#mGfFc
Kiedy jestem trzeźwa, zawsze myślę o kilkunastu rzeczach na raz, nie potrafię sama za sobą nadążyć, trudno mi być efektywną i zrobić cokolwiek skutecznie. Trudno mi się rozmawia i pracuje z ludźmi, bo mam wrażenie, że albo próbują coś robić w zupełnie inny sposób niż ja, albo każdą czynność rozwlekają do granic możliwości. Mam wrażenie, że wszystko wokół mnie dzieje się albo za wolno, albo z milionem niepotrzebnych procedur. Kiedy się upiję, łatwiej mi to znieść, bo czas zaczyna lecieć na zwolnionych obrotach.
Nikt nie wie o moich epizodach upijania się, zresztą co miałabym im powiedzieć? Że chcę zatrzymać sobie mózg? To brzmi idiotycznie.
Nie chcę się uzależnić, więc pomijając moje wieczory z alkoholem, raz na dwa-trzy miesiące, piję niewiele i tylko przy okazji uroczystości rodzinnych czy wyjść integracyjnych. Nawet klubów unikam jak ognia.
Jestem już po trzecim piwie, w lodówce czekają na mnie jeszcze dwa i spora cytrynówka, pójdzie wszystko albo nie, zobaczymy. A jutro wstanę rano z niewielkim bólem głowy, pójdę do pracy i nikt nic nie będzie podejrzewał, i ani kropli nie wypiję aż do... Sylwestra, jak mniemam, gdzie wypiję symboliczną lampkę szampana.
Ale na razie - alkohol powoli zaczyna działać i jest mi dobrze. Bardzo dobrze.
Obawiam się, że to prosta droga do uzależnienia. Albo nawet już uzależnienie. To, co piszesz jest w moim odczuciu niepokojące. Bez alkoholu trudno Ci się rozmawia i pracuje z ludźmi. Upicie się do nieprzytomności jest sposobem na zniesienie niefajnej rzeczywistości, która Cię otacza. A co, jeśli pojawią się w życiu jakieś poważne problemy? Albo seria niepowodzeń? Czy Twój mózg nie sięgnie po sprawdzony schemat odcinania się od rzeczywistości tylko trochę częściej? Uważaj na siebie.
I prosta droga do przeszczepu wątroby. O ile autorka wytrzymałaby min. pół roku abstynencji, by zostać zakwalifikowaną do kolejki. Jeśli dalej będzie się tak upijać, do tego w końcu dojdzie.
Nieprawda - wszystko zależy od organizmu. Mam już duuużo lat i teraz nie wypijam dużo, bo syndrom dnia następnego może dać mi się we znaki, ale póki byłam w wieku autorki, to mi się zdarzało wypić z taką mniej więcej częstotliwością i brakiem kaca następnego dnia. Nie uzależniłam się. Teraz wypijam max 3 lampki wina czy 2 piwa, i to raz - dwa razy w miesiącu. A wątrobę mam zdrową.
Brzmi jak ADHD. Ale zaraz ktoś napisze, że to wymyślona choroba.
@Rokusana dokładnie o tym samym pomyślałam, sama mam stwierdzone ADHD (stwierdzone dopiero niedawno, sporo po 20 roku życia) i objawy mam niemal identyczne. Autorko, mogłaby Ci się przydać wizyta u psychiatry doświadczonego w temacie ADHD u dorosłych, na "spowolnienie mózgu" są leki ;)
To taka sama choroba jak dysgrafia, dyskalkulia i inne "dys" dla leni i nieuków
I tutaj widać minusy multitascking. Ogólnie ciężko z tego trybu wyjść, zwłaszcza jak dla kogoś jest to odruch mnie terapeuta poradziła, żebym skupiała się w takich wypadkach na jednej czynności. Czyli nie oglądałam podczas obierania pomarańczy filmów jednocześnie b myśląc co na obiad, tylko skupiła na tym jak skórka odrywa się od pomarańczy. Może się nam wydawać, że robimy to odruchowo, ale nasz mózg poświęca na to zasoby. Nie zawsze jeszcze mi się udaje, ale jest już lepiej :D
Gdyby tylko istniały specjalne tabletki wydawane przez lekarza...
Nauczcie się czytać autorka pisze że pije ostro tylko kilka razy w roku, a poza tym tylko podczas spotkań rodzinnych bardzo mało. to jest co w stylu odstesowywacza. Może jakieś spokojne hobby by tu pomogło zamiast alko lub jakaś osoba
Wątroba lubi to
Uwielbiam te komentarze o wątrobie przy każdym wyznaniu o piciu alkoholu. Jak to jest, że alkoholicy chleją po 20 lat na pusty żołądek i sobie żyją, ale randomowa osoba pijąca codziennie piwo ma sie szykować na przeszczep wątroby bo na pewno zaraz umrze?
Psychiatra dobrał y ci leki wyciszajce. Nadmiar myśli to jest objaw, może jedyny, może nic więcej się nie dzieje, ale to jest objaw i można go leczyć, jeśli Ci przeszkadza. Ja tam u siebie to lubię. U mnie to ma związek z dwubiegunem - stąd wiem, że leki na to wpływają i są temu też dedykowane.
Są lepsze sposoby na "zatrzymanie sobie mózgu". Spróbuj się zainteresować medytacją, a konkretnie praktyką pokłonów, która łaczy medytację z dość intensywnym ćwiczeniem fizycznym. Wycisza myśli bardzo skutecznie.
Nie koniecznie musi być to choroba. Jest to też m.in. objaw bardzo wysokiej inteligencji, która może przejawiać się m.in. niekontrolowaną wielozadaniowością. Radzę zrobić sobie test w tym kierunku i ewentualnie zasięgnąć literatury. Skuteczność działania to precyzja lub dokładność, nie ma powiązania z wielozadaniowością. Osoby z wysokim IQ korzystają z używek itp. bo to jedyny sposób na dopasowanie swojego IQ do reszty świata, spowolnienie mózgu i przestanie nadmiernie analizować. Świadomość boli bardziej niż głupota... Dla Autorki postu mam złą wiadomość, zmienić się tego nie da, jedynie można dokształcić się w tym zakresie i zacząć to kontrolować na swój sposób, z rany uczynić zbroję.