Przed świętami wychowawczyni powiedziała, żebyśmy przynieśli coś na wigilię klasową. Ostatnia klasa technikum, w klasie sporo śmieszków, więc postanowiliśmy zaszaleć. Były paluszki, chipsy i... karp. Żywy, największy, jakiego znaleźliśmy w mieście. No i wyszło tak, że na wigilii siedzieliśmy dookoła miski i karmiliśmy go paluszkami :D
Dodaj anonimowe wyznanie
To znęcanie się nad zwierzętami.
Przecież go karmili.
I pewnie sam nastawiał dziuba :O
Eure, Nalesnik, jesteście tacy głupi, czy tylko udajecie?
Chyba usiłują być zabawni.
Ryby w normalnych warunkach pływają w zbiornikach wodnych. W miskach się duszą, bo jest tam mało miejsca i brakuje im tlenu. Tym bardziej jeśli to osobniki dużych rozmiarów, takie jak w wyznaniu.
Szczególnie rybie musiało byc do śmiechu...podduszanie się, powolne zatruwanie organizmu syfami wrzucanymi do miski. Szczególnie musiał się cieszyć z soli z paluszków - wręcz idealna na otarcia i uszkodzenia skóry, które ryby odnoszą przy wyławianiu i transporcie...
Nie ma to, jak być totalnym debilem, mieć znajomych debili i się jeszcze tym chwalic...
mnie ciekawi, co się stało z tym karpiem później
Chociaż jakieś duże akwarium byście mu załatwili.
ale jesteście szaleeeeeni