#3YjZw
Miałam 5 lat, kiedy ktoś pokazał mi filmik zdecydowanie nieprzeznaczony dla dzieci i kiedy już sama zaczęłam korzystać z komputera, byłam przerażona, że mogłabym gdzieś przypadkiem trafić na takie treści w internecie i przeżywać ten koszmar jeszcze raz.
Zaznaczanie na różnych stronach, że nie mam skończonych 18 lat dawało mi poczucie bezpieczeństwa.
Ostatnio złamałam moją złotą zasadę i skłamałam w kwestii wieku przy zakładaniu konta.
Napisałam, że mam 25 lat... bo wstydziłam się przyznać, że mam więcej, podczas rejestrowania się na Star Stable.
Jakby ktoś nie wiedział co to jest, to taka cukierkowa gra o koniach dla małych dziewczynek.
A ja lubię kolorowanki. Ale nie takie dla dorosłych. Takie dla przedszkolaków.
Na pewno dobrze Pani idzie kolorowanie^^ Mnie zawsze kolorowanie rzeczy denerwuje i zajmuje najwięcej czasu. Ale miło by było tak właśnie się z kimś dogadać i narysować same kontury, a ktoś, kto lubi kolorować by je pokolorował^^
Ja koloruję jak przedszkolak. Nie potrafię tak dobierać kolorów, żeby było widać załamania światła, różnice w materiale i fakturze. Ale mi to zupełnie nie przeszkadza. To nie jest umiejętność, którą chcę się chwalić przed innymi, ale zajęcie, które pomaga mi opanować emocje po pełnym bodźców dniu.
Tak długo jak jest Pani przy tym szczęśliwa, wszystko, co Pani tworzy jest piękne^^
Ma Pani prawo grać we wszystkie gry w jakie Pani chce grać^^ Nawet jakby Pani zaraz kończyła 100 lat, może sobie Pani kupić i ułożyć puzzle z czterech elementów, zamiast takich dużych. Może Pani grać w tę grę nawet jak już będzie Pani na emeryturze^^ Ważne, żeby była Pani szczęśliwa^^
Jezus. Wyjdź stąd bo rzygać się chce tym twoim podlizywaniem.
Pani(e) Sandysss, zastanawiam się jakie życie musi mieć ktoś, kto zwykłą uprzejmość nazywa podlizywaniem. Jest dużo ludzi, którzy chodzą i wszystkich po drodze obrażają, krzycząc "ja tylko prawdę mówię", ale gdy ktoś istotnie powie prawdę, ale nie jest to czymś obrzydliwym to uznają to za słodzenie, podlizywanie. Bo dla nich jedyna "prawda" to tylko obrzydliwe kłamstwa. A jakiekolwiek miłe słowa to dla nich wręcz jak fantasy połączone z science-fiction, coś, czego nawet nie potrafią sobie wyobrazić. Są też ludzie, którzy chcą, żeby inni byli nieszczęśliwi. Stąd cokolwiek miłego ich denerwuje. Bo właśnie, jeśli ktoś powie coś miłego, ktoś inny może się uśmiechnąć, a to bardzo przeszkadza ludziom, którzy lubią jak inni płaczą. Więc właśnie tacy ludzie będą się najbardziej denerwować, bo psuje im to psucie ludziom humoru.
Ten komentarzy bardziej się podoba?
Meanness
Świetna odpowiedź! 🙂
Poruszyłaś bardzo ważny temat.
Faktycznie tak jest, że za prawdę uważa się najczęściej to, co negatywne. Jakby prawda nie miała prawa być pozytywna.
Asia ma krzywe zęby i piękny głos. Gdy ktoś skrytykuje publicznie jej zęby, nikogo to specjalnie nie zdziwi (a niektórych bardzo ucieszy). Gdy ktoś powie głośno, że ma piękny głos - robi się podejrzanie i dziwnie.
Bo jak to tak? Czemu ktoś gada takie rzeczy? Głupi, naćpany czy ma w tym jakiś interes?
Bardzo wiele to mówi o naszym społeczeństwie...
Ale to nie chodzi o to że ona mówi coś pozytywnego. Wiele osób tu pisze pozytywne rzeczy ale robią to adekwatnie do swojego wieku, a nie jakby się zatrzymali w rozwoju na etapie ugrzecznionego siedmiolatka. Przecież od tego aż się zrzygać można. Rozumiem raz, dwa razy. Parę razy. Ale nie za każdym razem ciągle to samo, jakby jej się płyta zacięła albo system zawiesił.
Pomyśl Drago, jakim nudnym miejscem byłby świat, gdybyśmy wszyscy byli identyczni. Idealnie ułożeni, idealnie się wyglądający, mający takie same przekonania, gusta, sposób wyrażania się itd.
Chciałbyś żyć w takim idealnym świecie? Bo ja akurat nie. Świat jest ciekawy właśnie dlatego, że żyją tu różne barwne osobowości. Że wśród tej masy szarych, nudnych, akuratnych i pozbawionych wyobraźni ludzi trafiają się kolorowe ptaki. Inne. Dziwne. Czasem irytujące. Czasem zabawne. A najczęściej kompletnie niezrozumiane przez resztę.
Mam na osiedlu koleżankę, która ma bardzo specyficzny styl ubierania się. Rzuca się w oczy na kilometr, w swoich szalonych warstwowych spódnicach, owinięta szalami, z fantazyjnie upiętymi włosami. Czasem wygląda pięknie, czasem prawie groteskowo. Ale zawsze interesująco! Jej widok nieodmiennie cieszy moje oko. Kilka dni temu mijałam ją na ulicy i pomyślałam sobie, jak wiele to osiedle by straciło, gdyby się stąd wyprowadziła. Jak bardzo by zubożało. Bo ona ma odwagę być sobą, bo wnosi tu fantazję, kolory, życie.
A jestem przekonana, że są tu też osoby, która ona cholernie irytuje. Które nie mogą znieść jej inności, jej dziwnych strojów, tego, że ona ma głęboko w dupie obowiązującą modę i potrzebą przynależności do stada. Że ma czelność tak bardzo się wyróżniać.
Tyle, że zamiast patrzeć na nią i się irytować, wystarczyłoby zwyczajnie odwrócić głowę. I już, problem rozwiązany. 🙃
Chcesz mi powiedzieć, że miałaś dostęp do internetu 30 lat temu? A to ciekawe, mów mi jeszcze :)