#mAFhI
Często wieczorem, gdy już zapadała cisza, zdarzało mi słyszeć jakieś pukanie, szurania, jakby kroki. Raz pode mną, raz gdzieś ze ścian. Było to dziwne, bo mój pokój mieści się na strychu, a obok jest jedynie łazienka. Z początku nie zwracałam na to aż takiej uwagi, przecież to mogły być jakieś rury albo po prostu hałas z parteru jakoś dociera na moje piętro i wydaje się, jakby powstawał tam. Mimo tego z czasem nie mogłam już spać, potrafiłam leżeć prawie do rana i nasłuchiwać dziwnych dźwięków. Zaczęły mnie coraz bardziej niepokoić, więc powiedziałam w końcu o tym rodzicom. Niestety są bardzo wierzący i od razu stwierdzili, że to mogą być duchy, po czym tata oznajmił, że skontaktuje się zaraz ze znajomym księdzem. Ksiądz faktycznie przyjechał, mówiąc, że czuje tu jakąś złą energię. Poświęcił dom i kazał nam się wszystkim codziennie modlić. Ja tego nie robiłam, nie jestem wierząca. Poza tym poświęcenie w niczym nie pomogło, wciąż słyszałam te dziwne szmery i hałasy. I to tylko na strychu, u rodziców na parterze było cicho.
Pewnej nocy miałam wręcz wrażenie, że te dźwięki dochodzą z jakiegoś miejsca obok mnie i spanikowana pobiegłam zapalić światło. No i przyłapałam duchy na gorącym uczynku. A raczej myszy. Nikt nie podejrzewał, że mogą zalęgnąć się w świeżo wybudowanym domu. A jednak. Stukanie i pukanie, które słyszałam, wcale nie było stukaniem i pukaniem, a dźwiękami ich poruszania się po pokoju. Były też w łazience, stąd wydawało mi się, że słyszę coś ze ścian. Myszy to zwierzęta nocne, więc za dnia gdzieś się chowały, a w nocy wychodziły. Gdy nagle zapaliłam światło, udało mi się zauważyć dwie z nich wbiegające za komodę. I okazało się, że mogłam na to wszystko wpaść o wiele wcześniej. Kompletnie nie zauważyłam, że kilka rzeczy nosiło ślady pogryzienia, np. kartony z jeszcze niewypakowanymi rzeczami. Pod wanną natomiast znalazłam mysie odchody, a jakaś stara paczka krakersów leżąca na półce pod biurkiem została wyraźnie napoczęta.
Ciekawe, co na to ksiądz...
PS Tata się zmieszał i powiedział, że nie będzie do niego dzwonić, żeby powiedzieć, że sprawa duchów już się wyjaśniła.
Myszy potrafią nieźle hałasować, słyszałam, jak jedna się próbowała dostać do domu, to było, jakby ktoś piłował próg. Ksiądz czuł złe duchy, hi hi...
To "zła energia" śmierdzi mysim moczem?
Pomijając duchy takie miejsce ma też swoje złe strony. Złodziejowi jest łatwo obserwować dom , wystarczy się przebrać w dres albo wziąć kijki do maszerowni , a w ogóle nikt nie musi się tłumaczyc po co chodzi po lesie. A jak już wie kiedy mieszkancow nie ma w domu przez kilka minut dom jest jego bo policja szybko nie dojedzie.
U nas w mieszkaniu w bloku kiedyś zamieszkał sobie szczur. Nikt by się nie zorientował, gdyby nie to, że na stole stały paluszki w szklance i za każdym razem ta szklanka była przewrócona, jak rodzice wracali do domu. A skurczybyk taki cwany, że nie dał się pogonić czy złapać. Wreszcie wujka poprosiliśmy i szczura dopadł, ale trzeba było ciężką komodę do tego podnieść.
Tyle wiem z opowieści, sam miałem wtedy rok, może trochę mniej. Od tamtej pory każda dziura w mieszkaniu jest zasłonięta.
Buhaha szczur się przez beton przebije także twoje zasłanianie to tylko tak dla picu cheba
@Mokra już doszłaś?
Za meblościanką w salonie była dziura, o której moi rodzice nie wiedzieli. Dopiero gdy szczurzysko się pokazało to pozasłaniali wszystkie dziury w domu.
Szczury nie są takie głupie jak ty i dadzą radę przejść różnymi sposobami.
Myszy potrafią być głośne. Jedna kiedyś przegryzła mi plastikową listwę przy podłodze, żeby dostać się do piwnicy. Za cholere nie mogłam wpaść na to co to piski i zgrzyt. Dopiero jak odsunęłam komodę się wydało co to
Czyli co? Myszy w nowo wybudowanym domu były dla nich mniej wiarygodne niż nawiedzenie go przez duchy? To by miało jakiś sens, gdyby to był stary dom, w którym ktoś kiedyś umarł. No chyba, że wybudowaliście go na cmentarzu.
Nie wiem, czy masz jakieś zwierzę w domu, ale w domku zawsze powinien być kot na właśnie takich małych intruzów ;)