#lf5b7
Otóż okazało się, że do pracy jadę tym samym autobusem co moja koleżanka. Pech chciał, że zmienili mi rozkład jazdy i zamiast jechać wcześniej, muszę jechać o tej samej godzinie co ona. Gdzie problem?
Nienawidzę z kimś znajomym jeździć komunikacją miejską! Gadki-szmatki o niczym mnie okropnie męczą, a do tego mam problem ze słuchem i w większości przypadków połowy tego co ktoś mówi nie słyszę przy warkocie autobusu.
Tak więc już dłuższy czas unikam koleżanki jak ognia, żeby się nie wydało. Czekam na przystanku końcowym, aż przejdzie kawałek drogi i dopiero ruszam za nią i tak idę, zatrzymując się przy każdym zakręcie i czekając, aż dotrze pierwsza do pracy.
Czuję się z tym okropnie, ale chyba jeszcze gorzej by było, jakbym musiała dzień w dzień zmuszać się do rozmowy o 5 rano, kiedy jedyne o czym marzę to wrócić do łóżka.
Ot, mój mały sekret.
Proponuję po prostu nie siadać w autobusie razem z koleżanką albo powiedzieć jej, że chcesz np. zdrzemnąć się jeszcze w drodze do pracy. Krótki, jasny przekaz pewnie załatwi sprawę.
Jeśli nie słyszysz mowy będąc tuż obok kogoś nawet w autobusie to oznacza że nie słyszysz poniżej 50 decybeli czyli trzeba poważnie zająć się słuchem, może się to pogłębiać, trzeba sprawdzić czy da się to naprawić albo kupić jakoś aparat. W Polsce bardzo wiele osób bagatelizuje słuch, wiedzą że mniej słyszą ale nie idą do otolaryngologa. Ci co mniej słabiej widzą od razu lecą po okulary i nikogo to nie dziwi.
@Tellme a wskaż mi proszę, gdzie masz napisane, że Autorka nie była z tym u specjalisty? Może właśnie jest na etapie diagnozowania? Ponadto ludzkie ciało nie jest zero-jedynkowe. Nie każdą wadę słuchu da się zoperować i też nie każdy jest w stanie funkcjonować w aparacie słuchowym, ponieważ żaden z obecnie stosowanych wzmacniaczy słuchu - czy to "zwykły" ruchomy aparat, czy implant Baha, implant ślimakowy, implant pniowy nie jest idealny; zawsze są jakieś trzeszczenia, zniekształcenia; trudno wyregulować optymalną słyszalność określonych tonów. Porównanie niedosłuchu do niedowidzenia świadczy o tym, że nie masz zielonego pojęcia o mechanizmach, które działają w obu tych przypadkach. Żyj i daj żyć innym!
Bardzo słusznie. Ludzie w autobusie nieraz gadają o sprawach które nie powinny opuścić zakładu pracy. Czasem po prostu nie myślą że ktoś to słyszy a czasem właśnie taka namolna pierdoła coś zacznie i ciężko to przerwać. Sam pracując w zakladzie produkcyjnym byłem świadkiem jak do kadr zadzwonił przypadkowy pasażer i mówił o czym ludzie z zakładu gadają w autobusie. Na szczęście nie była to rzecz dyskwalifikująca produkt. Ale mogła być.
Ale przecież nie musieliby rozmawiać o pracy (pomijając fakt, że w ogóle nie muszą rozmawiać).
Zdradzę Ci pewien sekret, słuchaj uważnie:
Nie ma obowiązku rozmawiać w autobusie, nawet jak jedziesz z kimś! Serio! Nie istnieje nakaz zmuszający do rozmowy!
Sama sobie stworzyłaś problem. Nie prościej usiąść w innym miejscu a w razie czego wyjaśnić że tak wcześnie nie masz siły na pogawędki?
tez mnie konsternuja takie rozmowy i ich unikam, ale zazwyczaj siedze w sluchawkach z kindlem, na wiekszosc dziala
W waszej firmie musi panować wspaniała atmosfera, a Ty jesteś najsympatyczniejszą osobą w firmie.
Hahaha :) genialnie ironiczny komentarz.
Powiedź "Cześć", usiądź gdzieś indziej i zachowuj się normalnie. Pomyśl co ona o tobie (albo sobie) myśli, widząc jakie cyrki odstawiasz. Mógłbyś/ mogłabyś też do niej w pracy podejśc i powiedzieć, że to nic osobistego, ale podróż autobusem to twój czas gdy możesz sobie zaplanować dzień czy odpocząć po pracy.
Ty się nadajesz do szkoły specjalnej, a nie do pracy.
Mam tak samo, jestem totalnym głąbem