#l8l1P
Może mnie pamiętacie, albo i nie. W każdym razie to ja jestem tą niepełnosprawną dziewczyną o kulach, która zauroczyła się chłopakiem swojej asystentki.
Tak, poszłam na ich ślub, było to jesienią zeszłego roku. Co prawda byłam tylko na ślubie bo obiad był po uroczystości był przeznaczony dla rodziny i bliskich przyjaciół. Bardzo wtedy płakałam na ślubie. Doszło do mnie że Igor nigdy mój nie będzie, nawet jeśli mnie lubi. Drugim powodem płaczu było to, że najwyraźniej nie uważali mnie za przyjaciółkę skoro nie zaprosili mnie na obiad po ślubie. Druga podopieczna Weroniki dostała zaproszenie na ten obiad, a ja nie. Czułam się wręcz podwójnie porzucona.
Całymi tygodniami nie chciałam wychodzić z domu. W końcu udało się Weronice wyciągnąć mnie do biblioteki. Po ślubie jakby ktoś ją odczarował. Znowu była dla mnie miła, żartowałyśmy się, przytulałyśmy. Z czasem dołączył do nas Igor. Postanowiłam, że będę czerpać jak najwięcej z ich towarzystwa, ale już zero przytulania do Igora czy innych rzeczy, które mogłyby niepokoić Weronikę. Na moje fantazje miłosne pozwalałam sobie tylko w mojej głowie.
Po jakimś czasie Igor zaczął sam przychodzić w wolnym czasie. Długo dyskutowaliśmy o naszych pasjach, żartowaliśmy się, śmialiśmy się. Często chodziliśmy na spacer, na gofry albo nad wodę. Werka jest teraz w ósmym miesiącu ciąży z bliźniakami. Ona bardzo się cieszy, ale Igor chodzi blady i smutny, wziął za nią jej asystenturę oraz nadal widujemy się prywatnie, lecz czysto przyjacielsko
Tydzień temu gdy jedliśmy gofry powiedział takie zdanie:
„Wiesz, żałuję, że wziąłem ten ślub. Wiem, że mnie kochasz i ja chyba ciebie trochę też”.
Dosłownie gula stanęła mi w gardle. Jeszcze rok czy dwa lata temu skakałabym pod sufit z radości, ba nawet teraz bym skakała gdyby nie fakt, że będą mieli dzieci! Co jak co, ale nie mogę zabrać dzieciom ojca.
„Trochę za późno, no nie?” - odpowiedziałam, a mój głos był mocno płaczliwy. Bez słowa odwiózł mnie do domu i do tej pory się nie pojawia na asystenturę. Zresztą na początku września projekt się kończy, więc i tak pewnie ich nie zobaczę.
Kiedy zwierzyłam się z tego mojej nowej internetowej przyjaciółce to wyzwała mnie od suk bez serca.
Czuję, że postąpiłam moralnie słusznie, więc dlaczego czuję się tak źle i samotnie?
A przeszło Ci przez myśl że, być może, druga podopieczna Weroniki dostała zaproszenie na ślub bo NIE zadurzyła się w panu młodym? Się nie znam ale podkochiwanie się w cudzym chłopaku może być powodem do ochłodzenia relacji.
mam to samo skojarzenie
tez bym nie zaprosila kogos, kto chcialby byc z moim mezem
Też tak pomyślałam, ale jak widać to zauroczenie było z obu stron. Myślę, że w tym przypadku jednak chłopak postąpił gorzej, wyznając zauroczenie autorce. Myślę, że musiał wiedzieć, że złamie jej to serce. Gdyby rzeczywiście autorka była suką bez serca, próbowałaby wejść z Igorem w romans, co mogłoby być dość łatwe, jeśli rzeczywiście był w niej zakochany, a obecna sytuacja z żoną go dobija.
A to nie tak że zwyczajnie przestraszyłaś się związku z dzieciatym? Bo patrząc na twoje poprzednie wyznanie to nie wydajesz się być jakoś nadmiernie empatyczna...
Jeżeli to prawda, to wygląda na to, że ona właśnie nie chce związku z dzieciatym, a on z kolei jest taki fajny, że aż wystraszył się ojcostwa.
Gdy patrzę na twoje wyznania to a mi wstyd się przyznać że jestem niepełnosprawna...
Mam dokładnie to samo!
Jakie to żałosne...
I jeszcze udaje niewniątko!
Nie dziwię się, że nie zaprosili Cie na wesele - w końcu jak sama nazwa wskazuje jest to czas weselenia i cieszenia się ze szczęścia Młodych. Po co im ktoś, kto beczy po kątach i rozpacza, że to nie z nią ten ślub? Dziwię się, że w ogóle na ślub Cie zaprosili.
Usuń w ogóle z wyznania całą niepełnosprawność, bo nie ma nic do rzeczy.
Tu chodzi po prostu o to, że opisujesz historię niedojrzałego faceta, który sam nie wie, czego chce i skończy się to burdelem w głowie u dwóch dziewczyn plus dziećmi bez ojca...
Nie rozumiem komentarzy w stylu "żałosne". Dla mnie odpowiedź Autorki na wyznanie faceta była logiczna.
Przeczytaj pierwszą cz.
Jeśli kogoś naprawdę kochasz, pozwól mu odejść. Dobrze postąpiłaś, jeszcze znajdzie się ta prawdziwa miłość, bo tutaj nie było miłości, a zauroczenie. Nie martw się, glowa do góry, pewnosc siebie do przodu i postaw krok przed siebie. Trzymam kciuki ;)
style przywiązania - poczytaj o tym a ten facet to świnia
A nie możecie żyć razem w związku poliamorycznym? Jeśli Weronika kocha Igora, to powinna mu na to pozwolić. Sama nie może go teraz zaspakajać przez ciążę, to chociaż wy sobie pobrykacie a ona może zawsze popatrzeć. Ja tak nieraz patrzę, jak moje dwie kobiety się miziają, siedzę w kącie i piję tylko wino. I nie wyobrażam sobie innego związku, no chyba że jeszcze ktoś dołączy 🤷♀️🤷♂️🤦
Wyjątkowo obrzydliwy komentarz xd "Jeśli Weronika kocha Igora, powinna mu na to pozwolić" - wtf? Nie wyobrażam sobie patrzyć, jak mój ukochany uprawia seks z inną kobietą i dla mnie też nie do pomyślenia byłoby zrobić to z innym mężczyzną. Co z tego, że jest w ciąży i "nie może go zaspokajać"? Człowiek nie jest zwierzęciem, żeby nie wytrzymać bez seksu, a jeśli się kogoś kocha to nie fantazjuje się w takim czasie o innych :/ Byłoby mi przykro, gdyby mój chłopak myślał w tak płytki sposób.
To Pedomir znów uruchomił swoje alty i w debilny sposób próbuje się podszywać pode mnie, myśląc, że to zabawne. Podejrzewam, że zaraz zjawi się kolejny "pedornir" i zacznie udawać, że to wcale nie on. 🤦