#l4knX

Na święta dostałam voucher na trzy wybrane masaże w jednym z lepszych salonów masażu u nas w mieście. Bardzo się ucieszyłam i zaraz po świętach zadzwoniłam, żeby zapisać się na pierwszy masaż. Nie musiałam długo czekać, zostałam zapisana na następny dzień. Tak więc po pracy wróciłam do domu, szybko się ogarnęłam i prędziutko poszłam na masaż. Wybrałam masaż relaksacyjny. Okazało się, że masaż będzie wykonywał pan, całkiem przystojny pan. Rozebrałam się, ręczniczek i na łóżko. Przygasły światła, paliło się kilka świeczek, unosił się miły zapach i w tle słychać było relaksującą muzykę. Żyć nie umierać... zwłaszcza że pan masażysta masaż wykonywał świetnie.
Nie wiem kiedy, ale z tej błogości zasnęłam. Cudownie, prawda? Do czasu.
Obudził mnie pierd. Mój pierd. Z racji tego, że głowę miałam w otworze w łóżku, jedyne co mi przyszło do głowy to udawać, że dalej śpię. Biedny mój pan masażysta odskoczył od łóżka... I mu się nie dziwię, bo po chwili poczułam smród... Wiadomo, dieta świąteczna do lekkich nie należy +leżenie na brzuchu... Niby na nieświadomce, ale było mi bardzo wstyd i żal tego nieszczęsnego pana, który dłuższy czas do mnie nie podchodził. W głowie miliony myśli, jak spojrzeć temu biedakowi w twarz, w twarz, w którą być może mu pierdnęłam, bo zaraz po przebudzeniu i po puszczeniu bączala masował moje nogi.
Udaję, że śpię dalej. W końcu pan podchodzi i kończy masaż. Minęło może 10-15 min i pan miłym głosem, myśląc, że śpię, mówi: „Wstajemy, droga pani, ja już skończyłem, mam nadzieję, że masaż się podobał, chyba przespała pani większość z tych 60 minut”. Ja zmieszana wydukałam, że tak, podziękowałam, udawałam, że ziewam. Pan podziękował i wyszedł, a ja czym prędzej się ubrałam i wyszłam, modląc się, żeby nie spotkać tego pana gdzieś na korytarzu. Udało się, bo nigdzie go nie było, ale za to pani w recepcji mnie zatrzymała z pytaniem jak się podobało i kiedy zapisuję się na kolejną wizytę. Szybko odpowiedziałam, że masaż świetny, a na kolejną wizytę zadzwonię, by się umówić, bo teraz trochę się śpieszę. Już byłam przy drzwiach, już trzymałam za klamkę, ale nie, spektakl żenady trwa w najlepsze. Nie ma tak łatwo, że sobie ucieknę niezauważona. Zanim zdążyłam otworzyć drzwi, one otworzyły się same, bo ktoś z dworu wchodził do budynku. Kto? Pan masażysta, chyba wracał z papierosa, bo było czuć.... Nasze twarze się spotkały, ja burak na maksa, „do widzenia”, „do widzenia”, próbuję go wyminąć i jak to w takich sytuacjach bywa, gdy ja w prawo, to i on w prawo, potem ja w lewo i on, w końcu udało się, wyszłam na zewnątrz. Zestresowana wywaliłam się na schodku... Więcej tam nie wrócę – pomyślałam.

Jestem fryzjerką, ten pan przyszedł dziś do naszego salonu. Na szczęście nie ja musiałam go obcinać.
anonimu5 Odpowiedz

On Tobie masaż, a Ty mu aromaterapię. 😁

ExKrement Odpowiedz

A już myslelismy że pierdnęłaś podczas strzyzenia.

bazienka

ja stawialam na wychodzenie

Morison Odpowiedz

Jako fizjo powiem jedno, wykorzystaj te masaże bo szkoda prezentu.
Gazy to coś normalnego, weź dziewczyno, myślisz, że pierwszy raz coś takiego mu się przytrafiło? Możliwe jeśli to był pierwszy tydzień jego pracy ;)

samezrp Odpowiedz

A może wpadł, bo CIę znalazł a pierwsze lody przełamane i chce pójść dalej? :)

Pers Odpowiedz

Trzeba było powiedzieć, że to chyba przeznaczenie xD

Dragomir Odpowiedz

Wąchanie gazów jelitowych jest zdrowe, więc niech nie narzeka.

Jagodzinka

Co? Brzmi jakbys mowil na serio

Dragomir

https://tylkonauka.pl/wiadomosc/badacze-stwierdzili-ze-wachanie-bakow-ma-korzystne-wlasciwosci-zdrowotne

Dodaj anonimowe wyznanie