#lcADn

Mimo że mam samochód, to uwielbiam jeździć na stopa. Szczególnie teraz – w sezonie wakacyjnym. Jakoś w połowie czerwca pojechałam sobie do koleżanki na weekend i jak zwykle postanowiłam stamtąd wrócić tak, jak lubię.

Stanęłam sobie na skraju drogi i czekałam na okazję. Miałam szczęście – już po chwili machania kciukiem zobaczyłam zwalniające auto. Radośnie zabrałam plecak z ziemi i w pląsach ruszyłam w stronę samochodu.

Zanim zdążyłam się zbliżyć na odległość dwóch metrów, kierowca, otworzywszy szeroko okno, zaśmiał się głośno i z piskiem opon czmychnął mi sprzed nosa. Przez moment byłam wściekła. Tak mnie upokorzyć! Po chwili jednak uznałam, że w sumie to był mimo wszystko całkiem zabawny, acz dość złośliwy żart.

Tydzień temu jechałam sobie autem do mieszkającej w sąsiedniej miejscowości mamy. Na horyzoncie zamajaczyła mi jakaś postać. Autostopowicz. Chłopak w śmiesznej koszulce i włosach spiętych w kucyk. Kiedy już miałam się zatrzymać, przypomniałam sobie numer, którego padłam ofiarą i w przypływie szatańskiego humoru postanowiłam tym razem wcielić się w rolę oprawcy! Kiedy mój „pasażer” zbliżał się do samochodu, otworzyłam szeroko okno i ryknęłam głośno „HA! HA! HA!”, następnie nacisnęłam gaz w podłogę. Wóz ryknął wściekle, następnie zrobił rozpaczliwe „pyr, pyr” i… zgasł. W panice usiłowałam go odpalić i jak najszybciej dać dyla. Nic jednak z tego.

- Czyżbyś potrzebowała pomocy? - usłyszałam wesoły głos szczerzącego się promiennie chłopaka stojącego przy otwartym oknie.

Cóż, mój wybawca okazał się wyrozumiałym, niepozbawionym poczucia humoru… mechanikiem. Pogrzebał coś pod maską i samochód znowu odpalił. Oczywiście teraz nie mogłam odmówić mu podwózki. Dał mi zniżkę na wizytę w swoim warsztacie, bo jak się okazało – coś tam zepsuło się i naprawa na poboczu drogi była tylko prowizoryczną robotą.

Wczoraj odebrałam auto z serwisu. Marcin, bo tak się nazywa mój autostopowy mechanik, powiedział, że jak dam się zaprosić na kawę i pączka, to nie weźmie ode mnie kasy.

Jutro mam randkę. Mam nadzieję, że niedoszła ofiara głupiego żartu i powód mojej straszliwej kompromitacji nie ucieknie mi w jakimś najmniej spodziewanym momencie krzycząc głośne „HA! HA! HA!”...
anonimincognito Odpowiedz

Współczuje. Domyślam się w jakich nerwach jesteś. Życie pisze ciekawe scenariusze. Życzę Ci, aby nie było "ha ha ha", tylko żyli długo i szczęśliwie!

Hellokinia12

Ucieknie sprzed ślubnego kobierca 😂

Czerwonooka

... rzucając za siebie obrączki i krzycząc "HA HA HA". 😁

Nalli Odpowiedz

W sumie, fajna kontynuacja żartu by była, jakby faktycznie uciekł z randki z głośnym HAHA.

StrangerPancake

Ale by sie przewrocil zlamal by reke, a pani autorka wyznania na to "czyzbys potrzebowal pomocy?".

ciasteczkowaa12

I okazałaby się być lekarzem

Tachwedd

Opatrzenie rany okazałoby się prowizoryczne i wymagające wizyty w szpitalu, a autorka wcisnęłaby go na najbliższy termin na NFZ. :'D

Zaslepiona Odpowiedz

Dawno nic mnie nie rozbawiło tak jak to wyznanie. 😀

azja

Mnie tez :)

noddam

Zazdroszczę tak niskiego progu śmiechu.

raindancemaggie Odpowiedz

Słabą stopowiczką jesteś skoro chociaż pomyślałaś żeby zrobić coś takiego, a tym bardziej to zrobiłaś...

Przekliniak

Autostopowicze powinni się wspierać

Gro9 Odpowiedz

Ja pierdziu...
znaleźć numer do gościa i namówić go by zabrał cię do jakiejś dobrej restauracji, zjadł z tobą wystawną kolację z dobrym winem po czym wyszedł do toalety i się ulotnił zostawiając karteczke "HA HA HA"....
byłoby epicko...

zielonyberet25 Odpowiedz

Daj znać jak poszło 😁

riverdale Odpowiedz

Mam nadzieję, że ci nie ucieknie :D

Noniemow Odpowiedz

Hej hej sorry że nie na temat, ale czy jest ktoś z Lublina na anonimowych? Jeśli dużo osób by było to może się spotkamy? Chciałby ktoś, coś?

Szklankawody2

są z Lublina :D

Niezapowiedziana05

Płock

KorbenDallas Odpowiedz

"Nie rób drugiemu tego co tobie niemiłe".
Przecież to takie proste.

MatGeo Odpowiedz

Napisz jak weźmiecie ślub 😉

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie