#lveyy
Jakiś czas temu stwierdziłam jednak, że chciałabym się jakoś rozwinąć, poszerzyć horyzonty. Zaczęłam więc czytać książki. Nie naukowe, bo się na tym nie znam i byłyby dla mnie niezrozumiałe.
Zaczęłam czytać takie zwykłe książki. Najpierw lektury szkolne, których nigdy nawet nie dotknęłam, bo wydawały mi się nudne.
"Lalka" mi się bardzo podobała (szkoda mi było Wokulskiego. Łęcka to niezła s*ka!), "Dziady" zupełnie nie - to był dla mnie jakiś bełkot i odpuściłam.
Potem przerzuciłam się na kryminały. Słyszałam, jak ludzie często mówili coś o Agacie Christie. Wiedziałam, że to była jakaś pisarka, ale żadnej książki nie znałam. Przeczytałam więc kilka. Świetne były.
Teraz czytam fantastykę. Szukam swojego ulubionego gatunku (chyba). Próbuję wszystkiego po trochu i na razie w ogóle mnie to nie nudzi. Wręcz przeciwnie - chcę więcej!
Nie sądzę, żebym się od tego robiła jakaś mądrzejsza, ale zauważyłam, że styl wypowiedzi mi się zdecydowanie poprawił i słownictwo rozszerzyło (może więc jednak jestem odrobinę mądrzejsza? Nie wiem).
W każdym razie piszę o tym tutaj, bo może to brzmi głupio, ale dla mnie to spore osiągnięcie.
Znajomym ciężko mi się tym pochwalić, bo dla nich czytanie książek to głupota i strata czasu. Wstyd, ale kiedyś też tak myślałam.
Z lektur szkolnych mogłabyś jeszcze przeczytać ,,Zbrodnia i kara'', a z książek fantasy polecam ,,Zwiadowcy'' oraz inną trylogię ,,Bramy ze złota''. Oczywiście godne polecenia jest jeszcze ,,Piknik na skraju drogi'' braci oraz serię ,,Metro'' pióra Dmitrija Głuchowskiego.
A na problemy z bezsennością - "Nad Niemnem".
Ja od siebie polecam "Dworzec Perdido". Rewelacyjna pozycja!
Książek do polecania jest mnóstwo. Życia człowiekowi nie starczy na te wszystkie cuda.
Cudzoziemka, Mistrz i Małgorzata, Proces, Portret Doriana Graya, Rok 1984, Dżuma, Quo Vadis, Ludzie bezdomni...
Moim zdaniem FutuRE jest nawet jeszcze lepszą książką Głuchowskiego niż Metro. Pomijając nadmiar niezawsze potrzebnych drobiazgowych opisów seksu.
To ja dodam “Buszujacy w zborzu”, “Folwarek zwierzecy” i komedia “Badzmy powazni na serio”.
Aż zostawie komentarz. Ostatnio akurat mam więcej czasu to wykorzystam na czytamie ☺️
Tayla - w zbożu... Dodam do listy polecanych Don Kichota oraz Sherlocka Holmesa
@scor
Mówisz o Zwiadowcach Flanagana?
Jeśli tak, to zgadzam się w 100% 😊
Drużyna też robi furorę. I może nikogo to nie zainteresuje, ale ma wyjść 8 tom. I nazywa się (UWAGA SPOJLER) "Powrót Temuidżenów"
Płaczę z radości na myśl o kolejnej książce 😍
Wydaje mi się, że "Witajcie w Rosji" jest znacznie lepsze niż "Metro" i "Futu.re" razem wzięte.
Zbiór krótkich opowiadań, napakowanych po brzegi opisem i klimatem życia w Rosji.
Przekrój grup i warstw społecznych pod pozorem fantastyki.
Wydaje mi się, że "Witajcie w Rosji" jest znacznie lepsze niż "Metro" i "Futu.re" razem wzięte.
Zbiór krótkich opowiadań, napakowanych po brzegi opisem i klimatem życia w Rosji.
Przekrój grup i warstw społecznych pod pozorem fantastyki.
A ja uważam że Łęcka nią była suką bez serca, tylko zagubioną, niedojrzałą dziewczyną. A Wokulski był manipulatorem. On jej nie kochał, on pożądał jej na własność a jak przestała być wyzwaniem to straciła dla niego wartość. Oczywiście Łęcka nie była święta. Była po prostu głupia. Ale uważam że ta interpretacja "Lalki", którą pokazał mi mój mentor od polskiego, też jest ciekawa
On był taki męczący, po prostu frajerstwo na całego. Ona też nie była lepsza, jednak na pewno nie była suką, bo go odrzuciła, akurat do tego miała prawo :)
Ja tam nigdy nie rozumiałam hejtu na łęcką. Wokulski za to drażnił mnie niemiłosiernie.
Łęcka była ofiarą swojego otoczenia i czasów, w jakich żyła. Została wychowana na pustą lalę. Za to Wokulski był denerwującym frajerem moim zdaniem :)
Była, była... Zaręczyła sie z nim dla kasy, a potem go zdradzała..
W pełni się zgadzam. Wokulski próbował zdobyć Łęcką na wszelakie sposoby, czy to wparszając się na spotkania czy śledząc ją w parku. Przerażające jest też to, że starał sie ją kupić m. in. poprzez wykupienie długów jej ojca, tak jakby chciał aby w zamian ona stała się jego własnością. W końcu powinna być mu za to coś winna, czyż nie? Według mnie był to "stalker", któremu bardziej zależało na pieniądzach niż na czymklwiek innych. Tyle osób twierdzi że to Izabela była k... Jak więc nazwać Wokulskiego, który się ożenił ze starą kobietą tylko dla pieniędzy?
Nie można oceniać Lalki przez pryzmat dzisiejszej kultury. Trzeba myśleć jak kiedyś ludzie dobierali się w pary. Wtedy Łęcka nie miała za bardzo prawa to tak potraktować. Mogła jedynie go spławić znajdując lepszą partie.
Zgadza się - Łęcka była zagubioną, niedojrzałą suką bez serca
Lucy5 - Przypominam tylko, że Wokulski również poślubił swoją pierwszą żonę dla kasy i tak też zdobył swój początkowy majątek, a Łęcka na początku nie chciała Wokulskiego ani jego pieniędzy, bardziej jej ojciec ją do tego zmuszał a Wokulski manipulował.
Napisałaś "w każdym razie". A to juz świadczy o wyższości intelektualnej nad 90% komentujących tutaj.
BĄDŹ co BĄDŹ umysł też można wyćwiczyć, niczym mięśnie. Nie każdy ma predyspozycje by pracować w Cernie, ale to nikogo nie przekreśla.
A z fantastyki polecam Ci oczywista dzieła Sapkowskiego - opowiadania o Wiedźminie oraz trylogię husycką (chociaż to takie low-fantasy, mocno historyczne) zaczynając od Narrenturm.
Książki Piekary są bardzo ciekawe, szczególnie cykl o Madderdienie
Piekara tak! Uwielbiam! Polecam! Za to nie wiem czemu z Sapkowskim jakoś mam problem. Robiłam już tyle podejść i nie mogę przebrnąć ponad połowę książki.
Polecam też "Ewangelię krwi" (tak spoza polskich autorów), jak ktoś lubi też o wampirach poczytać :)
Terry Goodkind i seria Miecz Prawdy. No i oczywiście Władcą Pierścieni obowiązkowo.
Katarzyna Berenika Miszczuk cykl Kwiat paproci- bardzo kobieca fantastyka na oparta na wierzeniach słowiańskich. Pilipiuk pisze lekko i z humorem oraz całkiem poważnie.
Ja się totalnie nie znam na fantastyce, ale Kroniki Krwi i Kamienia Newcomba oraz ogólnie Pilipiuka mogę polecić najgoręcej 😍
Również polecam serię Kwiat paproci Miszczuk ❤️
Też lubię polskie fantasy. Cykl inkwizytorski, przygody Wędrowycza, Kłamca, kwiat paproci, a z nowszych Bitwa o nonsens
Po wiedzminie przez dość długi czas nie była w stanie mnie serio zainteresować żadna książka fantasy, choć kiedyś pochlanialem je dziesiątkami, aż do momentu kiedy znalazłem malazanska księgę poległych. Ciężko się na początku czyta i trzeba zapamiętać sporo miejsc i postaci, ale szczerze polecam.
A tak jeszcze wracając do mojej przerwy w czytaniu, chyba jednak jej powodem prócz poziomu wiedźmina były moje przygody z narkotykami. Potwornie splycaja wrażliwość i zainteresowania.
@Selevan1 Masz ode mnie plusika za Malazańską. Mój mąż mnie skutecznie... zaraził tym specyficznym światem.
Polecam jeszcze książki z uniwersum Warhammera, fajnie się czyta przygody Gotreka i Felixa, a jeśli ktoś jest... zaszczurzony, tak jak ja, to serię Thanquol and Boneripper oraz powieść Headtaker.
A z naszego rodzimego podwórka: Pan Lodowego Ogrodu J. Grzędowicza, powieści i opowiadania M. L. Kossakowskiej oraz oczywiście cykl inkwizytorski Piekary. A na poprawę humoru, książki o Jakubie Wędrowyczu A. Pilipiuka.
A ja dorzucę Janusza Zajdla - teraz go już mało kto zna, ale warto - np. taki "Limes inferior" czy "Paradyzja"
Polecam Ci z fantastyki "Wiedźmina" Sapkowskiego, serię "Świat Dysku" Pratcheta. Poza tym jeśli lubisz książki obyczajowe (z akcją osadzoną na początku wieku XIX), sięgnij po "Emmę" i "Rozważną i romantyczną" Jane Austen.
I "Dumę i uprzedzenie", koniecznie :)
Spróbuj poczytać książki Terrego Pratchetta. Są bardzo lekkie i zabawne, a jednocześnie nie głupkowate. Niektóre niestety są nacechowane politycznie, ale to mniejszość.
Tak samo polecam klasykę pt. Władca Pierścieni, jednak to już jest trochę mniej lekka literatura. W książkach jest wiele treści których nie ma w filmowej trylogii i generalnie wydają mi się "cieplejsze" niż film.
Jest jeszcze C. S. Lewis, który napisał dużo więcej niż Opowieści z Narnii. Jego książka pt Dopóki Mamy Twarze jest połączeniem fantastyki i powieści psychologicznej i robi to świetnie. Tak jak w przypadku Pratchetta tak i tutaj znajdzie się kilka fragmentów, które mogą być denerwujące dla osób o innych poglądach niż autor (tyle, że tym razem to zwolennicy poglądów Pratchetta mogą się zirytować), niemniej myślę, że kunszt autora w pełni to wynagradza.
Igrzyska Śmierci też są napisane na naprawdę dobrym poziomie jak na powieść z rodzaju YA.
Z kryminałów lubię Lustrzane Odbicie Tany French.
Nie polecam natomiast Niezgodnej, Achromatopsji, Martwego Jeziora, Córki Laguny, Królowej Lata, Mistyfikacji (to akurat kryminał) oraz książek Katarzyny Michalak i Bereniki Miszczuk... No chyba, że ci się akurat spodobają.
Ja zawsze chciałam przeczytać coś Pratchetta, ale nie wiem od czego zacząć. Możesz podpowiedzieć? Bez tych 'politycznych'
Botocodlamnie, albo od cyklu o śmierci (Mort) albo o wiedźmach (Równoumagicznienie). Cykl o magu Rincewindzie czyli jego najstarsze dzieło było strasznie męczące i sztampowe. Też warto ale nie na początek, aby się nie zrazić do reszty.
Ja najbardziej lubię serię o Rincewindzie (Kolor Magii-Blask Fantastyczny-Czarodzicielstwo-Ciekawe Czasy-Ostatni Kontynent) oraz o Vimesie (Straż, Straż-Zbrojni-Na Glinianych Nogach-Piąty Elefant-Łups-Niuch). Nie polecam natomiast Powtórnego Regimentu (znam osobę którą ta książka zraziła do Pratchetta, dla mnie przekombinowana intryga i zbyt dużo treści politycznej) Pasterskiej Korony (zaczyna się mega sztampowo, też więcej polityki niż stylu Pratchetta, aż przestałam czytać choć kto wie, może później jest lepsza...) i serii Długiej Ziemi (pierwsza część jeszcze może być, w drugiej zaczyna się już polityka pełną gębą).
Qzin nie nazwałabym sztampowym cyklu o Rincewindzie... Czarodzicielstwo jsst nudne ale pozostałe książki to jedne z lepszych pozycji Pratchetta. Osobiście najbardziej lubię 2 ostatnie.
Ja właśnie jestem w trakcie czytania Świata Dysku i jak na razie zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu cykl o wiedźmach i tak już chyba zostanie. O śmierci też bardzo polecam. O Rincewindzie mam dokładnie takie samo zdanie, jak Qzin. Gdybym od niego zaczęła, to pewnie bym się tak nie wciągnęła, bo rzeczywiście bywa męczący. Chociaż wciąż polecam przeczytać, tylko na początek wybrać coś innego :)
O Wiedźmach!!! Bo ja sobie zawsze wyobrażam Nianię Ogg śpiewającą piosenkę o jeżu, którego przelecieć się nie da i pracującą swoim jedynym zębem nad marynowaną cebulką... 😀
Jeżeli miałabyś ochotę na dobre horrory to polecam Stephena Kinga, nazwisko adekwatne - król tego gatunku :)
albo alter-ego Kinga-Richard Bachman
Też chciałam go polecić. Jego książki to taki horror/thriller /fantasy, specyficzne połączenie. Uwielbiam jego twórczość. O kunszcie pisarskim może świadczyć chociażby ilość ekranizacji jego powieści: zielna mila, skazani na shawschank, martwa strefa, to, bastion, i wiele innych. Choć przestrzegam, że filmy, mimo swoich atutów, nie umywają się do książek, no może poza "Skazani na shawschank", gdzie film jest prawie kropla w kropkę taki sam jak książka.
Polecam mitologię nordycką Neila Gaimana, bardzo miła w odbiorze :)
@Martynozaur o tak, świetne to jest :D Amerykańscy Bogowie też cacy. W ogóle Gaiman rządzi ;)
Nie od dziś wiadomo, ze czytanie książek przynosi same korzyści :)
Oby tak dalej autorko!
Jeszcze z gatunku baśniowej, młodzieżowej klasyki która wciąga - trylogia "Atramentowe serce". Pozycja która oszałamia coraz mocniej z każdym tomem.
Jeśli lubisz klimaty średniowiecznej fantastyki(niestety bez magii), to polecam serię książek "Zwiadowcy" John'a Flanagan'a. Tylko osobiście polecam skończyć na części 11. 12 część według mnie dużo popsuła.
@Nihill
Tak... Tęskno mi do przygód Willa. Odnosi się wrażenie, że 12, 13 i 14 tom są pisane na siłę, a to nigdy nie kończy się dobrze.
@AkariStyle Mam w domu do części 13 ale jeszcze jej nie czytałem, po 12 nie umiem się przemóc. Może kiedyś przeczytam całą serię od nowa i wtedy przeczytam te tomy, ale to będzie odległa przyszłość