#m6ZoG
Cofnę się kilka lat wstecz. Depresja, myśli samobójcze, apatia. Brak chęci do wszystkiego. Wtedy na jakimś internetowym portalu pojawił się on. Sam dość mocno zaburzony, autoagresywny narkoman, co jednak w żaden sposób nie uwłaczało jego dobremu sercu i niesamowitej wrażliwości. Staliśmy się dla siebie najważniejszymi osobami na świecie.
Można by pomyśleć, jak cudownie. Stajesz na nogi, zaczynasz wracać do życia za sprawą jednego człowieka, który, paradoksalnie, robiąc tak niewiele, zmienił wszystko. Fakt, że ty wpływasz na niego tak samo tylko dodawał skrzydeł.
I tak, było cudownie. Pierwsze spotkanie na żywo, wspólne wakacje, plany na przyszłość. Pierwszy raz doświadczyłam takiego uczucia - czystej, bezinteresownej i szczerej przyjaźni. Na każde spotkanie przynosił mi tulipany.
Jednak z zaburzeń, uzależnień nigdy do końca się nie wychodzi, często wracają. Zdarzały się gorsze miesiące, strach o życie drugiej osoby, poczucie bezradności i bezsilności... Ranił mnie tym, nie wyobrażałam sobie, że mogłoby go zabraknąć. Choć widziałam smutek w jego oczach, zawsze wtedy przytulał i mówił, żebym tylko nie płakała. Śmiał się, że mogę robić to tylko ze szczęścia, gdy w końcu staniemy przed ołtarzem.
Pewnego dnia, po dość długo trwającym gorszym czasie, po raz pierwszy nie dostałam wiadomości na "dzień dobry". Kilka dni później w skrzynce pojawił się list, w którym znalazłam pudełeczko z pierścionkiem i karteczką: "Pamiętasz, gdy mi obiecywałaś, że będziesz płakać tylko ze szczęścia?".
Aż chciałoby się w tym momencie napisać: "tak, planujemy ślub, a nasze dziecko jest w drodze". Nic z tego. Uratował mnie, po czym twierdząc, że nigdy nie zacznę przy nim normalnego, zdrowego życia... odszedł. Od kilku tygodni zostawiam na cmentarzu tulipana i jedną małą łzę. Obiecałam przecież, że nie będę płakać.
Na dzień dobry wyznanie które zawaliło mnie z nóg :/
Autorko przesyłam Ci dużo pozytywnej energii! 😉
Bądź dzielna! Na pewno jest przy Tobie i chce, żebyś była szczęśliwa! Trzymaj się 💙
Też mam na swoim koncie taką znajomość...tylko nigdy się nie odważyłam znaleźć grobu mojego internetowego przyjaciela. Może jest ktoś z Lublina kto mógłby mi pomóc?
@Bestia
Chłopak miał na imię Maciej. Zmarł w sierpniu 2012r na białaczkę w wieku 19 lat. Nic więcej nie mogę sobie teraz przypomnieć
To mnie tutaj szukaj, regularnie coś komentuje
Popłaczę za Ciebie.
I ja
Pewne osoby tylko przelotnie się w naszym życiu przewijają, a zostawiają po sobie bardzo dużo.
Nie placz. Tego by chciał.
Rozpłakałam się...
Jakie to jest przykre :(
I teraz nie wiem czy był niesamowicie bezinteresowny, czy wręcz przeciwnie :(
Trzymaj się autorko, przynajmniej w ostatnich miesiącach Jego życia, dawałaś mu trochę szczęścia!
aż się łezka w oku kręci, autorko trzymaj się cieplutko :)
Piękne wyznanie. Oki wszyscy ryczą, ale autorka przezyla prawdziwna milosci i strate a to jest czescia nas :) ja po moim prawdziwnym przyjacielu mam nawet tatuaz, codziennie gdy sie budze widze symbol ktory nas laczył. Fakt nie odwiedzialam jego grobu boje sie choc minelo 8lat :P