#lKME9

Moja mama zawsze była tą chorą, słabą, przytłoczoną pracą, domem i problemami, przez co w dzieciństwie nauczyłam się być bezproblemowa. Moje problemy i tak były zbywane, mama zawsze miała gorzej (z tatą było jeszcze gorzej, bo dla niego istniał w domu tylko telewizor). Kłopoty w szkole? To nic w porównaniu z kłopotami mamy w pracy. Nadmiar nauki? Mama musiała uczyć się więcej, bo miała więcej zajęć pozalekcyjnych. Źle się czułam? Na pewno udawałam, żeby nie iść do szkoły. Kłótnia z przyjaciółką? Mama zawsze mi powtarzała, że to nie jest towarzystwo dla mnie. Itp. Po jakimś czasie po prostu przestałam cokolwiek jej mówić. Kiedy zostawałam sama z problemami, powtarzałam sobie taką formułkę: zawsze sama sobie ze wszystkim poradzę.
Ostatnio mama pochwaliła mnie, że dobrze wybrnęłam z pewnej sytuacji, a ja odruchowo odpowiedziałam moją formułką. 
Czy doszło do oczyszczającej rozmowy i wyjaśniłyśmy sobie wszystkie żale? Oczywiście, że nie. Mama się rozpłakała i wpędziła mnie w takie poczucie winy, że to ja ją przepraszałam.
Meanness Odpowiedz

Dziękuję, że Pani żyje. Pani problemy są bardzo ważne i ma Pani prawo się nimi martwić i prosić o pomoc. Jeśli rodzice nie są w stanie tej pomocy udzielić, a tym bardziej jak od tego uciekają, to oni powinni czuć się winni, nie Pani. Proszę powiedzieć, jeśli można cokolwiek zrobić, by jakoś Pani pomóc, żeby była Pani szczęśliwa.

Dodaj anonimowe wyznanie