#TIvbI

Studenci prestiżowej (jak na polskie warunki) publicznej uczelni. Ludzie dorośli i poważni... No właśnie nie do końca.

Przez jakiś czas prowadziłem ćwiczenia z matematyki na takiej uczelni.
Pewnego razu do mojego gabinetu wkroczyła kobieta, lat około 50
- Przepraszam, można? - spytała.
- Tak... w czym mogę pani pomóc?
- Bo mój Marcinek mówi, że pan się na niego uwziął...
Dopiero w tym momencie zauważyłem stojącego za nią skromnie z opuszczoną głową chłopaka. W pierwszej chwili nie skojarzyłem, jednak po paru sekundach mnie olśniło.
Marcin Anonimowy, na zajęciach siadający zawsze w ostatniej ławce, mający na wszystko wy...rąbane. Na kolokwiach oddawał zawsze puste kartki zanim jeszcze zdążyłem podyktować zadania.
- Yhmmm... A w jaki sposób to moje uwzięcie się na pana Marcina się przejawia?
- Pan zaniża jego oceny z kolokwiów!
- Zapewniam panią, że oceny z kolokwiów są całkowicie obiektywne, a wszelkie zgłoszone w terminie do dwóch tygodni od ogłoszenia wyników reklamacje i roszczenia zostały rozpatrzone. Pan Marcin, z tego co pamiętam, nie miał żadnych zastrzeżeń do oceny.
- To niech pan pokaże pracę mojego Marcinka!
Nie chciałem tego robić. Rodzina ważna rzecz i nie chciałem być tym, który sprawi, że w ich rodzinie relacje się pogorszą. Bycie niefajnym nauczycielem jest już i tak wpisane w zawód nauczyciela matematyki, a psucie rodzin obciąża już sumienie.
- Przykro mi, proszę pani, ale nie mogę tego zrobić. Praca pana Marcina jest dokumentem poufnym i może być przedstawiona jedynie niektórym organom uczelnianym i to tylko w uzasadnionych przypadkach... - zacząłem kręcić, nieco wyolbrzymiając przepisy.
- No ale przecież on sam chyba może zobaczyć swoje kolokwium?
- Tylko na jego wyraźną prośbę - rzuciłem, mając nadzieję, że student jakoś mnie poprze w mojej walce o jego prywatność i dobre stosunki z rodziną...
- Proszę pokazać to kolokwium mojej mamie! - zażądał.
Okej... Tylko potem nie mówcie, że nie próbowałem.

Z szafki wyjąłem plik kolokwiów, z których wybrałem pracę pana Anonimowego. Trzy arkusze papieru kancelaryjnego, ponumerowane i własnoręcznie podpisane przez autora, prawie całkiem puste - poza wspomnianą numeracją i podpisami zawierała jedynie kilka czerwonych zer napisanych przeze mnie.
- Proszę, oto praca pani syna.
- Ale... ale te kartki są puste!
- W rzeczy samej.
- A... to... my już pójdziemy.
Pani wyszła, zabierając z sobą syna, któremu awanturę urządziła jeszcze zanim drzwi od gabinetu się zamknęły.

- Widziałeś to? - rzuciłem do znajomego doktora, który przez cały czas siedział cicho w swoim kącie schowany za komputerem
- No... to jeszcze nic. Do mnie kiedyś przyszedł student z dziadkiem, który straszył mnie swoimi znajomościami.
ChocolateLover Odpowiedz

Gdzie ten gościu miał instynkt samozachowawczy? Plus dla Ciebieza to, że choć próbowałeś go ocalić :)

Cykadynacykladach Odpowiedz

Haha dobre, ale się uśmiałam 😅. Ale dziadek był chyba najlepszy 😁

PurpleLila Odpowiedz

Ło matko i córko. Aż ciężko w to uwierzyć...

gwynbleidd Odpowiedz

Nam też wykładowcy opowiadali o studentach, którzy przynosili zwolnienia od rodziców albo pytali o zebrania z rodzicami ;)

EmmanuelleMimieux Odpowiedz

Bo na studiach powinna być wywiadówka! 😄

Rafikk222 Odpowiedz

W ogóle co za debil z mamusią przyszedł xDD
Ale to jeszcze nic, okey rodzic doświadczony może coś pomoże, ale kurde już rozumiem jakby mu brakowało punktów dwóch czy coś ale nie że gość za pustą kartkę chciał 3
Za co? Za piękne oczy?

makiwara Odpowiedz

Może próbował pokazać mamie jaki jest żeby przestala go na ślepo bronić a nic innego nie docierało

Lunathiel

Właśnie, o tym samym pomyślałam. Bo dla mnie to niepojęte, że dorosły koleś poszedł z mamą na uczelnię licząc, że ugra mu ocenę.
p.s. Spoko nick :'D

DaikiMa Odpowiedz

Może ten dziadek to były mafioso?

bazienka Odpowiedz

nie wiem, cyz mial az tak wylane czy byl az tak glupi myslac, ze to sie nie wyda...

Agatka80 Odpowiedz

Rany... A mnie było głupio, jak kiedyś poprosiłam mamę o podrzucenie jakiegoś świstka do zakładu praktyk, bo sama nie mogłam (miałam zajęcia na drugim końcu miasta). Na miejscu pana Marcina zapadłabym się chyba pod ziemię ze wstydu...

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie