Od urodzenia mam problemy z wchłanianiem niektórych substancji odżywczych. W odpowiedzi na to w moim domu zawsze była dieta, a o słodyczach czy chipsach ledwie słyszałam. Później byłam już tak dobrze wytresowana, że nawet kiedy dzieciaki w szkole przynosiły cukierki na urodziny, grzecznie odmawiałam. Nie byłam zresztą fanką jedzenia w ogóle, bo wszystko smakowało dla mnie tak samo i myślałam, że każde inne "danie" też będzie podobne - było to spowodowane tym, że w domu w ogóle nie używało się przypraw.
Moja inicjacja jedzeniowa nastąpiła, kiedy miałam 10 lat. U koleżanki, jej mama poczęstowała mnie pomidorówką. Tak mi smakowało, że pomyślałam, że musiały tam być narkotyki i że na pewno pójdę do więzienia...
Dodaj anonimowe wyznanie
To mamusia umiała gotować...
Może były. Przypomniała mi się lektura "Opium w rosole"
Ojej, naszły mnie teraz chęci, żeby jeszcze raz przeczytać całą Jeżycjadę
Czytałem całą 3 razy. Kalamburka świetna była. 15 bodajże.
tylko tam wcale nie chodzilo o narkotyki, tylko o uwage poswiecana dziecku :)
Właśnie to omawiam i za nic nie wiem o co tam chodzi
Zamagdalaz Nie wiesz? Dziwne, przecież to tylko obyczajówka dla młodzieży, nie wiem, jak można tego nie rozumieć. Poćwicz może czytanie ze zrozumieniem. PlayingTheAngel Moją ulubioną była zdecydowanie Kłamczucha, a później Noelka. Wszystko było fantastyczne oprócz Brulion Bebe B, to wyszło nieco słabiej.
Brulion był... dziwny. Ja od początku w Noelce miałem takie : SPOTKAJCIE SIĘ WRESZCIE
Opium w rosole to chyba ostatnia Jezycjada ktora mi sie podobala
Brulion był niczego sobie, tylko Bebe jakaś nieżyciowa. Ja najbardziej lubię wszystkie części z Tygrysem 😊
Ja zawsze miałam sentyment do ,,Kwiat kalafiora''
i Genowefa Lompke-Trompke :D
Autorka nie napisala ze to jej mama gotuje, a wszyscy hejt na matke :D
Czemu jest hejt na jej matkę, skoro w wyznaniu nie jest napisane, że to mama gotowała?
🍅🍅🍅
💉💉💉