#lKWTy

Jestem dzieckiem z gwałtu.
Moja mama urodziła mnie, jak miała 16 lat. Tak chcieli jej rodzice - ona nie chciała dziecka, chciała usunąć. Ale była wtedy nieletnia, dlatego rodzice zadecydowali za nią.
Nie chciała się mną zajmować. Uciekała przed obowiązkami, zamykała się w pokoju, ale rodzice na siłę wpychali jej mnie i kazali się opiekować. Wykonywała swoje obowiązki z płaczem.
Przed gwałtem była dobrą uczennicą. Miała same piątki, świadectwa z paskiem. Później jej oceny obniżyły się. Przez ciążę musiała zrobić sobie rok przerwy, choć tego nie chciała. Gdy wróciła do szkoły, nie była dobrą uczennicą. Nie miała czasu ani chęci się uczyć.
Rodzice zabierali ją do psychologa, przekonani, że może mieć depresję poporodową. Nie chcieli wierzyć, że matka może nie kochać dziecka, które urodziła.

Trwało to dwa lata. Kiedy mama skończyła 18 lat, uciekła z domu, zostawiając mnie ze swoimi rodzicami. Słuch o niej zaginął. Nie utrzymuje kontaktu, nie odwiedza nas. Sama nie wiem, gdzie teraz ona jest.

Po jej ucieczce dziadkowie chyba zrozumieli, gdzie popełnili błąd. Wychowali mnie jak własną córkę, a swoją ciotkę, starszą o 9 lat, traktowałam niemal jak siostrę. Zawsze jednak wiedziałam, że coś jest nie tak, że jestem inna. Wiedziałam o istnieniu mamy, której nie pamiętam.

O wszystkim dowiedziałam się niedawno. Zmusiłam ciocię do opowiedzenia całej historii. Jak zaczęła mówić, to już nie mogła się powstrzymać. Wyznała mi wszystkie szczegóły. Powiedziała też, że do tego czasu sama była przeciwko aborcji. Jak zobaczyła, w jakim stanie jest moja mama, zmieniła zdanie. Widzę, że ma za złe rodzicom, co jej zrobili.

Mnie samej żyje się dobrze. Mam prawie wszystko, czego chcę i czego potrzebuję. Dziadkowie dobrze mnie wychowali, zapewniają mi dom, kieszonkowe, dają pieniądze na wycieczki. Ale mnie wciąż dręczą wyrzuty sumienia. Wiem, że sytuacja, która spotkała moją mamę, nie była moją winą. Ale wiem też, że moje istnienie przyczyniło się do jej upadku. Mam potworne wyrzuty sumienia. Czuję, że moje życie kosztowało jej szczęście. Nie wiem, co robi, czy jest szczęśliwa. Ja na pewno jestem - ale jakim kosztem? Zrujnowałam życie mojej mamie.
Gdybym mogła cofnąć czas, to pozwoliłabym jej dokonać aborcji. Nie zaznałabym tych wygód świata i nie byłoby mi szkoda, a moja mama byłaby szczęśliwa. Może nawet urodziłabym się w innym ciele...
Dlaczego o tym piszę? Dużo jest ostatnio historii na temat aborcji, nikt jednak nie patrzy na los dziecka, które potem musi żyć z takim ciężarem jak na przykład ja. Nie jest łatwo mieć świadomość, że z twojego powodu ktoś cierpi.
Dajcie kobietom wybór. Bo chcąc uszczęśliwić jedno istnienie, możecie unieszczęśliwić oba.
GoMiNam Odpowiedz

Akurat Ty nie jesteś winna i nie wmawiaj sobie tego nawet.
Gwałciciel oraz potem Twoi Dziadkowie doprowadzili do takiego stanu Twoją Mamę.
Gwałciciel, bo zgwałcił. A Twoi Dziadkowie, bo zmusili Twoją Mamę do porodu i wychowywania Cię, chociaż nie chciała i nie miała na to sił. Jeśli Twoi Dziadkowie zrozumieli swój błąd - to dobrze.
Jednak szkoda w tym wszystkim Twojej Mamy - że nikt nie chciał jej słuchać.

MarMarSze

Dokładnie mogli nie zmuszać córki do zajmowania się wnuczką tylko sami się nią zająć lub oddać do adopcji. Może nie mam racji, ale wydaje mi się, że jej rodzice skrzywdzili matkę autorki bardziej niż gwałciciel.

Feniks06

@MarMarSze - masz rację mówiąc że nie masz racji.

MarMarSze

Feniks06 to wie tylko matka autorki.

Feniks06

Nie MarMarSze - jeśli stwierdzisz że jej rodzice ja varzziej skrzywdzili niż gwałciciel to gdybym był na miejscu tych rodziców to bym Ci strzelił liścia. Chcieli dla niej jak najlepiej. Nieporadnie? Być może ale kto z nas ma odpowiednie przygotowanie by się odnaleźć w takiej sytuacji? Autorka sama powiedziała że zabierali ja do psychologa. Matka była ropieprzona psychicznie. Może nie byli jej w stanie pomóc.

Natomiast autorka jeśli historia jest prawdziwa to sobie wkręca jakieś brednie bo jest jeszcze młoda i głupia. Wmawia sobie jakieś wyrzuty sumienia, piszę o ciężarze jaki musi dźwigać o cierpieniu a chwilę wcześniej sama pisze ze niczego jej nie brakuje. Okres buntu nastolatki i tyle. Jak słyszę takie za przeproszeniem pierdo**nie o tym jak to ktoś nie chciałby żyć to mi się nóż w kieszeni otwiera. Traumę to jej matka mogła mieć bo przeżyła tragedię. Autorka natomiast mam wrażenie że bardzo chce zwrócić uwagę na Siebie. Napisała to wyznanie, żyje, nie zabiła się to znaczy że chce żyć a reszta to pieprzenie o czymś co się już nie wydarzy.

MarMarSze

Zmuszali ją do zajmowania się dzieckiem które przypominało jej o tym co ją spotkało. Nawet nie pomyśleli, że to ją krzywdzi, dla nich to była depresja poporodowa.
Feniks06 rodzice powinni ją chronić, pomóc jej, a oni, może nie specjalnie, ale pogorszyli jej stan aż uciekła. Według tego wyznania są dobrymi dziadkami, ale zawiedli jako rodzice.

anakonda257

@Feniks06 Mi się nóż w kieszeni otwiera jak czytam takie pier*olenie jak twoje. Bunt nastolatki? Powiedz to ludziom w depresji, który (według rodziny) sobie taki 'bunt' wymyślili.

Feniks06

@Anakonda jaka depresja??? Nie dopowiadaj sobie do historii. Ktokolwiek zdiagnozowal u niej depresję? Czy może przeprowadziłas sobie anonimowa diagnozę bo tyle wyznań przeczytałaś że uważasz że jesteś już specjalistą? Autorka sama pisze ze jest szczęśliwa co wyklucza nawet domysły o depresji. A jeśli by nawet miała depresję to niech idzie się leczyć do specjalisty. Jeśli ktos wie że jest chory a się nie leczy to jego utyskiwanie to właśnie pier***enie.

Qzin Odpowiedz

Nie ty zrujnowałas jej życie tylko oni. Sami powinni się były Tobą zająć jak już widzieli że to nie jest jej wybryk. Żal mi jej. Bo spotkała ja wielką trauma i nie zdziwię się jak nigdy się nie odezwie do rodziców. Może kiedyś zrozumie że w tym wszystkim Ty byłaś i jesteś niewinna i odezwie się do Ciebie, ale nie liczyłbym ma to. Jesteś przypomnieniem najgorszej chwili w jej życiu i tego że ludzie na których miała polegać ja zawiedli. Może jeśli okażesz jej wsparcie kiedyś, że rozumiesz dlaczego uciekła, nie winisz jej, rozumiesz jak się czuła to nawiazecie więź. Dziadkowie wnioski wyciągnęli, ale dużo za późno.

tramwajowe Odpowiedz

Zrozumiałem że ciotka, czyli siostra mamy, była przeciwniczką aborcji w wieku ok 10 lat.

JestemCzarnymKotem

Ciekawe poglądy miała siostra mamy jak na dziesięciolatkę. Ja w tym wieku nie wiedziałam dokładnie, skąd się biorą dzieci. A co dopiero mieć jakiekolwiek zdanie na temat aborcji - wtedy nawet nie wiedziałam, że istnieje takie słowo.

aceofspades

Ale może gdybyś była dzieckiem, ktorego siostra została zgwałcona i zaszła w ciążę i w twojej rodzinie każdego dnia rozmawiałoby się na te tematy, to wiedziałabyś o nich więcej i mogłabyś ukształtować swoją opinię.

KyloRenJestSexy

Ludzie... Włączcie mózgi. Proszę. Człowiek może mieć więcej niż jedną ciotkę.

bialamurzynka

Ja miałam zdanie na temat aborcji jako 12-latka (co najlepsze, wciąż mam takie samo), a nie rozmawiałam z rodzicami nigdy na ten temat.

Anda Odpowiedz

Aż mi się płakać chce, jak pomyślę, co musiała przejść twoja mama.

Kalina Odpowiedz

Ciekawe wyznanie, ale wiek ciotki coś się nie zgadza :/

bazienka Odpowiedz

nie jestes niczemu winna, winny jest GWALCICIEL

Feniks06

Absolutnie koniecznie wklejaj to pod każdym tematem gdzie pojawia się słowo gwałt

SzukamFaceta Odpowiedz

Czy tylko mi z tej historii wynika, że jej ciotka (w momencie urodzenia autorki dziewięciolatka) jako dziecko była przeciwna aborcji, a po narodzinach autorki i ucieczce jej matki czyli mając mniej więcej 11 lat była za aborcją. Czy ja coś źle zrozumiałam?

wredota27 Odpowiedz

I tu autorka powiedziała bardzo mądra rzecz. Każdy przeciwnik aborcji mówi że każdy ma prawo do życia bla bla bla. Nawet jak kobieta urodzi dziecko z gwałtu i odda, to jakie to szczęście dla dziecka? Że kiedyś się dowie, jak przyszło na świat, i że matka je zostawiła bo nie była w stanie się nim zajmować? No.super. Wolałabym zeby mnie wyskrobali

bazienka

ja jakbym miala oddac dziecko ( czy gwalt, czy np. uposledzone), to bym jednak wolala aborcje, po co mam doswiadczac objawow ubocznych ciazy i przechodzic kilkunastogodzinny bolesny porod? w imie czego? tego, z emoje dziecko bedzie samotne w domu dziecka?

Feniks06

Może dlatego że każde dziecko ma szansę na normalne, szczęśliwe życie. Mówicie jakby dziecko z domu dziecka było skazane na rynsztok.

Wygodnie jest mówić "wolałabym żeby mnie wyskrobali" wiedząc że to się nigdy nie wydarzy.

MartyMcFly

Feniks06, wiesz, na przykład ja dokonałabym aborcji, bo po pierwsze dziecko z domu dziecka ma trudniej, dlaczego ma się męczyć i żyć ze świadomością nie posiadania rodziny?; po drugie nie chcę rodzic. Z jakiej paki mam się na to skazywać tylko dlatego, że ktoś mnie zmusił do seksu?; po trzecie nie mogłabym żyć ze świadomością, że mam gdzieś dziecko i ono nie ma ze mną kontaktu, nie byłabym w stanie go oddać. Kochać też.

MarMarSze

Ha MartyMcFly nie byłabyś wstanie żyć ze świadomością, że nie masz kontaktu z dzieckiem za to możesz z tym, że nie pozwoliłaś mu żyć? O_o

Feniks06

MartyMcfly
Fajnie tylko kilka uwag:
1. Nie mówiłem nic na temat aborcji. Odnosilem się do słów ludzi którzy twierdzili że sami by się wyskrobali gdyby wiedzieli że matka będzie w takiej sytuacji. To jednak różnica.
2. Nie wiem jak Ty sobie radzisz z problemami ale jak dla Ciebie to że "dzieci z domu dziecka maja trudniej" jest wystarczające do tego by stwierdzić że lepiej żeby nie żyło to naprawdę Ci życzę by problemy Cie omijaly.
3. Nie potrafiłabys żyć ze świadomością że nie masz kontaktu z dzieckiem więc rozwiązaniem jest by dziecko nie żyło? Z tym byś mogła żyć? Aż mnie ciarki przeszły.
4. Wrócę do domu dziecka... Idąc tropem Twojego kodeksu moralnego to powinnismy sieroty obligatoryjnie rozstrzeliwac bo "dlaczego ma się męczyć i żyć ze świadomością nie posiadania rodziny?"

anakonda257

Nawet jakby dziecko z domu dziecka miałoby rodzinę, to nie ma żadnej gwarancji że rodzina byłaby niepatologiczna. Wielu ma rodziny, i jak widać nie jest z nich zadowolona.

Czy normalnemu dziecku czy dziecku z gwałtu nie da się nikomu dogodzić. Żyjemy w takim a nie innym świecie i tyle. Nawet jak nas spotkała trauma to w dorosłym życiu sami możemy podjąć decyzję czy chcemy z tego wyjść czy nie. Początek życia ma znaczenie, ale nie przesądza o naszym życiu.

Pestgirl

Dla mnie nie byłoby żadnym problemem bycie dzieckiem z gwałtu. A na niemowlęta jest potężna liczba oczekujących, takie dzieci idą do adopcji od razu. W domach dziecka są tylko dzieci osierocone jako duże, chore lub o niejasnej sytuacji prawnej, których adoptować nie można- większość ma niestety rodziców patusów i takich dzieci nie można adoptować, najwyżej być rodziną zastępczą, ale kto by chciał kontakt z ich pato krewnymi, do którego mają prawo.

anakonda257 Odpowiedz

To nie ty byłaś powodem jej nieszczęścia a gwałciciel, a później jej rodzice. Twoje poczucie winy jest FAŁSZYWE. Gwałt jak i aborcja jest zła - nie byłoby gwałtu to nie byłoby aborcji. Ty nie masz nic do tej sytuacji... nie jesteś ani jej powodem, ani jej skutkiem. Życie każdego z nas nie zależało od nas, więc nie mamy czego żałować.

Pelikanowa Odpowiedz

Nie dość, ze sam gwałt jest traumą. Ciąża traumą. Wychowywanie traumą. To jest dręczenie osoby pokrzywdzonej.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie