#ldGXA
Również boję się niepełnosprawnych. Do pewnego czasu był to nieuzasadniony lęk. Po prostu jak widziałam kogoś niepełnosprawnego, to oddalałam się. Do czasu.
Mając może 12, góra 13 lat, pojechałam jak co roku na kolonie. W naszym hotelu były również inne kolonie, oprócz tej mojej chyba jeszcze ze trzy inne. I właśnie jedną z nich była kolonią dla dzieci upośledzonych, głównie psychicznie. Już sama ich obecność mnie stresowała. Drugiego dnia tak się złożyło, że nasze kolonie miały w tym samym czasie śniadanie. Sam posiłek jakoś przetrwałam i nawet się uspokoiłam, bo mieliśmy zaraz wychodzić i wrócić dopiero wieczorem. Jako dziecko uwielbiające herbatę stwierdziłam, że zrobię sobie jeszcze jedną zanim wyjedziemy, więc skierowałam się do bufetu, gdzie były takie wielkie termosy z gorącą wodą do zaparzenia kawy lub herbaty. I kiedy radośnie wybierałam herbatę, usłyszałam za plecami dziki wrzask niczym u rannego dzikiego zwierzęcia, a potem poczułam silne pchnięcie w plecy i kopniaka. Zaatakował mnie chłopiec z tej kolonii dla upośledzonych. Nim dobiegły do nas opiekunki, zdążył mnie mocno skopać, podrapać do krwi w kilku miejscach i opluć.
I można by pomyśleć, że skończyło się dobrze. Że opiekunki nas rozdzieliły i wszystko między sobą wyjaśniły. Otóż nie do końca. Opiekunka tego chłopca zwalała winę na mnie. MNIE! Że to moja wina, że zostałam zaatakowana i powinnam przeprosić Piotrusia, że się przeze mnie zdenerwował. Wiecie co go zdenerwowało? To że śmiałam ubrać się w koszulkę na ramiączkach i krótkie spodenki i Piotruś widział moją białą skórę obsypaną pieprzykami! Że Piotrusia denerwuje wszystko, co wygląda inaczej!
Po tej akcji do końca kolonii bałam się chodzić na posiłki i w ogóle wychodzić z pokoju, bo za każdym razem jak tylko mnie ten chłopak widział, to biegł z dzikim wrzątkiem w moja stronę i musiałam uciekać. Skończyło się to na tym, że przez dwa tygodnie chodziłam po ośrodku w obstawie swych najwyższych kolegów, bo tylko tak się czułam bezpiecznie.
"dodawałam się", "nóż na by pomyśleć", "biegł z dzikim wrzątkiem w moja stronę" 🤔
Czasem można się pośmiać z takich literówek 😉
To nie są literówki.
To niedbalstwo!
Albo autokorekta.
nawet jeśli autokorekta to przed dodaniem można przeczytać dwa razy...
Jak zwał tak zwał, ale ja się uśmiechnęłam😜
Co jak co, ale biegnącego, dzikiego wrzątku to też bym się pewnie wystraszyła. 🙅
@Kopnietykalendarz śmiechłam z twojego komentarza bardziej niż z samej literówki.
@GabberForLife dziki wrzątek biegnie do dzisiaj
Przeczytałam to i nie zauważyłam ani jednego błędu, dopóki nie zobaczyłam tego komentarza 🤔
Problem z niepełnosprawnymi umysłowo jest jeden. A właściwie, to nie z nimi jest problem. A z tym, że bardzo często lekarze, psychiatrzy, psychologowie nie potrafią prawidłowo zdiagnozować człowieka. Prawidłowa diagnoza nieraz pada po kilku, kilkunastu latach i wtedy okazuje się, że już za późno na terapię, która złagodziłaby pewne rzeczy. W tym czasie pakuje się w takiego nieszczęśnika masę leków, które tylko pogarszają jego stan. A jak już wychodzi na jaw, co dolega takiej osobie, to pakuje się w nią albo uspokajacze, albo przywiązuje się do łóżka w ośrodku i... wszyscy są bezradni.
podstawowy problem jest taki, ze oni istnieja
Do ,, bazienka":
I tacy jak ty również.
Kruszynko, jak jestes taka pro, to prosze, zaadoptuj sobie takie dziecko, jest ich wdomach dziecka mnostwo, a kolejek po nie nie zauwazylam
i pogadamy po miesiacu, dwoch...max pol roku
Ludzie a za co tak krytykujecie @bazienke???
Ja się zgadzam -Ludzie chorzy psychicznie są niebezpieczni i należy ich zamykać w przeznaczonych do tego ośrodkach i chociaż spróbować ich podleczyc a nie litowac się i "głaskać ich"
To że ktoś jest chory czy niepełnosprawny to nie znaczy że są gorsi.
Przyzwyczajaj się do tego, że życie bardzo rzadko bywa sprawiedliwe.
Co nie znaczy, że nie powinno się próbować tego zmienić
Nie chce się czepiać, ale drażni mnie mylenie tych pojęć, bo mogą być dla kogoś krzywdzące.Nie można być upośledzonym psychicznie. Są albo choroby psychiczne (depresja, schizofrenia itd) lub niepelnosprawnosc intelektualna (często nazywana upośledzeniem umysłowym, przykładowo może to być osoba z zespołem downa).
specjalnie się zalogowała by napisać właśnie taki komentarz! mozna dodać że "upośledzenie" to stary termin którego już się prawie nie używa właśnie ze względu na negatywny wydzwiek
studiuję oligofrenopedagogike i będę pracować właśnie z takimi osobami. W tym roku weszła ustawa, która od takich nauczycieli wymaga o wiele większego wykształcenia i niezmiernie się z tego cieszę, szczególnie czytając takie wyznania. Praca z takimi ludźmi jest niezwykle trudna i polega głównie na tym by oduczac ich takich zachowań, by właśnie mogli jeździć na różne wycieczki, integrować się z osobami zdrowym itp itd. Jeśli dziecko jest agresywne to jasne ze albo bierzemy że sobą na taką wycieczkę osobę, która będzie szczególnie go pilnować albo nie bierzemy dziecka bo oprócz jego komfortu musimy go zapełnić jeszcze wszystkim innym naokoło. Strasznie boli mnie to że przez nie odpowiedzialnych nauczycieli potem ludzie źle patrzą na takie osoby, a one tak na prawdę mogą być cudownymi osobami, które pracują, uczą się, pomagają i się uśmiechają, a jeśli tego nie robią to znaczy że zawódl tutaj nauczyciel a nie choroba (oczywiście nie mówię tu o niepełnosprawności w stopniu głębokim)
a i na koniec jeszcze dodam, nie ma czegos takiego jak upośledzenie psychiczne, te osoby psychicznie funkcjonują całkiem dobrze ale mają deficyt intelektualny dlatego mówimy o niepełnosprawności intelektualnej (lub upośledzeniu umysłowym ale jest to określenie stare, którego nie powinno się używać że względu na negatywny wydźwięk)
Tu należy przypalić piotrusiowi A potem opiekuńce.
,,,,,,, masz, weź sobie kilka