#lvAFY
Ostatnio wybrałam się z przyjaciółką na zakupy, o 16 musiałam coś zjeść, więc poszłyśmy na gastro. Koleżanka rozmiar 34, kupiła frytki z colą w maku (niczego lasce nie żałuję, jedynie obrazuję), ja rozmiar 40, kupiłam jakąś sałatkę z rukolą. Siadłyśmy przy stoliku i gadałyśmy o pierdołach, jak to my. Nagle słyszę za sobą SZEPT. Szept, który pewnie słyszała starsza para dziesięć stolików dalej. „Patrz, Tomek, jaka gruba locha, w domu wpierdala non stop, ale przy ludziach sałatę żuje, motylek pierdolony”, w tle męski rechot, ludzie się oglądają, no poczułam się znakomicie. Koleżanka szepnęła, żebyśmy sobie poszły. Tak też zrobiłyśmy. Ale uprzednio wstałam, wzięłam tę chujową sałatę i postawiłam kolegom na stoliku z uprzejmym „Proszę, chłopaki, smacznego, mam nadzieję, że nigdy nie dowiecie się, czym jest bulimia”.
Mało spektakularne, ale ich miny były równie żałosne jak moja sałata.
Czekam na czasy kiedy inteligencja i kultura będą tak pożądane przez społeczeństwo jak seksowna sylwetka. Niby homo sapiens a wszystko sprowadzamy do ruchania jak zwierzęta.
Mówisz o sobie, bezużyteczna wiejska kurewko?
Dziećmi z pękniętej gumy nie ma sensu się przejmować. Ważne, że walczysz ze swoją chorobą.
70 kg przy 172 cm to nie jest nawet nadwaga, a na pewno nie jakaś spektakularna otyłość, która by na Ciebie zwróciła uwagę, więc dziwię się, że ktoś wyśmiewał osobę o prawidłowej masie ciała, gdy w społeczeństwie nie brakuje osób o rzeczywistej otyłości.
Może to ich oduczy chamskiego komentowania... Chociaż wątpię.
Może stanie się ziarenkiem, z którego z czasem wykiełkuje choć odrobina refleksji, że nie wszystko jest takie, jak wygląda na pierwszy rzut oka...
Hvafaen oczywiście, że nie mieli prawa jej komentować, ale mam duże wątpliwości co do tego wyznania. Dziewczyna ma prawidłową wagę i akurat uwzięliby się na nią, skoro nie trudno jest znaleźć kogoś kto serio jest otyły albo przynajmniej ma nadwagę?
Hvafaen ciężko stwierdzić, ale roz. 40 to nawet nie największy rozmiar w sklepach z odzieżą dla młodzieży i dużo poniżej sklepów dla grubasów, więc nawet jeśli 79 kg to żadna wielka nadwaga, która by ją wyróżniała
Rozmiar 40 przy 172 cm? I ktoś Cię wyzywa od loch?
Toż to rozmiar M, czyli absolutnie prawidłowy dla Twojego wzrostu. Nie ma opcji, by ktoś uznał taką osobę za grubą lochę.
Albo to nie było o Tobie, albo kolesie szukali pierwszej lepszej ofiary, byle się dopierd...ć i przez parę sekund poczuć nad kimś wyższość. A Ty dałaś się złapać jak mucha na lep.
Już dawno zauważyłam, że największą obsesję na punkcie swojego wyglądu mają dziewczyny o... prawidłowej masie ciała. To niewyobrażalne, ale obserwuję to od lat. Chude mają kompleksy, oczywiście, ale jakoś sobie z nimi radzą. Otyłe podobnie. Natomiast te prawidłowo zbudowane, normalnie szczupłe dziewczyny, często uważają się za "tłuste świnie", obsesyjnie się ważą i uważają na każdy zjedzony kęs. Albo reagują histerią, gdy po świętach spodnie robią się ciasnawe. Kilogram wzwyż powoduje u nich takie kompleksy, że najchętniej nie wychodziłyby w ogóle z domu. Wiele moich szczupłych koleżanek, które nigdy nie miały nadwagi, zdrowe, piękne, wysportowane - ma naprawdę chory stosunek do swojej wagi, a najmniejsza uwaga na ten temat kompletnie wytrąca je z równowagi. I to właśnie tym dziewczynom najłatwiej jest dopiec tak, że zwiną się z bólu.
Pewnie kolesie też to wiedzą i doskonale zdają sobie sprawę, że jeśli babka je sałatkę zamiast frytek, to pewnie się odchudza. Czyli idealna ofiara do wyzwisk...
I jestem gotowa się założyć, że Twój heroiczny gest z sałatką dał im tylko dodatkową satysfakcję. Ot, laska usłyszała i się PRZEJĘŁA. Hurrra! Niech głupia krowa wie, kto tu jest panem świata i ma nad nią władzę.
A ma władzę, skoro decyduje o jej samopoczuciu i czynach... Gdyby nie miał, sałatka zostałaby zjedzona ze smakiem do końca.
40 to rozmiar L. Czyli Large. Ale przy takim wzroście jest całkowicie normalny.
Pamiętam jak miałam ok 16 lat, 172 cm wzrostu i z 48kg przytyłam na 52 i chłopak (oczywiście już dawno były) zaczął mi mówić, że się spasłam. Myślę, że nie rzadko takie kompleksy biorą się od koleżanek, rodziców, bądź właśnie takich chłopaków :P
Ja miałam w gimnazjum rozmiar 42/44. Dokuczał mi tylko brat, ale przy dosłownie każdej okazji. Przez niego zaczęłam się odchudzać tak, że wpadłam w zaburzenia odżywiania. Nadal nie mam zdrowego podejścia do jedzenia.
Myślałam w pierwszym momencie, że ich rzucisz tą sałatką xD Ale podziwiam za tak dojrzałą reakcję i postawę, miło byłoby wierzyć, że sobie to przemyślą, chociaż to pewnie płonne nadzieje.
Wbrew pozorom szkoda sałatki. Oni i tak mają w zadzie to. Jak nie Tobie to innym będą dokuczać. Takie osoby się nie zmieniają.
dobrze, że to napisałaś :) warto czytać i wiedzieć. bo ludzki rozum jest często zawodny i można zagonić swoje myśli nie w te rejony co trzeba i oceniać ludzi, nawet nie na głos, ale raniąc ich.
I bardzo dobrze debili potraktowałaś