#lJKQX
Ale nie umiem ani trochę pisać tak od siebie. Po prostu nie jestem w stanie napisać nic długopisem na kartce. Muszę mieć dyktafon. Bo za szybko myślę i zanim to przeleję na papier, to zapomnę, coś pozmieniam itp. A jak nagram, to mogę to spokojnie napisać. Dodatkowo robię tysiące błędów. Naprawdę współczuję mojemu korektorowi. Ja bym sobie dawno w łeb walnął swoją książką, jakbym miał to g*wno poprawiać. No po prostu jestem szczery, wiem, że robię masakryczne błędy i je widzę. Tylko że dopiero po ponownym spojrzeniu 😂. Tak już mam - potrafię napisać "rze", "poniewash", "dlaczog", "absrtacyjny". Pogodziłem się z tym, w dwóch kolejnych zdaniach potrafię napisać ten sam wyraz na dwa sposoby. Choć teoretycznie wiem, jaka jest potrzebna forma. Po prostu piszę tak szybko, że gubię litery, zmieniam sylaby itp. Nie nadążam sam ze sobą. Jestem w stanie napisać prawie 500 słów na minutę, czytam prawie 1200 i gdybym miał to robić na głos, to bym seplenił, jąkał się. Jak piszę ręcznie w pełnym tempie, to sam nie wiem co piszę. Potrafię jednak kaligrafować, tylko że mnie to usypia. Za wolno dla mnie. Piszę kilkaset stron notatek miesięcznie. Różne bazgroły, aż sam po czasie części nie ogarniam. Całe życie cierpiałem przez to, że mimo że umiem tworzyć setki historii, tożsamości, różne nazwy itp., to nikt nie doceniał i nie nadążał za moim tokiem myślenia.
Więc super, że istnieją dyktafony i korektorzy - teraz mamy co czytać :))
Pytanie jakie książki napisałeś odarłoby Twoją anonimowość, ale może zdradzisz choćby gatunek literacki ?
Sam próbuję napisać serię książek, mam mnóstwo notatek, całe uniwersum i historię posiadam w głowie i poczęści na papierze. Jest tylko jeden problem. Nie mam talentu do pisania. Nie potrafię w sposób ciekawy przeprowadzić jednego zdarzenia do drugiego, mam problemy z rozpisaniem dialogów, brak mi zgrabności literackiej. Kiedy czytam co napisałem to widzę że w historii brakuje duszy, wiem że coś powinienem zmienić, ale nie wiem co. Oj długo by jeszcze wymieniać. Brakuje mi do tego smykałki, lecz z drugiej stronyl chciałbym przelać całą historię na papier i podzielić się nią ze światem.
Ja mam trochę odwrotny problem. Uwielbiam pisać, podobno robię to całkiem znośnie, ale brakuje mi wyobraźni i kreatywności. Mam jakiś zalążek uniwersum i rys bohaterów, ale pomysłu na fabułę brak :(. Ktoś coś wymyśli za mnie?
Zihat, może i nie jestem autorem książek, ale chętnie też ci coś doradzę - po prostu pisz sporo. Niekoniecznie tę właśnie historię, możesz zacząć od jakichś krótszych opowiadań (ale też mogą być związane z uniwersum). Serio, to naprawdę pomaga. Kiedy patrzę na moje stare teksty, mogę śmiało stwierdzić, że są okropne, ale gdyby nie one tak podobnie wyglądałoby to, co obecnie piszę. To też w dużej mierze jest kwestia ćwiczeń. Druga rada - czytaj, a czytając zwracaj uwagę na sposób, w jaki autor buduje zdania, całe akapity, jakich słów używa, w jaki sposób rozpoczyna dialogi.
Ale oczywiście, niekoniecznie to co zadziałało u mnie, zadziała u kogoś innego.
@Alie No widzisz, razem może byśmy coś utworzyli sensownego :D
@Amper Czytam książki od bardzo małego, średnio po ok. 30 pozycji literackich na rok. Nie jest to może dużo, ale wystarczająco, aby mieć obycie. Naturalnie, zwracam również uwagę na styl i formę, niestety nie potrafię tego przenieść na własny tekst. Brzmi może i dziwnie, ale to trochę tak jakby nie mając talentu do malowania próbowalibyśmy namalować własny obraz, patrząc wcześniej na dzieło mistrza i próbować zachować jego styl.
Pierwsze kilku stronnicowe opowiadanka zacząłem pisać w wieku 6-7 lat, teraz gdy je czytam trudno powstrzymać uśmiech, z wiekiem wyglądały lepiej, ale wciąż daleko im do tego bym mógł nazwać je choćby dobre. Jednak przyznam, że opowiadania pisałem dość rzadko, brak oczekiwanych rezultatów zniechęcał mnie do tego. Od dwóch lat zabrałem się może za 5 opowiadań i skończyłem zaledwie jedno. Aby przeskoczyć pewne bariery potrzebny jest talent, ta swoboda w pisaniu, której mi brakuje. Czasem jak miałem wenę to w ciagu kilku godzin potrafiłem napisać kilka stron, zwykle jednak godzinami patrzę się po prostu na kartkę zapisaną do połowy i po 10 razy zmieniam jej zawartość, a potem patrzę na nią kolejny raz i widze że dalej nie nadaje się do czytania, tyle że nie mam już pomysłu co i jak zmienić. Jednak zgodzę się z tym, że zapewne żmudne ćwiczenia pod aktywnym okiem wprawionego korektora mogłyby znacznie poprawić jakość moich tekstów pod wieloma względami. Niestety nikt ze znajomych nie zajmuje się takimi rzeczami.
@Zihat a może spróbuj nie czytać tego co piszesz i nie poprawiać? Też kiedyś skupiałam się na tym, żeby wszystko od razu było dobre i to był chyba mój największy błąd, bo i tak potem musiałam to zmieniać, bo po czasie dobre wcale nie było. Spróbuj kompletnie nie patrzeć na to co piszesz, dopiero po skończeniu sprawdź i popoprawiaj całość. Nie będziesz tracił weny i się irytował przez to, że musisz co chwile sprawdzać. No i też pamiętaj, że wszystko da się wyćwiczyć. Może ktoś bez talentu nie namaluje arcydzieła, ale jak złapie ogólne zasady to stworzy coś przyzwoitego. Zresztą nawet taki dobry malarz najpierw poświęca setki/tysiące godzin na to żeby dojść do wprawy i tworzy coraz lepiej. No i pamiętaj, że twój tekst nie musi być mistrzowskim pisarstwem, czasem im prostszy styl tym lepiej.
@Zihat Zawsze też możesz spróbować w inny sposób dać życie swojemu uniwersum i historii.
Niektóre firmy robią konkursy na np. wymyślenie fabuły gry komputerowej, wystarczy poszukać ;)
A poza tym polecam metodę ,, płatka śniegu". Wypisz najważniejsze sceny, ułóż je w kolejności w której mogłyby się wydarzyć i dopiero później rozwijaj każde z nich - dość sporo to daje :D
Przede wszystkim; nie poddawaj się. Nikt nie rodzi się mistrzem, a jeśli historia potrafi poruszyć twoje serce, pomyśl, że to samo mogłaby zrobić z sercami innych.
Poza tym - czasem historia jest nawet ważniejsza od ,,stylu" którym zostaje opowiedziana. Styl da się wyrobić, do stylu da się przywyknąć; ale historii poza tobą nikt nie opowie.
@kotek123 Jak wspomniałem kiedy mam wenę to poleci kilka kartek z marszu. Zwykle jej jednak nie mam, albo kiedy się kończy zabieram się za mozolne poprawianie tekstu, którego efekt jest po prostu nie zadowalający.
@ElveaMiri Mniej więcej w ten sposób właśnie postępuję. Wymyślam pewne zdarzenia główne od początku do końca historii i następnie dopiero staram się je łączyć. Akurat to z tym łączeniem mam największy problem. Ja to nazywam realizacją fabularną i tu objawiają się braki talentu. Nie potrafię nadać temu emocji i stylu. Te czynniki w ogromnej mierze decydują czy historia będzie wciągająca.
Nie mniej jednak dziękuję za rady i zainteresowanie tematem. Poddawać się nie zamierzam.
O, to ciekawe jak napisałeś to wyznanie, bo nie widzę w nim błędów za bardzo. Czyżbyś je też podsunął korektorowi? :P
Kaligrafowal
Ale najpierw nagrał, żeby nie zasnąć w trakcie :p
@LovaZef A to ciekawy sposób kaligrafii musiałby być - nowoczesna kaligrafia klawiaturowa :D
500 słów na minutę to prawie 10 słów na sekundę (8,(3) dokładnie). Średnio mi się chce w to wierzyć. Palce nie nadążą za takim tempem.
Potwierdzam... Ja dość szybko i dużo piszę, ale 4 do 5 tyś. słów na godzinę nigdy nie udało mi się przekroczyć. Być może są (pewnie są) jacyś wirtuozi klawiatury, którzy zdublowaliby mój wynik (10 tyś/godzina), ale autor twierdzi, że pisze w tempie 30 tysięcy słów/godzina, to już nie jest wykonalne.
Uwaga, bo będę zdradzać tajemnicę: wszelkie edytory tekstu podkreślają błędy, więc możesz je trochę ogarnąć. Bo inaczej szkoda korektora. A jeśli nie to to chociaż postaraj się żeby dostał podwyżkę (o ile to już nie nastąpiło)
Nie zaczyna się zdania od "ale" i "a", oraz stawia się przecinek przed "że".
Wygląda mi to jak mokry sen gimbazjalisty.
Podejrzewam że to Remigiusz Mróz, zwłaszcza ten fragment o notatkach, i tym szale tworzenia miejsc
@Cyklochlorobutan stawiam,że to Krzysztof Rutkowski :)
Tak, to Mróz. Zwłaszcza, że pracuje, bo nie chce stracić uprawnień. Chodzi o aplikację, jak zawiesisz wykonywanie zawodu to trzeba aplikację od nowa robić.
Też pomyślałam o Mrozie. Pisze jak opętany książkę za książką :) Ledwie coś się kupi a już kolejne napisane. Nie znam nikogo innego kto pisze książki tak szybko.
Robisz nie tylko literówki, ale też błędy stylistyczne- nie zaczyna się zdania od "więc", "ale", czy "bo". Ciężko się to czyta... Bez obrazy, ale chyba nie jesteś zbyt dobrym pisarzem, ilość sprzedanych książek nie ma tu nic do rzeczy.
Nie wiem kto Ci powiedział, że nie można zaczynać zdania od "więc", ale kłamał, bo można. Więc to nie jest błąd.
500 słów na minutę xdddddddddddddddddd
To wyznanie tez Ci korektor sprawdził? :D