Jak każdy, mam problem - jest szkoła, na dodatek zdalnie, egzaminy za niedługo, wszystko się komplikuje. A ja nie mam chęci do nauki, obiecuję sobie, że od jutra wezmę się w garść, ale z każdym dniem jest coraz gorzej. Notatek nie piszę, no bo po co, udaję, że się uczę, ale oszukuję nie tylko nauczycieli.
Nie wiem jak mam znaleźć w sobie siłę, by pokonać tego lenia lub jakkolwiek to się nazywa. Czy tylko mnie dopada ten problem i nie może opuścić?
Dodaj anonimowe wyznanie
I na co liczysz pisząc ten tekst?
Rusz dupę i zacznij się uczyć.
Nie dla kogoś, nie dla ocen, a dla siebie.
Być może wyniki w pewien sposób będą kształtować twoją przyszłość.
Jak pójdziesz kiedyś do pracy, to nikogo nie będzie obchodziło, że masz lenia i ci się nie chce.
Dorosłość nie polega na robieniu co się chce, a na tym co trzeba zrobić.
Nie tylko Ciebie (choć to stare wyznanie). Ja jestem turboprokrastynatorem. Poziom mistrzowski.