#lCffa

Historia miała miejsce kilka dni temu. Moja mama jest pracownikiem ochrony w dość dużym zakładzie stolarskim. Obok jej budki znajduje się kojec z psem. Mama pracuje w systemie 12-to godzinnym. Często do pracy bierze dzień wcześniej przygotowany sobie obiad, tak też było tego dnia. 

Dzień okazał się strasznie napiętym i dynamicznym. Mama dość głodna postanowiła podgrzać sobie zupę. Zagląda do lodówki a tam... pusty słoik! Po zupie i gotowanym udku ani śladu. Wkurzona i głodna pyta kolegę.
- Brałeś mój obiad z lodówki?
- Jaki obiad?
- W słoiku miałam zupę z mięsem.
- Myślałem, że to dla psa i dałem mu do miski.

Mama wściekła mówi "Coś ty narobił, to był mój obiad!" na co pan T. spokojnym tonem "Pies jeszcze nie zjadł, mięso można wyjąć, opłukać i możesz zjeść!". Mina mamy bezcenna.
emem Odpowiedz

Tak mi się przypomniało, jak to mój mąż "zasiedział" się kiedyś u kolegi i zanocował. W nocy obudził go głód, polazł do lodówki, wyciągnął sobie miskę z czymś, co przypominało ryż z mięsem i zaczął wcinać. Na to w drzwiach stanęła trzeźwa i zła żona kolegi:
- co ty robisz?! to dla psa!
- taaaak? a emem mi takie w domu robi...

kukuna323 Odpowiedz

Jestem ciekawa czy on tak robi w domu ?

boom69 Odpowiedz

smacznego !

emo Odpowiedz

Niech sam sobie je z miski psa...

gingertea Odpowiedz

Mhm....Yummy....

mucha Odpowiedz

Zupę podać psu? Szkoda, że nie dał mu od razu arszeniku, pies by się przynajmniej nie męczył...

rollercab

Co ty chrzanisz....

Dodaj anonimowe wyznanie