Mama nigdy nie pozwalała mi dać na kanapkę dwóch plasterków szynki. Uważała, że nie zasługuję na taki luksus, więc powinnam cieszyć się z tego jednego. Żyłam sobie z takim przeświadczeniem przez wiele lat.
Dopiero dziś, mając 23 lata, uświadomiłam sobie, że nie jestem taka beznadziejna i zjadłam kanapkę z dwoma plastrami szynki! Nawet nie uwierzycie, ile dało mi to radości!
PS Nigdy nie brakowało nam pieniędzy. Mama lubiła się nade mną pastwić.
To wyznanie jest przepełnione taką czystą, dziecięcą radością z błahej dla większości rzeczy :D Nie myślałam że zjedzenie kanapki może dać tyle szczęścia 😊 Ale jednocześnie jest strasznie smutne...
Oho, 'miałam to samo'. Dalej nie mogę się przekonać do zjedzenia więcej, niż jednego pączka naraz, ale przynajmniej jajecznicę robię już z 2 jaj. U mnie w sumie biedy nie było, ale ojciec lubił robić z nas biedaków u odkładać pieniądze na swoje własne konto. Właśnie zdałam sobie sprawę, że nigdy nie zjadłam naraz 2 kinderniespodzianek. Jutro rano lecę do sklepu :-D
Spokojnie, nie szalej, ale powoli dochodź do: dwóch kanapek, każda z dwoma plastrami szynki, dwoma plastrami sera, sałatą, pomidorem, ogórkiem i majonezem. Yebać kulinarną biedę!
Też zawsze jem i jadłem z jednym. Będąc w przeświadczeniu, że szkoda marnować tyle na jeden raz i głupio wziąć podwójnie. Tak samo smarowanie serkiem, pasztetem, Nutellą. Wszystko cienko, by było ekonomicznie. Miałbym wyrzuty sumienia, gdybym posmarował grubiej/dał więcej. Taki ze mnie człowiek. Innemu natomiast posmarowałbym jak najgrubiej, by mu smakowało.
To wynika z wychowania twojej mamy, możliwe, że jej brakowało lub była tego nauczona w domu. Nie oskarżaj a postaraj się zrozumieć. Nie sądzę aby chciała pastwić się nad córką, była po prostu takich zachowań nauczona wcześniej, prawdopodobnie przez swoją matkę.
Moja mama żyje w przeświadczeniu, że "nie ma pieniędzy" i trzeba oszczędzać...
Czasami jem już normalnie, ale zdarza mi się nadal w duchu dziwić, że mój chlopak je jajecznicę+kanapki z szynką czy serem. Bo ja do jajecznicy zawsze jadłam chleb najwyżej z masłem...
Następną zrób sobie z szynką, serem, sałatą i pomidorem. Smacznego :)
@CzarnyNotes i ze szczypiorkiem ;)
I rzodkiewką
No i do tego jajko :>
+ogórek
i majonez, jak poziom majonezu spadnie do zera, to sie umiera
I ogórkiem
Niestety pomidor + ogórek to nie jest dobre połączenie :c
Czytanie Waszych komentarzy o 1 to zły pomysł. :/
Dlaczego nie jest dobrym połączeniem?
Aż mi się zachciało takiej kanapki. 😊
Jakie to przykre :( trzymaj się autorko
To wyznanie jest przepełnione taką czystą, dziecięcą radością z błahej dla większości rzeczy :D Nie myślałam że zjedzenie kanapki może dać tyle szczęścia 😊 Ale jednocześnie jest strasznie smutne...
Oho, 'miałam to samo'. Dalej nie mogę się przekonać do zjedzenia więcej, niż jednego pączka naraz, ale przynajmniej jajecznicę robię już z 2 jaj. U mnie w sumie biedy nie było, ale ojciec lubił robić z nas biedaków u odkładać pieniądze na swoje własne konto. Właśnie zdałam sobie sprawę, że nigdy nie zjadłam naraz 2 kinderniespodzianek. Jutro rano lecę do sklepu :-D
Spokojnie, nie szalej, ale powoli dochodź do: dwóch kanapek, każda z dwoma plastrami szynki, dwoma plastrami sera, sałatą, pomidorem, ogórkiem i majonezem. Yebać kulinarną biedę!
Też zawsze jem i jadłem z jednym. Będąc w przeświadczeniu, że szkoda marnować tyle na jeden raz i głupio wziąć podwójnie. Tak samo smarowanie serkiem, pasztetem, Nutellą. Wszystko cienko, by było ekonomicznie. Miałbym wyrzuty sumienia, gdybym posmarował grubiej/dał więcej. Taki ze mnie człowiek. Innemu natomiast posmarowałbym jak najgrubiej, by mu smakowało.
To wynika z wychowania twojej mamy, możliwe, że jej brakowało lub była tego nauczona w domu. Nie oskarżaj a postaraj się zrozumieć. Nie sądzę aby chciała pastwić się nad córką, była po prostu takich zachowań nauczona wcześniej, prawdopodobnie przez swoją matkę.
Miałam to samo w domu. I niestety do dziś muszę mieć teraz wszystkiego „więcej”.
Moja mama żyje w przeświadczeniu, że "nie ma pieniędzy" i trzeba oszczędzać...
Czasami jem już normalnie, ale zdarza mi się nadal w duchu dziwić, że mój chlopak je jajecznicę+kanapki z szynką czy serem. Bo ja do jajecznicy zawsze jadłam chleb najwyżej z masłem...
Przykra historia :(( podziwiam cię autorko