#lHiiZ

Kiedy byłam młoda, poznałam chłopaka. Byliśmy razem 5 lat, a po tych 5 latach zaszłam w ciążę. Kilka miesięcy po porodzie dowiedziałam się, że mnie zdradzał i miał drugie życie z inną kobietą przez 2 lata. Zerwałam z nim, a on powiedział, że nie chce ani mnie, ani dziecka. Tak minął rok, drugi, on nie płacił alimentów, zero kontaktów z córką. Ja po 2 latach poznałam mojego obecnego męża, zaraz po ślubie mój mąż opłacił prawnika, który zajął się sprawą odcięcia mojej córki od jej biologicznego ojca (dzisiaj w córki akcie urodzenia jako ojciec wpisany jest mój mąż). Nasza córka wie, że jej tata nie jest jest ojcem biologicznym, ale nigdy nie chciała nawet go poznać, jej biologiczny ojciec też nie chciał jej znać. W czasie rozpraw zaszłam w ciążę i urodziłam drugie dziecko, wyjechaliśmy za granicę, gdzie na początku pracowałam jako sprzątaczka, a mój mąż otworzył firmę transportową. Po 2 latach za granicą otworzyłam firmę, która przyniosła dobry dochód.
Jakieś 8 miesięcy temu wróciłam do Polski na stałe, kupiliśmy piękny dom, jestem w trakcie rozkręcania drugiej firmy, tym razem w Polsce, a mój mąż został jeszcze na jakiś czas za granicą.

Miesiąc temu pojechałam z młodszą córką do moich rodziców samochodem, który dopiero co został sprowadzony do nowego miejsca zamieszkania (w Polsce mieliśmy wcześniej tylko popularnego minivana); rodzice mieszkają ok. 10 km od mojego domu. Mama wysłała mnie do pobliskiego sklepu, do którego jeżdżę kilka razy dziennie po zakupy i jak nigdy nie spotkałam swojego byłego (w tej miejscowości mieszka jego tata), tak jak na złość tego dnia wychodząc ze sklepu zauważyłam, że stoi obok mojego auta... Mózg mi się wyłączył i zamiast podejść i wsiąść do swojego samochodu, zaczęłam iść tak jakbym do sklepu przyszła pieszo, do tego byłam ubrana w kurtkę mojego męża i spodnie dresowe, które pamiętają jeszcze związek z byłym. On mnie zauważył i krzyknął "Mówiłem, że się niczego w życiu beze mnie nie dorobisz, nawet samochodu nie masz i z tymi siatkami z buta musisz iść". Krzyknęłam "A ty czego się dorobiłeś?", a on pokazuje palcem na mój samochód i mówi "Forda Mustanga i apartamentu, he, he". No cóż... Wkurzyłam się, powiedziałam "odsuń się od mojego samochodu", wsiadłam i odjechałam.

Chyba nie sądził, że się tak ośmieszy. Mój były wypytał się o mnie starych znajomych, którzy ze względu na niechęć do niego mocno ubarwili mój stan majątkowy, np. tym, że kupiłam wyspę gdzieś koło Hawajów. Był w szoku, bo jego wiedza na mój temat zatrzymała się na pokojówce.

W sumie dobrze, że nie poszłam pieszo :D
Reparka Odpowiedz

Nie żebym nie wierzyła. Takie rzeczy się zdarzają....ale jednak to brzmi jak takie fantazje zranionej kobiety która siedzi właśnie gdzieś w dziurze i się rozmarzyla...

Feniks06

Dokładnie. Te sytuacje brzmią tak nie realnie, że masakra. Wszystko się tak idealnie układa... Zraniona kobieta, ciężka praca, sukces, świetna firma, doskonały samochód, były partner pół-debil, akurat stoi tam gdzie trzeba, akurat autorka nie poszła do samochodu co stworzyło idealna sytuację by partner się wystawił na strzał, ubiór autorki wskazujący jakby była nie zadbana, były partner po wielu latach, mając pewnie około 30 lat spotyka autorkę przypadkowo na ulicy i jedyne co mu przychodzi na myśl to by krzyczeć w jej kierunku że jest zerem i jeszcze na dokładkę sciemniając w kwestii akurat samochodu autorki. Mokry sen.

GeddyLee Odpowiedz

A potem się obudziłaś?

Antarees Odpowiedz

Ta historyjka robi już chyba dziesiąte okrążenie internetu...

majer Odpowiedz

To teraz, jak już masz firmę z dużym dochodem, to może zatrudnij sobie jakiegoś przystojnego korepetytora z języka polskiego.

SlodkaPomarancza

Mieszkała trochę za granicą, czy to jest test z języka Polskiego że trzeba pisać idealnie?

majer

Tu nawet nie chodzi o ortografię. Ale niektóre wyznania są pisane, jakby ktoś przed chwilą zaliczył gong od Michalczewskiego. Być może korepetytor, tak majętnej osobie, pozwoli poprawić styl. Kto wie, może dzięki temu uda się jej pozyskać więcej kontrahentów? Takie coś, jak umiejętność pisania, potrafi się przydać w biznesie.

Selevan1

W bajkach nie jest potrzebna.

DelphiniDiggory Odpowiedz

Fajnie czasem poczytać bajki, ale w tym celu raczej wybrałabym się do biblioteki, nie na anonimowe.

Selevan1 Odpowiedz

Sama chodzisz po zakupy? Nie masz od tego murzyna?

Haharaha Odpowiedz

Chce uwierzyć, ale nie mogę..

fullmetaljacket Odpowiedz

Kurde, a ja we wszystko wierzę, oprócz tych spodni dresowych, no nie pasują mi. No i czy nie można sobie listy zakupów zrobić, a nie kilka razy dziennie jeździć?

Anonimus85 Odpowiedz

nie wiem czy prawdziwe, ale lubię takie wyznania :) ta satysfakcja...

ogienek Odpowiedz

Gratuluję sukcesu i pieniędzy, ale jak czytam/słyszę, że ktoś ma Mustanga to już mi rośnie gul zazdrości. Oj chciałbym mieć takiego.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie