#lohwQ

Mając ledwo 16 lat, poszedłem do szkoły zawodowej, wiadomo, że w takiej szkole połowę czasu nauki zawodu spędza się na praktykach zawodowych. Ja akurat miałem pecha, bo szkoła nie miała pracowni w wybranym przeze mnie zawodzie, w związku z czym musiałem szukać praktyk w prywatnych firmach, a z racji tego, że pochodzę z bardzo małej miejscowości, szukałem dosyć długo. Ale w końcu udało się i z początkiem roku szkolnego miałem już wszystko załatwione. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że popełniłem duży błąd z wyborem miejsca praktyk, chociaż tak jak wspomniałem, nie miałem za dużego wyboru. 
W tej firmie razem ze mną praktyki odbywały jeszcze cztery osoby – trzy z mojej klasy i jedna na ostatnim roku. Traktowano nas okropnie. Upokarzano, dawano do najgorszych prac niewiele mających wspólnego z wybranym kierunkiem. W wakacje zero urlopu, całe dwa miesiące na praktykach, na każdym kroku straszenie nas przez pracodawcę zwolnieniem, pieniądze za praktyki (symboliczna suma) pracodawca wypłacał albo nie, w zależności od jego humoru, a jeśli wypłacał, to z łaską i opóźnieniem. Nieraz musieliśmy odbywać praktyki w weekendy, często w godzinach nadliczbowych (po 10 godzin i więcej).

Tuż po ukończeniu zawodówki poszedłem do liceum ogólnokształcącego, zrobiłem maturę, skończyłem studia związane z BHP, dostałem się najpierw na staż do Inspekcji Pracy, a następnie zaproponowano mi pracę tam. Zacząłem jako podinspektor.
Domyślacie się już, co było dalej? 
Pewnego dnia otrzymaliśmy zgłoszenie, że w firmie, w której odbywałem staż, są łamane prawa pracownicze. Zgłosiła to szkoła po informacji od uczniów, którzy odbywali tam praktyki. Pojechałem tam. Na miejscu krótkie rozeznanie, było tam wielu ludzi, którzy pracowali, gdy jeszcze odbywałem tam praktyki. Byli także nowi pracownicy i oczywiście przestraszeni praktykanci. Kilkugodzinne „przesłuchanie”, wyjaśnienie sprawy i grzywna dla pracodawcy, najwyższa, jaką mogłem nałożyć.

Mój dawny pracodawca prosił, proponował „dogadanie się”, mówiąc, że to go zrujnuje finansowo. Ale nie zrobiło to na mnie wrażenia. Wreszcie, po latach, doznałem uczucia sprawiedliwości.
wyzwolonaa Odpowiedz

Brawo, januszy do wora a wór do jeziora

Anonimowykomentujacy Odpowiedz

Na początku przejmująca, bolesna historia, ale na koniec przynosząca ulgę jako katharsis. 👌🏻

Dodaj anonimowe wyznanie