#lohwQ
W tej firmie razem ze mną praktyki odbywały jeszcze cztery osoby – trzy z mojej klasy i jedna na ostatnim roku. Traktowano nas okropnie. Upokarzano, dawano do najgorszych prac niewiele mających wspólnego z wybranym kierunkiem. W wakacje zero urlopu, całe dwa miesiące na praktykach, na każdym kroku straszenie nas przez pracodawcę zwolnieniem, pieniądze za praktyki (symboliczna suma) pracodawca wypłacał albo nie, w zależności od jego humoru, a jeśli wypłacał, to z łaską i opóźnieniem. Nieraz musieliśmy odbywać praktyki w weekendy, często w godzinach nadliczbowych (po 10 godzin i więcej).
Tuż po ukończeniu zawodówki poszedłem do liceum ogólnokształcącego, zrobiłem maturę, skończyłem studia związane z BHP, dostałem się najpierw na staż do Inspekcji Pracy, a następnie zaproponowano mi pracę tam. Zacząłem jako podinspektor.
Domyślacie się już, co było dalej?
Pewnego dnia otrzymaliśmy zgłoszenie, że w firmie, w której odbywałem staż, są łamane prawa pracownicze. Zgłosiła to szkoła po informacji od uczniów, którzy odbywali tam praktyki. Pojechałem tam. Na miejscu krótkie rozeznanie, było tam wielu ludzi, którzy pracowali, gdy jeszcze odbywałem tam praktyki. Byli także nowi pracownicy i oczywiście przestraszeni praktykanci. Kilkugodzinne „przesłuchanie”, wyjaśnienie sprawy i grzywna dla pracodawcy, najwyższa, jaką mogłem nałożyć.
Mój dawny pracodawca prosił, proponował „dogadanie się”, mówiąc, że to go zrujnuje finansowo. Ale nie zrobiło to na mnie wrażenia. Wreszcie, po latach, doznałem uczucia sprawiedliwości.
Brawo, januszy do wora a wór do jeziora
Na początku przejmująca, bolesna historia, ale na koniec przynosząca ulgę jako katharsis. 👌🏻