Wstydzę się, że mam 28 lat i nigdy jeszcze nawet szczerze się nie przytuliłem z kobietą, mimo że wiele razy tego chciałem. I mam przeczucie, że po prostu nigdy to nie nastąpi, a zdecydowanie mi tego brakuje. Mam 158 cm wzrostu i przez ten jeden szczegół czuję się jakbym miał wypisane na czole, że jestem śmietnikiem genetycznym. Za każdym razem, gdy próbowałem nawiązać z płcią przeciwną jakąś interakcję, byłem wyśmiewany lub w lepszym wypadku delikatnie spławiany. Zwykle dziewczyny się na mnie gapią w prześmiewczy sposób, i zresztą nie tylko dziewczyny, a wszyscy ludzie. Na Tinderze zwykle rozmowa się całkiem nieźle klei, dopóki nie napiszę, ile mam wzrostu. Potem para jest usuwana. Jak z paroma koleżankami rozmawiałem na ten temat, to mi mówiły, że przy ludziach byłoby im wstyd się pokazać z takim niskim facetem i czułyby się ze mną jak z synkiem.
Mam wrażenie, że tak już będzie zawsze.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak widzę "śmietnik genetyczny", "tinder" i opisy bardzo chamskich dziewczyn, to mam wrażanie, że się nasłuchałeś jakichś głupot w internecie, przez co szukasz nie tam gdzie trzeba i sam sobie robisz ograniczenia. Nie jesteś przecież aż taki niski! Ja normalnie się umawiałam z facetami te kilka cm niższymi ode mnie. Średni wzrost Polki to 165 cm, a cała masa dziewczyn jest od Ciebie niższa. Jeśli mówią Ci, że jak z synkiem, to może problem nie we wzroście, a w tym, że jesteś chudy, gładko ogolony, albo mało charyzmatyczny itd. A są to rzeczy nad którymi można popracować
No, jak zapuści zarost to będzie wyglądał jak Gimmli. Wspaniała rada :)
Ej ale krasnoludy to Ty szanuj.
Gimmli był super! I na pewno nie wyglądał jak synek
Może lubi być gładko ogolony? Ja na przykład nie wyobrażam sobie siebie z brodą.
Na pewno słyszałeś to wiele razy, ale mogę Ci powiedzieć, że wzrost nie jest aż tak ważny w stosunkach damsko-męskich. Moja kuzynka ma 180cm wzrostu, a jej mąż 165cm. Są już razem małżeństwem dobre 20 lat. Głównie powinieneś zaakceptować swój wzrost, bo tego już nie zmienisz, podobnie jak rodzicow- tego się nie wybiera. Co możesz zmienić to nastawienie do siebie i do świata, który cię otacza. Przede wszystkim cieszyć się z tego co masz i pielęgnować to co cię interesuje. Jeżeli zmienisz priorytet to prędzej czy później kobiety zaczną się tobą interesować bez względu na urok osobisty. Będzie ich pociągało to czym sobą reprezentujesz. Także głowa do góry!
Jprdl , kolejne zakłamywanie rzeczywistości. Ja mam 182 cm a dziewczyny rocznik 2000 + patrzą na mnie jak na autora wyznania. Wystarczy że mają powyżej 175 cm. I nie tylko dziewczyny. Kiedyś grupka małolatów z końca gimnazjum wzrost powyżej 190 cm szepnęła w moim kierunku że jestem kurdupel. Kłamstwo w dobrej wierze i mówienie prawdy w złej wierze ma ten sam skutek. Żeby autor porady czuł się lepiej a nie jej adresat. I jak można pieprzyć o nastawieniu do świata w sytuacji kiedy z nastawieniem świata do autora jest problem. Najpierw to trzeba w drugim dostrzegać człowieka a dopiero potem wygląd bo inaczej świat zawsze będzie zjebany. Jeśli autor znajdzie dziewczynę to musi szukać wśród takich samych incelek jak on a ich jest zdecydowana mniejszość.
Mam 168cm wzrostu a na studiach spotykałem się z dziewczyną 189cm. Dodam że byłem chudy i miałem problemy z cerą. To nie wzrost czy wygląd jest problemem tylko kompleksy i desperacja która wręcz bije z tego wyznania. Brutalna prawda jest taka że nikt nie będzie chciał brać na siebie ciężaru leczenia Twojej samooceny.
Znam małżeństwo, gdzie mężczyzna ma 154, a kobieta 146 cm. (Mieszkanie wyposażyli w meble robione na zamówienie / wieszane pod ich "rozmiary", żeby było im wygodnie.)
Są razem już prawie 30 lat.
Pocieszam Cię tym i życzę powodzenia :)
PS - Niektórzy niscy mężczyźni zamawiają sobie obuwie na podwyższonych podeszwach. Może takie coś?
a ty masz urzadzenie do czytania w myslach, ze wiesz, ze WSZYSCY gapia sie na ciebie przesmiewczo?
tu problemem nie jest wzrost (mi jest np. obojetny), a galopujacy kompleks i ksobnosc
mam kolege nizszego od ciebie, ma zone ponad 1,7m, duzo mozna nadrobic charyzma, charakterem
ale lepiej uzalac sie nad soba w internecie
Mojej przyjaciółce, która ma prawie 180 cm wzrostu podobają się niżsi od niej mężczyźni, nawet o 15-20 cm. Pierwszy facet, w którym się zakochałam, miał ok 160 cm wzrostu (ale mnie po prostu bardziej pociąga inteligencja i elokwencja, niż budowa ciała... za te zgrabne, złożone zdania już u mnie punktujesz ;) Co nie znaczy, że nie patrzę na wygląd - higiena i schludny ubiór to oczywisty wymóg... Jeśli jednak chcesz wyglądać na wyższego, co rozumiem, to poleciłabym Ci rozważenie swojego stylu i ubioru, może też fryzury - to są szczegóły, które wizualnie potrafią bardzo wiele zmienić. Jak korzystasz z Tindera, to rozważ dodanie info o wzroście w tym startowym opisie - może nie w pierwszym zdaniu, ale jeśli odpowiednio ubierzesz to w słowa, możesz na tym skorzystać. Powodzenia!
Aaa, i oczywista oczywistość - większość kobiet które znam najbardziej pociąga pewność siebie i wysoka kultura osobista. I trochę luzu - nic tak nie odstrasza, jak desperacja. Zawieraj znajomości, przyjaźnie, nie spiesz się, daj sobie czas.
Zacznij szukać gdzie indziej niż normalnie.
Nie wiem, zajmij się czymś ciekawym, np. skokami że spadochronem czy wspinaczką górską. Dziewczyny, które też to robią, znają swoją wartość i nie muszą jej podnosić centymetrami partnera.
Jak będziesz mieć dużo kasy, to nawet jakbyś był karłem, przestanie przeszkadzać.
Ta wystarczy, że będzie super sławny i super bogaty.
Stary. Źle szukasz. Zacznij grzebać w swej osobowości pod kątem tego, co może nie pasować kobietom. Albo zmień obiekty westchnień. Podam Ci swój przykład: 164 cm wzrostu, czyli niewiele więcej niż Ty. Z kobietami zacząłem późno. Nieśmiały charakter, itd. Suchelec niezbyt przystojny, za to z długimi włosami, więc w tych czasach to nawet jeszcze gorzej, bo dziwak z wyglądu. Studia zacząłem parę lat później. Do 19 roku życia byłem samotny i bez szans by się wydawało. Kluczem było bywanie, wychodzenie do ludzi, na koncerty, poznawanie na żywo. Dwie pierwsze dziewczyny poznałem na koncertach. Pierwsza mnie wyrwała, drugą ja nieudolnie poderwalem. Nie wyszło. Z desperacji dziewictwo w wieku 21 lat oddałem pani negocjowalnego afektu. Przez kolejne trzy lata samotności przestało mi zależeć na związkach. Dobrze mi było samemu. Zacząłem dużo działać na studiach, bywać w towarzystwie. Dziewczyny same przyszly. Miałem parę związków z wyższymi. Jedna nawet to był typ modelki, 175 cm. Półtora roku razem. Rozstanie przez różnicę charakterów. Do ustatkowania licznik pokazywał 16 związków. 90 proc. to były związki gdzie dziewczyny do mnie uderzały. Nie wszystkie też chciałem. Parę razy usłyszałem, że jakaś tam w rozmowie z inną określiła mnie jako ciacho, podczas, gdy naprawdę nie byłem.
Chcę Ci pokazać, że wzrost nie ma żadnego znaczenia gdy jesteś fajny na swój własny sposób. Miej swój styl, wyróżnij się wyglądem innym niż reszta, miej dużo zainteresowań, pokazuj się w wielu miejscach i nie mam na myśli klubów. To ostatnie miejsce gdzie znajdziesz kogoś ciekawego. Zapisz się np. do klubów fantastyki, czytaj dużo książek, słuchaj i dyskutuj o muzyce. Zacznij chodzić do szkoły tańca, na kursy samoobrony. Internetowe randki mogą pomóc, ale nie ma co na nie liczyć. Mi pomagały do zaliczania kolejnych dziewczyn, które głównie chciały zaliczać kolejnych facetów.
A przede wszystkim cytując mądrość ludową: "miej wyj****e, a będzie Ci dane". Dziewczyny czują desperatów i omijają ich.
Czyli za pierwszym razem skorzytsałeś z usług prostytutki i masz zajebiste życie będąc niższym nawet ode mnie. Niektórzy tutaj chcą mi wmówić, że pierwszy raz z prostytutką zjebie moją samoocenę, ale po tym co Ty piszesz widzę, że wcale tak nie musi być.
Przede wszystkim , jeśli masz normalny zarost , - zapuść mniej więcej tygodniowy zarost. Musi być starannie przystrzyżony. Wtedy nie będziesz się kojarzył z synkiem. Tylko nie sam wąsik bo wtedy zyskasz sobie przydomek Mafioso i będzie dużo śmiechu.
Serio? Będzie wyglądał jak mini-menel.