#mE09G

Uczę angielskiego. Czasami online, ale bywa też, że dojeżdżam do uczniów na korepetycje i to co się dzieje obecnie w edukacji zaczyna mnie przerażać. Rządzący tego najwyraźniej nie dostrzegają, lecz z mojej pozycji widać to doskonale. I winy nie ponosi za to wirus, lecz to co wyrabiają ludzie pod wpływem paranoi i niepewności.

Widzieliście kiedyś psychicznie "wypalone" dziecko? Ja tak. Ostatnio widuję takie nieszczęsne istoty coraz częściej. Żeby nie przedłużać wyznania podam tylko jeden przykład, ale coraz więcej moich uczniów zachowuje się właśnie tak, zwłaszcza tych młodszych;

Oto 12-letnia dziewczynka, w szkole jest prymuską, najlepszą z prawie wszystkich przedmiotów. Marysia zawsze lubiła angielski, miała do niego smykałkę i chętnie go ze mną powtarzała, coraz lepiej jej też wychodziły konwersacje. Do czasu. Obecnie widzę u niej zastój, tkwimy w tym samym miejscu ze słówkami i gramatyką. bo mała nie ma ochoty na nic. Nie ma siły na rozmowy. Korepetycje mamy w piątki po południu i widać po niej ogromne znużenie po całym tygodniu, takie, którego wcześniej nie obserwowałem. Owszem, bywała zmęczona, ale nigdy do takiego stopnia. Jak mówi - nie daje rady psychicznie, co przekłada się na ogólne wyczerpanie organizmu. W szkole codziennie kartkówki, czasami po dwie, a nawet więcej, dochodzące do kilkunastu tygodniowo. Ogromna ilość materiału. Każdy nauczyciel robi co może aby przerobić cały rok szkolny w jeden miesiąc lub szybciej "bo nie wiadomo kiedy nas znowu zamkną, więc trzeba się spieszyć, bo online nie przekażemy wszystkiego". Wieczne sprawdziany, wpychanie w uczniów takiej ilości wiedzy, że potem dzieci są wręcz otępiałe od nadmiaru informacji. Matka Marysi twierdzi, że jej dziecko nie ma ochoty chodzić do szkoły, chociaż zawsze jej sprawiało to przyjemność. W weekendy śpi po 10-12 godzin na dobę. Traci chęć do życia i raz po raz musi brać zwolnienia z lekcji, żeby złapać oddech... ale te lekcje oczywiście trzeba kiedyś odrobić.

Nie jestem w rządzie i nie wiem jak COVID wpływa na działanie ministrów, urzędników, sekretarek itp. Ale wiem jak to co się dzieje na górze działa na naszych najmłodszych. Aż serce mnie boli, kiedy kolejne dziecko niemalże ze łzami błaga mnie abym nie zadawał mu pracy domowej - nie z lenistwa czy braku chęci do nauki (uczę od lat i potrafię wyczuć lesera, odróżnić go od naprawdę wykończonego ucznia), lecz dlatego, że nie będzie w stanie jej odrobić i prawidłowo zrozumieć. Ja to widzę, rodzice to widzą, niektórzy nauczyciele pewnie też... i co, zmienia się coś? Chyba tylko na gorsze. I to nie wirus jest sprawcą.
Riczkid Odpowiedz

Nie wirus, tylko zła organizacja tego wszystkiego.

TymRazemNieZapomne

A co rząd kiedykolwiek zorganizował dobrze? :(

karinuredo

Posady swojej rodzinie? Całkiem dobrze im wychodzi.

Whiteknight Odpowiedz

Jestem korepetytorem i starszym bratem. Potwierdzam - dzieciaki są przemęczone. Co mnie dziwi, częściej widzę przeforsowanych uczniów podstawówek niż licealistów. To, co się wyrabia w siódmej i ósmej klasie, przechodzi czasem ludzkie pojęcie - i to nie od tego roku, a już od momentu, gdy wprowadzono siódme czy ósme klasy. Sporo rodziców zachęca przy tym, żeby "cisnąć" ich pociechy i im "nie pobłażać". Nie cisnę ich. Jeszcze będą mieli czas na harówkę. Nie rozumiem, co się dzieje ze szkolnictwem. Marudziło się na nie i za moich szczenięcych lat, ale tak źle to chyba jeszcze nie było.

agathe

Też jestem korepetytorką i miałam praktyki w szkole, uczyłam niemieckiego. Zacznijmy od rozłożenia materiału. Próbuje się w ciągu dwóch klas przerobić większość gramatyki istniejącej w języku w ogóle. To się nie uda. Wciska się dzieciakom zupełnie niepotrzebny czas zaprzeszły, którego się po prostu praktycznie nie używa. Na odmianę przez przypadki jest po jednej lekcji na przypadek, czyli łącznie trzy lekcje, bo nie liczę mianownika. Na rekcję czasownika, najgorszą rzecz, jaką uczeń niemieckiego zobaczy, jest JEDNA LEKCJA. Podręczniki nadają się do śmieci, bo dla ich twórców ważniejsze jest, żeby zmieścić jedną lekcję na jednej stronie, żeby było estetycznie, niż żeby zgromadzić w podręczniku przystępne informacje. Tekstów "z życia" nie ma. Po prostu nie ma. Za dużo materiału i to do tego nieciekawego. Jak dla mnie to jest główny problem właściwie każdego przedmiotu

335579 Odpowiedz

Tak, rząd sobie nie radzi. Tak, ograniczenia źle wpływają na ludzi, nie tylko na dzieci. Ale pewne ograniczenia są potrzebne w dobie wirusa, zwłaszcza na jesieni. Dobrze by było, gdyby rząd dobrze to rozwiązał, ale mimo, że się nad tym dość sporo zastanawiałem, nie udało mi się wymyślić dobrego rozwiązania. Jak masz jakiś pomysł, to powiedz - chętnie podyskutuję.

Kurosaki Odpowiedz

To wynika z kilku faktów: wcześniej uczyła się, żeby jej nie było wstyd przez koleżankami, ze źle odpowiedziała lub bała się, że Pani ją weźmie do odpowiedzi- teraz nie musi robić tego regularnie- bo nikt jej do odpowiedzi nie wezmie, a jak wezmie to moze mieć zeszyt przed oczami wyłączyć kamerkę i w tym czasie sprawdzić. Nauczyciele zdalnie nie uczą tylko wymagają, żeby mieć podkładkę przed dyrkiem, że coś robią. Tak naprawdę robote odwalają rodzice a dzieci musza ślęczeć nad debilnymi zadaniami.

Zenobiusz Odpowiedz

Dojrzewa. Potrzebuje dużo snu. Normalne.

qwero

@Zenobiusz to tak nie dziala

CyraneczkaZKoviru

p*erdolenie

PinkRoom Odpowiedz

Zwolnienia z lekcji żeby złapać oddech. Najgłupsze co słyszałam, tym bardziej, że potem trzeba przez to przerobić podwójną porcję materiału.

Xanx Odpowiedz

Nie ma sił na naukę więc dorzućmy jeszcze dodatkowe korepetycje. Serio?

Ebubu

najprostsza reakcja....
nie rozumiesz to załatwimy Ci więcej lekcji byś miał więcej czasu aby to zrozumieć lub by ew ktoś inny spróbował Ci to wytłumaczyć...

diq1 Odpowiedz

Program się przesunął.
Jak jednorazowo udzielałam korepetycji z matmy, dziewczyna z drugiej gimnazjum, zapytała mnie, co to za dziwne krzyżujące się osie.
Pierwszy raz widziała układ współrzędnych.
W drugiej gimnazjum.
Ja to miałam w 4 podstawówki. Maks w 5.
Więc jak mają się wyrabiać, jak dzieci w 1-3 dopiero się czytać uczą?
Potem się dziwić, że cały program zrzucony na ostatnie dwa lata.

Dodaj anonimowe wyznanie