#JwNZ3
Właśnie wróciłam z kolejnego kursu przewożenia moich rzeczy do mieszkania, do którego się wprowadzimy po powiedzeniu sobie "tak". Ona wymyśliła, że żartuję, i że po prostu się wyprowadzam - nie wiem, skąd bym miała na to pieniądze, bo studiuję i pracuję na tylko część etatu, i by wystarczyło tylko na opłacenie małej części rachunków (mieszkanie w dużym mieście pozdrawia), oraz że niedługo zmienię zdanie i wrócę do mojej kochanej mamusi. Nie wiem, jakim cudem może ignorować fakt, że w mojej szafie wisi suknia i welon, co chwilę dzwonię do różnych osób związanych ze ślubem i weselem (począwszy od księdza na kwiaciarni kończąc) i to, że głównie o tym rozmawiam z ojcem i siostrą.
Cóż, czekam do soboty. Nie wiem, co chce ugrać - czy rzuci się na mnie, jak będę szła do ołtarza, błagając, żebym jej nie zostawiała, czy się w ogóle nie pojawi w kościele, a może w końcu to zaakceptuje. Jedno jest pewne, ma mocno nierówno pod sufitem, a ja nie wiem, co tak właściwie z tym zrobić.
Na Twoim miejscu cała suknię ślubną i wszystko co masz założyć przeniosła bym chwilowo do koleżanki, świadkowiej... Kto wie co może (choć nie musi) strzelić Twojej Matce głowy i czy nie zniszczy ci sukienki. Nic takiego się nie musi wydarzyć. To była pierwsza myśl jaka pojawiła mi się w głowie czytając to wyznanie.
Popieram. Teraz matka wypiera z siebie świadomość o ślubie, ale na ostatnią chwilę może zrobić cokolwiek. Podrzeć suknię, poplamić ją, wyrzucić w pizdu, a autorce wmawiać, że przecież tej sukni nigdy tu nie było.
A mąż nigdy nie próbował przemówić jej do rozumu? Ludzie, przecież to wszystko jest chore.
O tym samym pomyślałam!
Jeju chyba wszystkie o tym pomyślałyśmy...ale teraz pewnie Autorka jest już po ślubie. Chętnie przeczytam jak się wszystko potoczyło.
O tym samym pomyślałam w pierwszej kolejności
Jestem ciekawa co się działo na ślubie. Serio.
Ja też, mam nadzieję, że Autorka jeszcze się odezwie
upatrzyla ciebie sobie jako opiekuna, ukochana corkie ktora z nia zoatanie
I ten mechanizm obronny, zaprzeczenie faktom, wyparcie ich
Jak możesz robić to swojej mamie? To ona Cię 9 miesięcy pod sercem nosiła, a Ty nie chcesz zostać jej dożywotnią służącą?
No mama też zj*bała, bo mogła w ogóle pępowiny nie dać sobie odciąć, córka na 100 % byłaby przy niej
Mam nadzieję ze autorka opowie co dalej
To co anonimowi, obstawiamy co się wydarzy?
Ja myśle że wgl się nie wyszukuje na ślub i będzie zaskoczona że wszyscy gdzieś wychodzą
A ja myślę, że w tym dniu zachowa się jak należy. Nie będzie robić szopki, ewentualnie będzie się żalić wokół, że córka ją opuszcza.
U mnie to mąż musiał znosić takie gadanie swojej matki. Ostatecznie w czwartek jeszcze strzeliła nam obojgu wykład o tym że będziemy żałować, ale w sobotę na ślubie zachowywała się bardzo dobrze, pobłogosławiła nas nawet.
Ale po ślubie napisz jak było, bo ciekawa jestem xD
Trochę żałuję, że nie zaczekalas z wyznaniem do ślubu. Jestem ciekawa co dalej.
Wyczuwam ze mimo wszystko ta cala szopka cię ciekawi, chcesz jej utrzeć nosa bo to w końcu Ty decydujesz o własnym życiu i możesz zrobić coś na co masz ochotę w brew jej woli. Czyżby despotyczna/ nadopiekuncza matka i brak śmiałości aby się temu kiedykolwiek skutecznie przeciwstawić w przeszłości?
Suknie nie zostawilas u niej z braku innego wyjścia, daje ci to satysfakcję bo ona ma jasny i wyraźny dowód na to ze zrobisz coś z czym ona nie chce się pogodzić a zalatwianie przypadkiem przy jej obecności spraw związanych z ślubem jest kolejną pożywką dla chcącego satysfakcji umysłu.
Mimo wszystko trzymamy kciuki w końcu zbliża się najpiękniejszy dzień twojego życia
Ps. Jej "święte przekonanie " dowodzi temu ze w jakimś stopniu jej decyzje były "twoimi"