#lg4Nx
Był mały zgrzyt bo rodzinka od strony kuzynów całkowicie się nie zajmowała dziadkami. Przywieźć, zorganizować, ogarnąć węgiel na zimę.... ja i rodzinka.
Zawieźć po wypłatę renty.... oni.
W Wigilię babcia opowiedziała mojej żonie, że jestem jedynym wnuczkiem, który w ogóle do niej dzwoni. Inni nawet nie przyjadą. Dwa miesiące temu urodził nam się synek. Nie mamy czasu i możliwości przyjechać w rodzinne strony dlatego do Babć dzwonię jak mam chwilę zapytać co u nich.
Babcia przekazała nam przez rodzinkę tysiąc złotych. Od koperta była uniwersalna. Dla wnuczka XXXX, jego żony i dzieci (bo od lat marudziła, że może nie dożyje). Pomyślałem, że " o, fajnie, wpłacimy małemu na konto to będzie miał jak podrośnie".
Ostatnio zadzwonił ojczulek z prośbą by przedzwonić do Babci. Dzwonię i w trakcie głównego wątku babcia mi coś wyznała. Powiedziała, że ma nowotwór, lekarze mogą leczyć ale ona nie chce bo jedna z jej synowych zmarła wskutek powikłań pooperacyjnych związanych z nowotworem.
Namawiałem by to leczyć lub operować ale ona odmawia.
W trakcie rozmowy nie docierało to do mnie.
Po rozmowie rozkleiłem się...
Bo jestem jej zdaniem "jedynym wnuczkiem, który się interesuje Babcią". Usłyszałem, że niemal na pewno umrze, nie chce się leczyć i każe mi bym nikomu o tym nie mówił.
A ja walczę ze sobą.
Czy uszanować jej wolę i żyć z tym, że nikomu nie powiedziałem gdy miało to znaczenie? Może lekarze by jednak pomogli? A może ona tego pragnie bo dziadka już nie ma?
Czy rozpowiedzieć to wokół i że może to rodzinka jej jakoś przemówi do rozsądku?
Z innej strony... jak powiedzieć ojcu, że jego matka ma nowotwór i na pewno umrze jak nic się z tym nie zrobi?
Co wy byście zrobili?
Babcia ma prawo podjąć decyzję o nieleczeniu. W babcinym wieku większe szanse na komplikacje i ból niż krótkotrwałe przedłużenie życia.
Mimo to cichutko powiedziałabym rodzinie - ot, żeby mogli się pożegnać. Nie ma nic gorszego niż śmierć bliskiej osoby z zaskoczenia.
Nie rozumiem, co ma wstęp o przepisaniu kuzynowi domu do nowotworu. Autor chciał podkreślić, jaki to jest nieinteresowny/jaki to jest jedyny troskliwy?
A jakie znaczenie ma ten bol dupy o dom na poczatku wyznania?
Uszanować wolę babci. Moja babcia zmarła na raka w grudniu. Próby leczenia tylko przysporzyły jej cierpień. Niekoniecznie musi być podobnie z Twoja babcią, ale starsze osoby czasem są już gotowe, żeby odejść i pogodzone z chorobą. Trzeba to zrozumieć.
Paradoksalnie i tak umrze. Jak nie ma woli życia to leczenie nie pomoże, a osoby strasze patrzą na to inaczej bardziej spokojnie. A jest już w takim wieku, że lepiej pożyć rok czy dwa z rakiem w spokoju z rodziną, niż ciągać się po szpitalach, miesiącami cierpieć w salach, a i tak nawet jak się wyleczy to nie zostanie jej wiele życia. Co jest lepsze? Poza tym każdy ma wybór. Jak ktoś jest młody, ma przed sobą życie to można go siłą leczyć ( bo jednak co innego uszanowanie czyjejś woli, a co innego pomoc, choć też nie na siłę), ale jak ktoś przeżył swoje nich ma prawo odejść na swoich warunkach.
Anonimowe już nie przypomina anonimowych tylko kącik porad.
Uszanuj jej wolę o nie leczeniu. Jednak powiedz rodzinie o tym w tajemnicy by się pożegnali z nią.
Zaproponuj babci inne wyjście. Leczenie w chorobie nowotworowej to nie tylko chemio-, radioterapia czy operacje, ale też leczenie BÓLU, którego w tej chorobie nie brakuje
To jej decyzja, być może ostatnia, uszanuj ją. Bądź przy babci do końca. Trzymaj się.
Mój dziadek miał nowotwór. Był w szpitalu , leczenie itd. W końcu czas na operację - lekarze dawali 100% czas na wyleczenie . 100% ! Dziadek nie chciał by go "otwierali/' . Mówil ze on się juz nie obudzi , nie przeżyje tego. W czerwcu wypuścili go na tydzień . Pojechał z babcią na działkę by odpocząć . Pochodził po sąsiadach i żegnał się ze wszystkimi bo mówił , że już nie wróci . Nasza cała rodzina , namawiała dziadka na operacje , bo jest "100% szans" , bedzie dobrze itd. Dziadek zmarł 15 lipca , prawie 3 lata temu . Nie wybudził się po operacji.. dostała się sepsa.. Przez długi czas wszyscy się obwinialiśmy , że to nasza wina , bo dziadek wiedział..