej miłość do motoryzacji, jej sposób mówienia, wszystko. Dla nas była to tylko zabawa. Nie widzieliśmy w tym takiego zła, jakie ona widziała wtedy w nas. 
Dziewczyna zaczęła nas unikać i spędzać przerwy gdzie indziej. Nauczyciele nie reagowali albo udawali, że nic się nie dzieje. Gdy pewnego dnia wróciłem do szkoły po chorobie, jej w szkole nie było. Nie widziałem w tym nic dziwnego, póki na lekcji matematyki nie przyszła nasza wychowawczyni na rozmowę. Kasia miała próbę, wylądowała w szpitalu. Mnie to otrzeźwiło. A kumple zaczęli żartować, że jest tak bezużyteczna, że nawet tego nie potrafiła zrobić dobrze. „Szkoda, że nie zdechła” – wychowawczyni była w szoku.
Kumpel, który to powiedział, nie poniósł żadnych konsekwencji. Nikt z nas nie poniósł, uzgodniliśmy wspólną wersję. 

Żałuję tego, co robiłem w gimnazjum. Żałuję, że tak łatwo dałem podpuszczać się kumplom oraz żałuję, że niszczyliśmy jej życie. Chciałbym dla niej jak najlepiej, żeby to wszystko naprawić.
sea Odpowiedz

Nie wiem, jaki miałeś cel w tym wyznaniu, ale nie dostaniesz ode mnie tutaj rozgrzeszenia. Też byłam gnębiona i odrzucona w dwóch szkołach. Wpłynęło to na moją koszmarnie niską samoocenę, wrażliwość na odrzucenie i brak umiejętności życia w grupie w dorosłym życiu.

Powiedz mi proszę, jak bardzo trzeba nie mieć swojego zdania i poczucia tego, co jest dobre, a co złe, żeby uczestniczyć w gnębieniu? Przez myśl Ci nie przeszło, ze przekraczacie wszelkie granice i sprawiacie cierpienie? To jest dla mnie niepojęte, zwierzęta też męczyliście?

Takie zachowane nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia. Ani wiek, ani presja kolegów, nic nie jest dla mnie argumentem, żeby gnębić inną osobę tym bardziej za coś, na co nie ma wpływu (!)

Cieszę się, że cierpisz. To jest Twoja kara za lata sprawiania cierpienia innej osobie. Tylko błagam, niech przez myśl Ci nie przyjdzie, żeby pisać do tej biednej dziewczyny z przeprosinami, bo zrobisz to dla siebie, a nie dla niej.

worm Odpowiedz

nauczyciele mieli to gdzieś - problem był jak podjęła próbę. Większy syf byłby jak skuteczną.

No i też jakby kto pytał "nie reagujcie to im się znudzi" - jak zwykle tego typu porady działają w narnii albo innym hogwarcie - w życiu realnym reagować trzeba od razu. Do skutku.

karlitoska Odpowiedz

Jeśli nigdy nie przeprosiłeś nawet tej dziewczyny to nawet jeśli żałujesz to nie ma to żadnego znaczenia.

Dodaj anonimowe wyznanie