#lr2yf
Szłam na uczelnię zmęczona, chora, przytłumiona od leków, marząc, aby ten dzień się skończył. W połowie drogi zaczepiła mnie starsza babcia. W pierwszej chwili nawet nie usłyszałam, czego ode mnie chce, ale powtórzyła ponownie swoją prośbę o pieniądze. Nigdy nie daję pieniędzy, jeśli ktoś mnie o to prosi, kupuję mu coś do jedzenia.
Spojrzałam na babcię jeszcze raz, była bardzo biednie ubrana, wygrzebałam jej wtedy wszystkie drobne z portfela, nie było tego dużo, max 10 zł. I wtedy usłyszałam coś, co uświadomiło mi, że moje problemy są marne, mianowicie: „TO ZA DUŻO”.
Takiego szczęścia w oczach nie widziałam chyba nigdy. Podziękowała, zapytała o imię i obiecała, że będzie się za mnie modlić.
Często o niej myślę, żałuję, że nie poszłam z nią wtedy do sklepu i nie zrobiłam z nią większych zakupów niż to marne 10 zł, że nie zapytałam, gdzie mieszka, żebym mogła podarować jej jakieś koce czy ubrania albo po prostu porozmawiać, bo myślę, że była samotna. Myślę o niej też dlatego, że tamtego dnia zdałam zaliczenie, na które nic nie umiałam, egzamin pisany z gorączką, i wierzę, że to dzięki jej modlitwie.
Wzruszające wyznanie. Raz, z powodu biedy i szczerego serca babuni, dwa, z powodu dobroci autorki. Ujmują mnie ludzie o pięknych duszach.
A z drugiej strony miałam kiedyś kumpelę, która handryczyła się z taką babunią o ręcznie udziergane kapcie. Babcia płaczliwie prosiła o 4 zeta, kumpela twardo wytargowała 2.
Nie jestem pewna, czy kwota 4 zł pokrywała wtedy koszt włóczki...
Na szczęście, od takich ludzi nauczyłam się trzymać z daleka. Dlatego to już była kumpela.
Babcia nie powinna sprzedawać jeśli byłaby stratna.
Risha
Przypuszczam, że włóczkę w całości albo częściowo (kapcie były kolorowe) pozyskiwała z jakichś sprutych ciuchów. Poza tym człowiek woli stracić niż umrzeć z głodu.
Babcia popełniła typowy błąd biednych ludzi, który trzyma ich w nędzy żelaznym uchwytem. Ekstremalnie nisko wyceniła swoją pracę. Gdyby wystartowała z poziomu 14 zamiast 4 i dałaby się stargować o połowę, wyszłaby na tym dużo lepiej.
Zdaję sobie przy tym sprawę, że jest to bardzo trudne. Zdarzało mi się być w sytuacji, gdy woda sięgała mi górnej krawędzi dolnej wargi. Dobrze, że to już była kumpela. Z takimi ludźmi nie powinno się mieć nic wspólnego.
upadlygzyms
Babunia zdawała sobie sprawę, że gdyby powiedziała 14 zeta, to by ją ludzie wyśmiali.
Wiesz, jak to jest. Im mniej ktoś ma do zaoferowania, tym wyższe ceny wystawia. Bierze byle gówno, owija w złoty papierek, a ludziska lecą jak muchy do gnoju, zwiedzeni iluzją.
Natomiast ci, którzy pracują uczciwie, zawsze uczciwie wyceniają swoją pracę. Albo wręcz zaniżają jej wartość, jak ta babcia.
Dlatego najgorsze śmieci i bezsensowne gadżety są najdroższe. Za to wystawia się je w szklanych gablotkach, na atłasowych poduszkach. Nic tak nie pasie ego klienta, jak możliwość kupienia kolejnego zbędnego badziewia w drogim salonie.
Wiesz Czaroit, masz wprawdzie rację ale nie należy się z tym godzić.
Babcię wyśmiałoby być może 9 potencjalnych klientów ale dziesiąty zapłaciłby pełną cenę bez dyskusji.
Gdy już miałem dyplom ale ciągle jeszcze pracowałem przy sortowaniu śmieci, bo pieniędzy potrzebowałem rozpaczliwie, dostałem zaproszenie na rozmowę o pracę w zawodzie. Potrzebowałem minimum 1,4 k. 2 k byłoby już naprawdę dobrze ale wydawało mi się to być sumą niebotyczną. Pewna mądra kobieta poradziła mi abym powtarzał sobie w głowie 3 k, wtedy 2 wyda się niską sumą. No i przy pytaniu o oczekiwane zarobki pokiełbasiło mi się i powiedziałem 3,4 k. Poszedłem do domu totalnie załamany.
Na drugi dzień dostałem telefon, że 3,4 może być ale po półrocznym okresie próbnym a na razie proponują 2,8.
Cóż było robić, zaakceptowałem tę kontrpropozycję. 😇
upadlygzyms
No i super. Mądra rada i farciarz Ty. :)
I oczywiście, że nie należy się z tym godzić! Jednak trzeba się tego nauczyć. A to najtrudniejsza w życiu nauka, bo wymaga przekroczenia własnych kompleksów i ograniczeń. Jednemu przychodzi w miarę łatwo i może to zrobić sam, jednak drugi bez pomocy nie podoła jej wcale. Zależy od tego, w jakim domu się wychowali.
Człowiek, któremu od dziecka wmawiano, że do niczego się nie nadaje, niczego nie osiągnie, że jest gównem nie wartym nawet pajdy suchego chleba, NIE MOŻE żądać wyższej kwoty za swoje usługi, ponieważ w ten sposób dosłownie zdradziłby swoich wewnętrznych rodziców. A jeśli jednak odważy się to zrobić, sam siebie za to podświadomie ukarze. I to tak dotkliwie, że wielokrotnie przekroczy to wartość usługi.
Trzeba lat terapii i intensywnej pracy nad sobą, by wyjść poza to programowanie.
Jednak zawsze warto o siebie walczyć.
Miałam zgoła inne doswiadczenie. Szlam przez kampus, kiedy zaczepiła mnie starsza pani z rękąw gipsie. Formułowanie slow przychodziło jej trochę ciężko, wzrok nieszczególnie skupiony na rozmówcy. Zaczęła opowiadać, że potrzebuje 17 zł na busa do brata, bo z jakiegos tam powodu związanego z tą ręką musi do niego pojechać. Chłopak, który przechodził obok uśmiechnął się do mnie kręcąc głowa, pokazując mi żeby nic jej nie dawać i tam tez zrobiłam. Usłyszałam te historie w różnych wariantach (coraz bardziej abstrakcyjnych, typu muszę jechać do brata, bo upowaznilam go do wglądu do moich danych medycznych i teraz bez niego nie moge odebrac skierowania na zabieg xD) jeszcze ze trzy razy w ciągu kolejnego roku od tej samej pani, z tym samym gipsem na ręce