#l4knX
Nie wiem kiedy, ale z tej błogości zasnęłam. Cudownie, prawda? Do czasu.
Obudził mnie pierd. Mój pierd. Z racji tego, że głowę miałam w otworze w łóżku, jedyne co mi przyszło do głowy to udawać, że dalej śpię. Biedny mój pan masażysta odskoczył od łóżka... I mu się nie dziwię, bo po chwili poczułam smród... Wiadomo, dieta świąteczna do lekkich nie należy +leżenie na brzuchu... Niby na nieświadomce, ale było mi bardzo wstyd i żal tego nieszczęsnego pana, który dłuższy czas do mnie nie podchodził. W głowie miliony myśli, jak spojrzeć temu biedakowi w twarz, w twarz, w którą być może mu pierdnęłam, bo zaraz po przebudzeniu i po puszczeniu bączala masował moje nogi.
Udaję, że śpię dalej. W końcu pan podchodzi i kończy masaż. Minęło może 10-15 min i pan miłym głosem, myśląc, że śpię, mówi: „Wstajemy, droga pani, ja już skończyłem, mam nadzieję, że masaż się podobał, chyba przespała pani większość z tych 60 minut”. Ja zmieszana wydukałam, że tak, podziękowałam, udawałam, że ziewam. Pan podziękował i wyszedł, a ja czym prędzej się ubrałam i wyszłam, modląc się, żeby nie spotkać tego pana gdzieś na korytarzu. Udało się, bo nigdzie go nie było, ale za to pani w recepcji mnie zatrzymała z pytaniem jak się podobało i kiedy zapisuję się na kolejną wizytę. Szybko odpowiedziałam, że masaż świetny, a na kolejną wizytę zadzwonię, by się umówić, bo teraz trochę się śpieszę. Już byłam przy drzwiach, już trzymałam za klamkę, ale nie, spektakl żenady trwa w najlepsze. Nie ma tak łatwo, że sobie ucieknę niezauważona. Zanim zdążyłam otworzyć drzwi, one otworzyły się same, bo ktoś z dworu wchodził do budynku. Kto? Pan masażysta, chyba wracał z papierosa, bo było czuć.... Nasze twarze się spotkały, ja burak na maksa, „do widzenia”, „do widzenia”, próbuję go wyminąć i jak to w takich sytuacjach bywa, gdy ja w prawo, to i on w prawo, potem ja w lewo i on, w końcu udało się, wyszłam na zewnątrz. Zestresowana wywaliłam się na schodku... Więcej tam nie wrócę – pomyślałam.
Jestem fryzjerką, ten pan przyszedł dziś do naszego salonu. Na szczęście nie ja musiałam go obcinać.
On Tobie masaż, a Ty mu aromaterapię. 😁
A już myslelismy że pierdnęłaś podczas strzyzenia.
ja stawialam na wychodzenie
Jako fizjo powiem jedno, wykorzystaj te masaże bo szkoda prezentu.
Gazy to coś normalnego, weź dziewczyno, myślisz, że pierwszy raz coś takiego mu się przytrafiło? Możliwe jeśli to był pierwszy tydzień jego pracy ;)
A może wpadł, bo CIę znalazł a pierwsze lody przełamane i chce pójść dalej? :)
Trzeba było powiedzieć, że to chyba przeznaczenie xD
Wąchanie gazów jelitowych jest zdrowe, więc niech nie narzeka.
Co? Brzmi jakbys mowil na serio
https://tylkonauka.pl/wiadomosc/badacze-stwierdzili-ze-wachanie-bakow-ma-korzystne-wlasciwosci-zdrowotne