Mam chłopaka, jest cudownie, jesteśmy razem już rok i właściwie się nie kłócimy. Wspieramy się nawzajem, spędzamy razem każdą wolną chwilę, szanujemy się. Możemy liczyć na siebie w każdej sytuacji i wiele już bied razem przerobiliśmy. Jego problemy, moje problemy – to wszystko razem ogarniamy, zawsze króluje u nas rozmowa i nie mamy przed sobą tematów tabu. Jednej osobie coś nie pasuje – rozmawiamy o tym i rozwiązujemy problem. Kochamy się, planujemy wspólną przyszłość.
Tylko martwi mnie to, że my naprawdę się nie kłócimy. O NIC. Czasem są małe sprzeczki, ale zawsze kończymy ze śmiechem, przytuleni do siebie. W żadnym moim związku tak nie było, nawet w domu tego nie doświadczyłam, tylko darcie mordy. Boję się, że to jest nienormalne, no bo jak można się nie kłócić?
Dodaj anonimowe wyznanie
Weź Ty się pierdolnij w głowę. Masz bardzo fajny związek, a szukasz problemów na siłę.
Masz rację, to nienormalne. Jesteśmy istotami emocjonalnymi, więc to czy doświadczamy emocji z całego przekroju - a nie tylko tych pozytywnych, jak w Twoim związku - decyduje o tym, czy jesteśmy szczęśliwi i spełnieni jako ludzie. Zresztą, sama widzisz to na swoim przykładzie, czujesz podświadomie, że coś jest nie tak.
Moim zdaniem jedynym logicznym rozwiązaniem jest iść do klubu i znaleźć jakiegoś patusa, którego wprowadzisz do swojego życia. Dzięki temu nie tylko zdestabilizujesz swoje nudne życie i przewidywalnego partnera, ale kto wie, jak Ci się poszczęści, to może nie raz i nie dwa dostaniesz w mordę od nowego faceta i poczujesz, że żyjesz. Dla najlepszego efektu celuj w alkoholików, alimenciarzy albo ludzi po wyrokach.
Powodzenia.
Ja się z moim mężem pierwszy raz pokłóciłam jak po 2 latach znajomości, chwilę po tym jak zamieszkaliśmy razem. Przedtem nie było o co się kłócić, bo jaki problem mogą mieć 2 osoby, które spotykają się by miło spędzić czas i nie łączą ich wspólne przestrzenie/zobowiązania/dzieci/zwierzeta itp.
Powinnaś go kontrolować, to może oznaczać że ma kochankę, z którą się kłóci
I kiedy by niby miał na nią czas? Ty to w ogóle dziwny twór jesteś. Starasz sie niby pseudo feministyczne rzeczy promować ale to jakbyś dooychało komuś torcik w gardło z talerzykiem. A paków moslemow sie nie czepiasz tylko normalnych facetów z karykaturalną przesadą co do nich. Serio nie przeszkdza ci widok drobnej kobiety zakutanej w te szmary niosącej zakupy jak jej pancio idzie w szortach z butelką wody? Albo wycinanie dziewczynkom rzeczy tam na dole w ramach religii? Dla ciebie to ok jest? Bo nigdy nie widze krytyki tam hdzie trzeba? Why? No powiedz serio.
Mieszkam w Polsce i komentuję głównie polską rzeczywistość, bo znam ją najlepiej. Mam kilkunastu znajomych muzułmanów i każdy z nich żyje "po zachodniemu". Ich partnerki nie zakrywają twarzy. Gdybym opisywała islam tylko na podstawie osobistych doświadczeń, to mogłabym powiedzieć, że 100% muzułmanów jest pokojowo nastawionych. Ale by się podniósł raban, zwłaszcza od dragomira
A sa z Pakistanu? Bo oni są pokojowi dopóki jest ich mało. Ale mi nie o pokojowość chodzi chociaż ich religia nakazuke konwertowanie i no ich facet może ożenić sie z chrześcijanka ale ich kobieta może wyjść tylko za muzulmanina. A ateiści? Na odstzał. A kobieta wg ich książki jest gdzieś pimięedzy kozą a krzesłem. No i moga poślubić nawet noworodka i ładieać moędzy uda do 9 roku życia, a 9 lat to już dorosła kobieta i normalnie można. Im i h więcej w danym regionie, tym bardziej religijni. Także nie neguje tego co mówisz ale w pl mieszkałam i duzo normalnych facetów, nie-katoli jest i nie wiem czemu zawsze po nich tak zaciekle jedziesz?
Tak jak mówię, opisuję wyłącznie moje doświadczenia. W Pakistanie nigdy nie byłam, natomiast doznałam w życiu wiele krzywd od polskich facetów
Neko, szkoda nerwów na niego. Jak go złapiesz za rękę to powie że nie jego ręka, jak ostatnio mu Karolina wysyłała dokładnie w podaniem nru wyznania, gdzie pisał coś przeciwnego to też się z tego wykręcał, tak że zawsze wychodzi na jego. Widać bawi go udawanie idioty. Gorsza była tylko ta Ukrainka, bo ona była na serio zrąbana, a ten chociaż ma ubaw na kacu.
Tak sobie tłumacz swój brak argumentów. Wciąż nie potrafisz udowodnić, że niby się mylę. I nie "karolina wysyłała" tylko ty z drugiego konta wysyłałeś
Wyzwolonyy, tobie to już nie pomoże walnięcie się w łeb, bo tylko nabijesz sobie guzów i wtedy ta różowa peruka ci na to nie wejdzie. W twoim beznadziejnym przypadku zostaje tylko terapia elektrowstrząsowa, może wreszcie wtedy myślenie wskoczy ci na właściwe tory. 🤷♀️
"Terapii" elektrowstrząsowej już się nie stosuje. Ale czego się spodziewać po gościu, który chciał mnie wysyłać do gazu (!) tylko dlatego, że się ze mną nie zgadza