#7aESG
Miałam kiedyś brata młodszego o 5 lat. Z charakteru byliśmy do siebie bardzo podobni - często się kłóciliśmy, biliśmy - jak to brat z siostrą. Mój brat bardzo jednak był zżyty z moją młodszą o rok siostrą. We dwójkę ciągle robili psikusy mi i strasznie dokuczali. Z racji tego, że miałam już w tamtym czasie lekką nadwagę, utarczki słowne mnie dobijały. Moi rodzicie nigdy się tym jednak nie przejmowali. Co najbardziej mnie boli w tym wszystkim to jest to, że Młody był bogiem, a ja czystym złem. Młodemu zawsze się wszystko należało - najlepsze ciuchy, najlepsze zabawki. Moja siostra - z racji tego, że była szczupła, też miała wszystko najlepsze. Mi jedynie pozostawało usłyszeć od matki "I tak jesteś gruba i nie zmieścisz się w żadne nowe ciuchy". Ile razy płakałam w sklepie albo w domu, bo mama nie chciała mi kupić wymarzonej bluzki, czy nowych spodni. Czasami marzyłam o tym, żeby po prostu umrzeć. Tak! Ja 8-letnia marzyłam o śmierci.
Nie było mi łatwo - nie dość, że koledzy w szkole się ze mnie śmiali, to jeszcze w domu byłam traktowana jak niepotrzebne coś. Nie mogłam prosić o nic nowego. Zupełnie nic. Bo zawsze tylko słyszałam, że ja tego nie potrzebuje. Dlatego nauczyłam się już w tamtym czasie, że jeśli już potrzebuję nowych spodni, ale to potrzebuję tak że te co mam to się zużyły, to wtedy szłam i mówiłam. Tak samo było z obuwiem (dzisiaj w mojej szafie można znaleźć tylko to co potrzebuję - a nie to co chciałabym sobie kupić).
Prawdziwa tragedia przydarzyła się jednak w momencie, gdy mój brat miał 9 lat. Świeżo po komunii. We wrześniu wraz ze swoim kolegą utonęli w starej cegielni. Mamy wtedy nie było w domu - była w pracy. Dziadek od dwóch lat nie żył. Żniwa w pełni, więc ojciec był w pracy i go też nie było. Byłam ja i moja młodsza siostra. Telefon o tym, że stało się coś Młodemu odebrała siostra. Babcia, która w trakcie tego wszystkiego była na plotkach wróciła i powiedziała, że we wsi coś się stało. My szybki telefon do rodziców (posiadałyśmy już pierwsze komórki). I od tego czasu długie czekanie na jakiekolwiek info. O 20.32 (pamiętam dokładnie tę godzinę) przyjechał mój kuzyn - nie żyją. Oboje się utopili. Mimo to nadzieja była we mnie do końca. Nie mogłam w to uwierzyć.
Pogrzeb. Cała szkoła. Wszyscy we łzach. Nawet oficjele z gminy przybyły (nasze nazwisko jest bardzo poważane w okolicy, mimo że nie jesteśmy jakoś super bogaci).
Dramat i tragedia. Lecz mój koszmar zaczął się później. Szukano winnych. Matka obwiniała mnie o śmierć brata. Powiedziała, że to ja powinnam zdechnąć. Że jestem niechciana. Moja rodzicielka o wszystko obwiniła mnie. A prawdą jest to, że ona wyraziła na ich wyjście zgodę.
Od tego wszystkiego minęło 12 lat, a ja żyję w poczuciu, że zabiłam brata. Moja matka mi ciągle o tym przypomina.
To jest s*ka a nie matka.
Szmata :)
szmata jest przydatna, np. by coś zetrzec, wyczyścić. ta matka sie do niczego nie nadawała :D
hm... to może po prostu cholera z niej?
Cholera była mniejszym złem.
MinimyszKA Choroba już lepsza niż ona xD
@MinimyszKA może dżuma?
Ebola. Jej matka była Ebolą.
Zajebiście, nie ma to jak puszczać dzieci same na staw a potem obwiniać drugie dziecko, i to własną córkę...
Z tego co rozumiem jesteś teraz dorosła, więc odetnij się od tego pasożyta psychicznego którego nazywasz matką. Z poczuciem winy możesz zawsze udać się do psychologa, nawet on ci powie że to nie mogła być twoja wina i nie jest. Trzymam kciuki z tym, by twoja psychika się poprawiła, będzie dobrze. :)
Ja pieprzę, ale sie wkurzyłam.
Twoja matka to podła, zła cipa. Nie jesteś niczemu winna autorko.
W życiu bym nie puscila dzieci same nad wodę! Ta matka to szajbuska...!
No ale jak ona tak może? To nie jest matka i powinnaś jej to powiedzieć!
W mojej okolicy wydarzył się wypadek. Straszny wypadek, gdyż w wypadku samochodowym zginela trojka rodzeństwa, gdzie najmłodsza miała 8 lat a najstarszy 23. Cios dla jej rodziny i dla wszystkich innych. Biedna matka obwinia tylko siebie - po dlaczego im pozwoliła jechać na zakupy. A Twoja " matka"?
Jak dla mnie nie zasługuje na to miano i aż mnie korci aby jej to dosłownie i mocno wytłumaczyć
W Wylewie co był ten wypadek?
Daj mi tylko telefon do tej swojej matki, zaraz sobie z nią porozmawiam
Jak kiedyś mamusi się przypomni, że jest stara i wymaga pomocy a ukochana córeczka się wypnie(przypadki zasłyszane) to nie zapomnij odciąć się zupełnie albo ograniczyć pomoc do niezbędnej - np. 100 złotych co miesiąc, przecież to jest mnóstwo pieniędzy ;)
Nie chcę pisać moich myśli. Zaoszczędzę
Wam tych 1000 linijek przekleństw i wulgaryzmów
Matką to bym jej nie nazywała. Współczuje eh