#leNNE
Po 40 minutach zjawili się policjanci, spisali moje dane, zrobili jakieś notatki w notesiku i powiedzieli, że oni psa nie wezmą bo jest agresywny i ktoś się po niego jeszcze tego dnia zgłosi. Nie zgłosił się nikt, pojechałam tam wieczorem i pies był nadal przywiązany. No więc znów zadzwoniłam, tym razem od razu celowałam do powiatowej komendy i zbyć się nie dałam. Przyjechali po 10 minutach. Od razu zadzwonili do schroniska żeby kogoś po psiaka przysłali. W międzyczasie skontaktowali się z lokalnym posterunkiem z zapytaniem dlaczego nikt psiny nie zabrał. Odpowiedź mnie rozbroiła... Stwierdzili, że nie mieli miejsca w aucie, pies był agresywny, a było zbyt gorąco żeby czekać na kogoś ze schroniska... Skarga na policjantów oczywiście poszła, piesek został zabrany. Zapewne gdyby nie ja, to leżałby tam dalej, żałuję tylko, że nie zareagowałam od razu.
I tak zrobiłaś dużo i zachowałaś się odpowiedzialnie. Brawa też za skargę na policjantów.
Zachowalaś się bardzo dobrze i nie możesz sobie niczego zarzucić. Przejęłaś się losem psa i zaczęłaś działać. Taką postawę się ceni, bo niewielu ludzi faktycznie zaczyna pomagać, a większość tylko biadoli i się użala. Z kolei postawa policjantów jest naganna i godna pożałowania. Dobrze, że założyłaś na nich skargę, ponieważ z takim nastawieniem nieprędko zmieni się myślenie (pod)ludzi, którzy wyrzucają swoje zwierzęta na bruk.
Co za czasy.. pies psu wilkiem..
Ćpanie, dewiacje i pogarda dla stróżów prawa...wzór cnót :)