#iDI4S

Dawno temu w pewien zimowy dzień, jako mała dziewczynka zrobiłam pięknego Mikołaja na lekcji plastyki. Dumna jak paw, niosłam przez całą szkołę głowę mojego Mikołaja z dużą brodą z waty. Wróciłam do domu, siostra ściągnęła obrazek ze ściany i powiesiła moje dzieło, żebym mogła pochwalić się rodzicom, jak wrócą z pracy. Stanęliśmy w trójkę (ja, brat, siostra) i wtem narodził się szatański plan – „Ciekawe jak będzie palić mu się broda”. Siostra podłożyła zapałkę i fruuu... Słup ognia w górę. Ja jako najmłodsza płacz i lament, siostra z krzykiem do brata: „Dawaj wodę!”, a ten leci z łazienki... z kubeczkiem wody. Dopiero wiadrem  siostra ogarnęła pożar, jaki się rozpętał. Po posprzątaniu miejsca zbrodni na tapecie został piękny, spalony ślad. Powiesiliśmy piękny plakat z delfinem i tak zostało kilka lat (rodzice nawet nie dopytywali).

Ostatnio postanowiliśmy zrobić przemeblowanie.
Jakież było zdziwienie rodziców, jak chcąc przesunąć szafę, ściągnęli ze ściany plakat...
Dodaj anonimowe wyznanie