#772ay
Było już około godziny 17 może 16, wszystkie dzieci już poszły do domów i zostałam tylko ja z moją młodszą o rok siostrą. Stwierdziliśmy, że chyba już najlepsza pora udać się do domu, bo na pewno mama się martwi.
Gdy byłyśmy jakoś może 200 metrów od miejsca zabaw, pojawił się pan, dziadek, około 50 lat, siwy, dogonił nas i zapytał czy pomożemy mu 'pchać samochód', ponieważ razem ze swoją żoną utknęli w lasku i nie mogą wyjechać. Od razu przyszło mi na myśl, że przecież może iść do sąsiada, bo co my mu takie dwie dziewczynki pomożemy? Jednak on przekreślił ten pomysł, i zaproponował cukiereczki w ramach pomocy.
Momentalnie przypomniało mi się, gdy w szkole nauczyciele ostrzegali przed tajemniczymi panami częstującymi słodkościami, dlatego też odmówiłyśmy, po czym naprawdę szybko zaczęłyśmy po prostu uciekać do domu.
Do dziś jestem w szoku, mieszkałam w naprawdę małej wiosce, pana już więcej nie widziałam, ale jestem z siebie dumna, bo chwila zawahania i mogłoby dojść do tragedii.
Dobrze, że w szkołach o tym uświadamiają.
Potrzebował dziewczynki jak z filmu hard candy. Skutecznie by mu się odechciało.
Ostatnio ta aktorka "zmieniła płeć"...
Dragomir, cudzysłów jest tu zbędny, bo zmiana płci miała miejsce faktycznie. Chyba że takim ujęciem tej kwestii dajesz do zrozumienia, że gardzisz takimi "wymysłami" (o tutaj cudzysłów jak najbardziej pasuje:)).
Plus za opanowanie, zwłaszcza że jeszcze siostrę miałaś pod opieką
Jak na 8-latkę to pogratulować zachowania zimnej krwi. No i uwwżania na to, czego uczą o takich sytuacjach.
"pogrzebać się w piasku" XD
miałyście ogromne szczęście! Moja mama kiedyś prawie wsiadła do takiego auta, bo w wiejskich szkołach na początku lat 80. nie uświadamiali...
Miałam też podobną sytuację kiedy byłam dzieckiem. Poszłam z dziadkiem nad jezioro w dużym mieście, wokół całą gastronomia,plac zabaw itd. Poszłam zbierać kwiaty koniczyny na wianek, na środku trawnika widocznego z każdej strony. Dziadek, dawny wojskowy, usiadł niedaleko na ławce. I nagle podszedł do mnie facet w średnim wieku. Pytał czy mu nie pomogę załadować towaru do jego samochodu pod lasem. Wtedy mnie olśniło, że po co mu do pomocy słaba dziewczynka. Mama mi na szczęście zawsze mówiła, żebym uważała na takie "propozycje", że zadają je źli ludzie, którzy mogą chcieć mi zrobić krzywde i porwać. Tylko krzyknęłam mu w twarz "Nie! Tam jest mój dziadek!" I pobiegłam przerażona do dziadka. Jak on to usłyszał to chciał facetowi nawalić laską, ale gościu uciekł. Jeszczenigdynie byłam tak przerażona. Szybko wracaliśmy do domu.
Też miałam takie sytuacje jako dziecko, ale uważam, że teoretyzowanie na temat tego, co mogło się wydarzyć, nie jest dobrym tematem na wyznanie.
Facet, który rzeczywiście potrzebowałby pomocy przy pchaniu samochodu, nie prosiłby o to małych dziewczynek.
nata - no i co z tego? Nadal nic się nie wydarzyło.
Nawet wolę nie myśleć jak mogłoby się to skończyć...
50 lat? Dziadek?
Dla 8letniej dziewczynki? Tak
W tych czasach nawet 30 latkowie są dziadkami...
Chociaż w średniowieczu... było inaczej.
W średniowieczu 50 latek już dawno nie żył.
@CukierPuder, nie opowiada tego 8-letnia dziewczynka tylko dorosła kobieta,
@Kluska, co za bullshit. Niski średni wiek umierania brał się z tego, że umierało mnóstwo dzieci i młodych kobiet podczas porodu. Jak już przeżyłeś okres dzieciństwa to miałeś bardzo duża szanse dożycia głębokiej starości. To nie było tak, że wszystko się przeskalowywalo, i 20 latek był jak 40, a 40 latek był starcem. XD
Jak był siwy to mógł wyglądać dziadkowato.