#lJtlY
Kilka lat temu, gdy wracałam do domu, przechodziłam przez przejście dla pieszych. Zawsze patrzę na boki, czy na pewno auto się zatrzymuje i mnie puszcza. Tym razem zrobiłam tak samo. Auto z mojej lewej strony zatrzymało się, ale z prawej strony jechało dalej nie zatrzymując się i mijając mnie stojącą na środku pasów . Dzięki temu, że cały czas patrzę na samochody tak z lewej, jak i z prawej strony, nawet gdy przechodzę już przez pasy, uniknęłam śmierci kilka razy.
Drażnią mnie komentarze pod wydarzeniami "wypadek na ulicy ****, potrącenie 2 pieszych" gdzie wszyscy narzekają na zbyt szybko jeżdżących kierowców, którzy tak naprawdę widzą czarnego pieszego (gdy jest ciemniej) kilka sekund przed zderzeniem A sam pieszy nie patrzy w żadną stronę, czy jakieś auto nie nadjeżdża. Nie oskarżam nikogo, tylko mało się mówi o tym, że obie strony były nieostrożne, lepiej obwiniać jedną i zamykać każda sprawę.
Może przeczyta to więcej osób, niż wysłucha mnie w rzeczywistości ;).
Koleżanka przejeżdżala przez skrzyzowanie i potracila pieszego, jeszcze tego samego dnia byl artykul jak to ona napewno patrzyla w telofon i dlatego ich potrąciła ale jakos nikt nie wspominal ze debil wlazl na czerwonym swietle nawet nie patrzac czy ktos nie nadjezdza a teraz jego rodzina domaga sie pieniedzy bo biedy synek zostal poszkodowany
Jeżeli miał czerwone światło i mimo tego wszedł na pasy to jego roszczenia są bezpodstawne.
taka prawda. wielu kierowców to zjeby bez wyobraźni, ale masa ludzi zostaje potrącona właśnie przez swoją nieuwagę i bezmyślność.
Dzbany sa zarówno wśród kierowców, jak i pieszych. Nie raz widziałam cwaniaków jadących naprawdę bardzo szybko na terenie zabudowanym, nie raz widziałam jadących pod prąd jednokierunkową, bo tak szybciej lub skręcających mimo zakazu skrętu w daną stronę, a zakaz nie stoi tam dla czyjegoś widzimisię, a dlatego, że tuż przy zakręcie stoi np. budynek, zza którego nic nie widać i nawet "lustro" nie polepsza pola widzenia (taki zakręt jest w mojej miejscowości, można skręcić tylko w lewo, a kiedy ktoś chce w prawo i tak musi skręcić w lewo i zawrócić na rondzie, które jest max 20m dalej) . Wymuszają pierwszeństwo, bo im się spieszy, przejeżdżają na czerwonym, bo przecież jeszcze zdążą, wsiadają za kierownicę po alkoholu...
Widziałam też pieszych, którzy zachowują się nielepiej. Przechodzą przez jezdnię na zakręcie, bo im pasy za daleko, do tego ciągną ze sobą dzieci. Dosłownie- ciągną i to tak, że dzieciaki ledwo stopami jezdni dotykają. Inni w ogóle mają wywalone na swoje dzieci, rodzice przodem, dziecko wlecze się kilka metrów za nimi, rozejrzy się dookoła, podrapie. Mój chłopak raz o mały włos nie rozjechał dziecka (na oko trzyletniego), bo niespodziewanie wparowało na ulicę zza słupa na ulotki. Mamusia stała kilka metrów dalej rozmawiając z koleżanką, nawet się nie zorientowała, że jej dziecko uciekło. Są też tacy, którzy w ogóle się nie rozglądają, tylko idą, bo kierowcy przecież na pewno ich widzą. Chodzą złą stroną jezdni bez odblasków...
W mojej miejscowości (i nie tylko mojej) było sporo wypadków, jedne z winy kierowcy, inne z winy pieszych.
bardzo mądre słowa. droga to droga, każdy powinien być uważny.
Coz, jako kierowca powiem, ze bardzo wiele ludzi wchodzac na ulice nie rozglada sie w ogole, a co dopiero caly czas. Wiele razy hamujac przed takim baranem zastanawiam sie czemu taki uwaza, ze mi powinno bardziej zalezec na jego zdrowiu i zyciu...
Oj, zgadzam się. W mieście, w którym obecnie mieszkam jest jedno takie miejsce na bardzo ruchliwej drodze, gdzie piesi non stop wychodzą na ulicę bez uprzedniego rozejrzenia się czy poczekania, aż ktoś ich przepuści. Zastanawiam się czy są tak odważni, a może głupi, że w miejscu, gdzie widoczność jest ograniczona (ulica na tyle szeroka, że obok siebie mogą jechać dwa samochody) wyłażą na ulicę tak, jakby ich boska ręka trzymała w opiece. Nie jedna pani lekkich obyczajów się tam posypała ;)
Takich debili, którzy się nie rozglądają podczas przechodzenia przez jezdnię powinno się wysyłać na chrzest bojowy w Azji. Tam na drogach obowiązuje prawo większego i absolutnie nikt nie przejmuje się pieszymi. Jak tam przeżyją to tutaj będą bardziej uważać. Wiele razy widziałam pieszych, którzy wychodzili prosto pod koła, czy to na przejściach czy w miejscach niedozwolonych. Kierowcy oczywiście też nie są święci, powinniśmy uważać na siebie nawzajem, a nie tylko patrzeć na czubek własnego nosa.
Gorsi od pieszych są jednak rowerzyści. Weź wytłumacz takiemu geniuszowi, że jak nie ma rowerka na niebieskim znaczku to pan sobie nie może przejechać, tylko musi zejść z roweru, obejrzeć się i przeprowadzić na drugą stronę, a nie rura przez pasy jakby jutra miało nie być. Tak samo z jazdą w trzech obok siebie, albo jazda asfaltem, gdzie jest wyznaczona ścieżka rowerowa, jednocześnie mając gdzieś to, że droga dla samochodów jest tak wąska, że ledwo mijają się dwie osobówki.
Niestety popieram :( podobnie typy z rozdwojeniem jaźni uważających się za rower, pieszego i auto w jednym przez co kompletnie nieprzewidywalnie lawirują między ulicą, chodnikiem, a ścieżką. Sama jestem rowerzystką, ale dla takich ludzi powinien istnieć zakaz posiadania roweru.
Fina- no właśnie, zjeżdżanie z chodnika na jezdnię bez jakiegokolwiek upewnienia się czy jedzie samochód, osobówka przy niewielkiej prędkości może wyhamowac, tir już niekoniecznie, jeszcze niezdecydowani piesi, którzy stoją przy pasach, cofają się, po czym nagle jednak przechodzą, może i zachowam ostrożność, ale jednak jak już stoją przy tych pasach to mogą przejść, a nie zastanawiać się nad kij wie czym
Skąd te minusy? Prawdą jest że piesi jak kury łażą gdzie im się podoba i jak bydło się pchają pod auto…
W podstawówkach uczą by się rozglądać nawet, żaden przełom
A czy to nie tak, ze teraz pieszy również moze zostac uznany za winnego podczas wypadku na pasach? Mając obowiązek ocenić czy kierowca jest w stanie sie zatrzymać czy też nie.
Generalnie obie strony na przejściu dla pieszych muszą zachować szczególną ostrożność. Pieszy natomiast przebywając na pasach ma pierwszeństwo. Kierowca widząc pieszego oczekującego na przejście też powinien się zatrzymać. Więc w znakomitej większości przypadków to on będzie ponosił winę.
Oczywiście sąd będzie rozpatrywał np porę dnia, widoczność pieszego, warunki pogodowe ale ciężko kierowcy zdjąć odpowiedzialność z Siebie bo zawsze można mu zarzucić, że nie dostosował sposobu jazdy do pory dnia czy pogody. Nie zachował szczególnej ostrożności.
To co najprędzej zdejmie odpowiedzialność to udowodnienie, że pieszy na pasy wtargnął bo to też nie jest tak, że jak są pasy to pieszy może wejść jak święta krowa. Nie może wyskoczyć przysłowiowo przed maskę, nie może wleźć na czerwonym, nie może wbiec na pasy przykładowo.
Asdc321 dokładnie tak, jeżeli pieszy zostanie potrącony prawym reflektorem/lusterkiem (ewentualnie lewym na lewym pasie, w przypadku, gdy jest kilka pasów w 1 stronę) to jest to wina pieszego. Pieszy ma OBOWIĄZEK upewnić się, że może bezpiecznie wejść na pasy oraz przejść przez nie pewnym i szybkim krokiem. Info od policjanta