#SJhiB

Swego czasu bardzo pragnąłem zostać ojcem. To było silniejsze ode mnie, myśl o dziecku nie dawała mi spokoju. Żona zaszła w ciążę, ale nie ze mną – zdradziła mnie. Wtedy, zaślepiony tym pragnieniem i wiarą, że możemy to jakoś poskładać, podjąłem najbardziej nieracjonalną decyzję w życiu. Postanowiłem jej wybaczyć i uznałem dziecko za swoje. Marcelina przyszła na świat, a ja stałem się jej ojcem w świetle prawa.

Przez siedem lat byłem tatą dla tej dziewczynki. Nie myślałem o tym, co było, chciałem po prostu być dobrym ojcem.

Kilka tygodni temu wszystko runęło po raz drugi. Żona ponownie mnie zdradziła. Tego już nie jestem w stanie wybaczyć. Decyzja o odejściu jest ostateczna i nieodwołalna. Ale pojawił się problem, który spędza mi sen z powiek – Marcelina. To nie jest moja biologiczna córka, a ja teraz stoję przed widmem alimentów na cudze dziecko. Z jednej strony czuję się oszukany i wykorzystany, z drugiej – przez 7 lat byłem jej ojcem.

Nie wiem, co mam robić. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jak z tego wybrnąć, nie tracąc wszystkiego, ale też nie dając się zniszczyć do końca ?
ohlala Odpowiedz

Jak nie Twoje dziecko, jak Twoje. Świadomie ją adoptowałeś/przysposobiłeś od samego początku wiedząc, że ma innego ojca. Albo faktycznie ją kochasz i dalej traktujesz jak swoją, albo jej nie kochasz i rozpoczynasz proces udowadniania, że dziecko jest ze zdrady.
Rozwód zawsze powinien być z partnerką/partnerem, a nie z dzieckiem. Bo raz jeszcze, zupełnie świadomie "adoptowałeś" Marcelinę, więc jak możesz mówić, że jest cudzym dzieckiem?

karlitoska

Tak dla sprostowania, jak to wygląda od strony prawnej, nawet udowodnienie, że dziecko nie jest biologiczne nie zwolni go z alimentów: Przedawnienie terminu dla męża
Mąż matki ma 1 rok na wniesienie pozwu o zaprzeczenie ojcostwa, liczony od dnia, w którym dowiedział się, że dziecko od niego nie pochodzi (art. 63 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). 
Jeśli żona udowodni przed sądem, że mąż wiedział o braku biologicznego ojcostwa od samego początku (czyli od 7 lat), to jego osobisty termin na wytoczenie powództwa bezpowrotnie upłynął. Sąd odrzuci jego pozew ze względów formalnych, a domniemanie ojcostwa pozostanie w mocy.

ohlala

Tak, tylko żona musi być w stanie udowodnić, że on wiedział, a wszystko pewnie było załatwiane na słowo. Ale kto wie.

Meanness Odpowiedz

Przepraszam za kłopot, czy ktoś wie czy jest opcja, żeby pan autor dostał prawa rodzicielskie? Bo jakoś nikt w ogóle o tym nie wspomniał. Jest tylko "nie chcę płacić alimentów" albo "zrób tak i tak, żeby nie płacić". Ale w ogóle nikt nie wspomina, że skoro to oficjalnie jego dziecko i też właśnie w jego sercu to też jego dziecko to może je po prostu weźmie do siebie i sprawa alimentów sama się zamknie, bo to ta zdradzająca pani będzie musiała płacić. Chyba, że wtedy ona każe zrobić test, ale jak z testu wyjdzie, że nie jego to też się załatwi kwestia alimentów. A też można pogadać z prawnikami, psychologami i może uda się ustalić, że z nim będzie małej lepiej i wtedy win-win, dziecko u niego i alimenty też on dostanie.

ohlala

Oczywiście, że może starać się o pełną lub naprzemienną opiekę nad dzieckiem (bo prawa rodzicielskie już ma). Ale dobrze zwróciłaś uwagę na to, że jemu to nawet do głowy nie przyszło.
Wydaje mi się, że autor nie chce wcale dziecka. Jeśli będzie starał się o opiekę, a żona z jakiegoś powodu nie wniesie o badanie DNA, żeby dziecko zatrzymać, to autor będzie miał "problem". Ryzyko jest zbyt duże. ;)

upadlygzyms

Jeśli dziecko zostało przysposobione, nie ma żadnej różnicy prawnej do dziecka, hmm... naturalnego?
Mnie też wydaje się, że autor zrezygnował zarówno z partnerstwa jak i ojcowstwa. O ile to pierwsze jest zrozumiałe, o tyle to drugie już nie.

ohlala

@upadlygzyms

Podejrzewam, że po prostu załatwili to między sobą i zarejestrowali dziecko pod jego nazwiskiem, więc w świetle prawa dziecko zawsze było jego.

Ale wyobraźcie sobie, gdyby ludzie, którzy adoptowali dzieci, po rozwodzie regularnie rezygnowali z rodzicielstwa... Eww.

ohlala

@anonimowe6692

Tak, używam słów "przysposobienie/adopcja" w komentarzach, żeby jednak uświadomić autorowi, że to działa w tych kategoriach, a nie "obce dziecko".

Tylkopoco Odpowiedz

Daleko mi od twojej sytuacji, ale zadaj sobie pytanie czy czujesz się tatą Marceliny? Czy pokochałeś ją? Dzieliłeś z nią jej smutki i radości, zbite kolano, pierwszy śmiech, pierwsze słowo, pierwszy dzień w przedszkolu, fochy dwulatkowe? Jeśli nie, nie ma międz wami więzi, to masz spokój. Ale jeśli tak, to dlaczego chcesz teraz wyciągać dziecku spod nóg kolejny filar na którym opiera się jego świat? Pamiętaj! Jeśli chcesz się odegrac, to odgrywaj się na żonie, ale nie na dziecku, które niczym nie zawiniło.

didja Odpowiedz

Do komentujących: jedno prawne ale. Autor _nie przysposobił_ dziecka. On jest prawnie ojcem biologicznym. O ile nic się nie zmieniło, dziecko pochodzące z małżeństwa i urodzone do 270 dni po jego ustaniu jest traktowane jako dziecko małżonka. I w akcie urodzenia dziecko ma wpisane jako ojca autora wpisu.

Dwa: z zaprzeczaniem ojcostwa będzie kicha. Bo, owszem, dałoby się od biedy "wzruszyć termin", gdyby autor właśnie się dowiedział. Ale on wie od czasu ciąży i nie przeszkadzało mu to.

Do autora: rozumiem emocje. Ale ewentualne alimenty będziesz płacił na _swoje_ dziecko. Uznałeś je, kochałeś, wychowywałeś. A teraz, jak Ci małżeństwo się sypie, chcesz się zasłaniać genami i rozwieść z dzieckiem? Idź do dobrego prawnika od rodzinnego, ale cokolwiek postanowisz, nie karz dziecka za decyzje rodziców.

NAUS Odpowiedz

Podjąłeś w przeszłości bardzo nieracjonalną decyzję, najprawdopodobniej zignorowałeś palące się wewnątrz czerwone lampki, a teraz przyszedł za to rachunek.
Prawdą jest, że biologicznie nigdy nie było i nie będzie to Twoje dziecko, jednak jesteś jej ojcem, nie byłeś, jesteś. Nie chodzi mi tu o te bzdety typu: nie ważne kto spłodził, ważne kto wychował ani o to kim to jesteś w świetle prawa, ale po prostu w głowie tej małej, jesteś znaczną częścią fundamentu jej świata. I jest to wynik Twojej decyzji z przeszłości. Nie możesz powiedzieć, że nie wiedziałeś. Nie masz żadnej dobrej wymówki. Przyjąłeś tą odpowiedzialność.

Powinieneś był ewakuować się w momencie, w którym dowiedziałeś się o zdradzie. Wybaczenie jej nie służyło Ci w żaden sposób, nie rozumiem dlaczego to zrobiłeś, ani jak zwalczyłeś swój wewnętrzny instynkt i zdecydowałeś się wychowywać cudze dziecko, które dodatkowo każdego dnia przypominało Ci o zdradzie żony.

Moim zdaniem jedynym rozsądnym wyjściem jest odejście, bo nie możesz już koegzystować z byłą. Jednocześnie spróbuj zawalczyć o relację z dzieckiem, bo przywiązanie z żadnej ze stron raczej nie zniknie w wyniku tego, że matka jest kurwą.
Co do alimentów - nie wiem co Ci doradzić. To nie Twoje dziecko, ale czy zaprzeczyłeś ojcostwu? Wydaje mi się, że nie. Podjąłeś się wychowania tego dziecka, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Z drugiej strony, skoro Twoja żona nie potrafiła docenić tego, co zrobiłeś, nie wydaje mi się, by zrzucanie na Ciebie kosztów finansowych było fair. Żyliście razem w porozumieniu, utrzymywałeś dom, ona jednak to porozumienie zerwała zdradzając Cię po raz kolejny.
Mówię z punktu widzenia moralności, prawnie raczej alimentów nie unikniesz, choć nie wiem, prawnikiem nie jestem. Niestety, dałeś się wykorzystać i zrobić z siebie bankomat.
Jeśli masz jak, to walcz, ale najlepiej tą walkę zacznij od porady prawnej, a nie wyznania na anonimowych. To dzięki tej poradzie dowiesz się w ogóle jakie masz możliwości.

Powodzenia.

ohlala

Nie można uzależniać prawa dziecka do alimentów od zachowania matki. Aby uniknąć alimentów musi starać się o pełną lub naprzemienną opiekę nad dzieckiem (ale przy naprzemiennej również alimenty mogą wystąpić, jeśli są duże różnice w zarobkach), albo udowodnić, że dziecko nie jest jego.
Autor musi tylko sam przed sobą przyznać, czy kocha dziecko, czy jednak zaakceptował dziecko, bo chciał być z żoną (co również uważam za głupotę, zdrad się nie wybacza). Z wyznania dosyć jasno wynika, że autor uważa dziecko, które przysposobił, za obce i na anonimowych głównie szuka potwierdzenia, że dobrze robi.

LubieBzy Odpowiedz

Twoje podejście do dziecka jest okropne. Natomiast mam złe wieści. W świetle prawa jesteś ojcem. Jeżeli będziesz chciał wykpić się z alimentów poprzez próbę zaprzeczenia ojcostwa to prawdopodobnie nic Ci nie da, bo sądy kierują się przede wszystkim dobrem dziecka. A co za tym idzie, potrafią zasądzić alimenty na nie swoje dziecko. A w Twojej sytuacji jest to wysoce prawdopodobne.

TakaOna100 Odpowiedz

Alimenty na cudze dziecko, a co z 7 latami wspólnego życia i kolejnymi?
Ręce opadają na takie podejscie

NieChceLoginu Odpowiedz

Kawał z ciebie skurczybyka. "Nie moje dziecko" ja pierdolę...

Dodaj anonimowe wyznanie