#kyZqL
Czasami wyjście na kawę z koleżanką kończy się z jakimś facetem „w łóżku” – bo nie zawsze potrzeba łóżka, to może być równie dobrze parking, jak mam napad choroby. Czasami pójdę na dyskotekę, wytańczę się, wybawię, wrócę do domu odprężona i zrelaksowana, a czasami dwóch, trzech facetów jak mi się spodoba, to muszą być moi. Często młodsi ode mnie. Nie wiem, czemu tak jest, ale mając 38 lat, zdarzało mi się uprawiać miłość z dwa razy młodszymi.
Mąż? To typowy „miły facet”. Jestem mu wdzięczna za to, że mam dach nad głową, bo sama nigdy nie pracowałam. Cieszę się, że nie broni mi wyjścia z koleżankami raz na jakiś czas. Najbardziej jestem mu wdzięczna, że z trójki dzieci tylko średnie biologicznie jest jego, a mimo to całą trójkę traktuje jednakowo i z taką samą troską. Ale... Właśnie w tym problem, że o dzieci się troszczy, o mnie nie. Wyjazd wakacyjny? Tak, żeby koniecznie były atrakcje dla dzieci. Zakupy? Zawsze kupi dzieciakom coś słodkiego, nawet jeśli nie zasłużyły. Czasami jakąś zabawkę. Ciuchy? Proszę bardzo, szybciej wyrastają, niż zdążą dwa razy założyć. A gdzie w tym wszystkim ja? Gdzie atrakcje dla nas jak romantyczna kolacja tylko we dwoje? Kiedy mi kupił sukienkę czy buty bez okazji? Albo w ogóle bez okazji cokolwiek innego niż jakieś chwasty? Zresztą chwasty raz na miesiąc nie sprawiają, że jestem szczęśliwa. Facet, który przy ograniczeniu do 50 wychodzi na tyle wcześnie, żeby móc jechać 46 km/h. Zero w tym wszystkim emocji.
Z jednej strony wiem, że to jest dobry człowiek. Naprawdę dobry, ma wielu przyjaciół (od bab kazałam mu się odciąć, bo nie jestem z tych, co się dzielą). Z drugiej – chyba największy nudziarz. jakiego znam. Mam dwóch kochanków na stałe – to weekend w SPA, to spontaniczny wyjazd w góry, to jeszcze druga dziewczyna w łóżku. Obaj nie pozwalają mi się nudzić, nigdy. A mąż? W łóżku wstydzę się przyznać, że lubię nie tylko seks klasyczny, bo by się zgorszył. Mąż jest ciepły, wyrozumiały i absolutnie do bólu nudny. Jestem rozdarta między tym wszystkim, czasami mam ochotę związać się na stałe z jednym z kochanków, ale nie wiem, co wtedy stałoby się z dziećmi.
Ragebait jak stąd do galaktyki Andromedy.
Wiem, że to wyznanie to w co najmniej 99% bajki (dość dziwne), ale dla porządku powiem Ci, że... w sumie to nie, nie chce mi się. Strasznie słabo piszesz.
" Właśnie w tym problem, że o dzieci się troszczy, o mnie nie."
Dziwisz mu się?
"Facet, który przy ograniczeniu do 50 wychodzi na tyle wcześnie, żeby móc jechać 46 km/h. Zero w tym wszystkim emocji."
Ty dostarczasz mu już dostatecznie dużo emocji, nie potrzeba mu dodatkowych
Streszczenie w dwóch słowach; usprawiedliwienia kur*y
Nie lubię się dzielić - tymczasem dupę dzielisz z połową miasta, to w końcu jak jest. Mąż w ogóle wie, że utrzymuje cichodajkę i to akceptuje, czy jednak walisz go po rogach w tajemnicy, żeby przypadkiem nie odciął się od kasy? No i powiedz mi, znasz faceta co koorwie kwiaty kupuje? Pewnie nie, a Twój obu już nie za długo maż - jednak tak robi.
Nie ekscytuj się, to wyznanie jest pod gownoburze.
Obrzydliwa jesteś.
Ale wysryw. Odechciało mi się czytać po pierwszym akapicie.
To się rozwiedź, szkoda faceta.
"Nie ma w tym mojej winy i nie jest to moja opinia, ale również mojej psychiatry i mojej psychoterapeutki" - bzdura!!!
Psychiatra i psychoterapeutka mówią co chcesz usłyszeć, bo im płacisz.
Nie czaje po wuja w ogóle sie z nim żeniłaś jak jest kompletnie nie w twoim typie charakteru? Ty sie męczysz, on i dzieci. Jaki bezseeeeeens…
Trzeba sobie radzić, skoro mąż nie daje ci tego czego chcesz, to dobrze że znalazłaś inne wyjście
Raczej wejście…. Dla połowy miasta i za darmo.
Ale jak mówi stare przysłowie: „kur*a kur*ie łba nie urwie” - już masz obrończynię :) po tych samych doświadczeniach?
Ku*wa to słowo stygmatyzujące, do tego niepasujące do historii (autorka nie jest seksworkerką). Ja nigdy nie miałam męża, niestety w dzisiejszych czasach faceci nadają się co najwyżej na jedną noc
A co? Żaden do ciebie po jednorazowym numerku już więcej nie zadzwonił?
No niestety. Wiadomo, że nie ma sensu robić sobie wielkich nadziei, ale jednak początkowo byłam zniesmaczona
=>Wyzwoonaa "Ku*wa to słowo stygmatyzujące, do tego niepasujące do historii (autorka nie jest seksworkerką)."
Pasujące jak najbardziej: "seksworkerka" to zawód, "ku*wa" to cecha charakteru.
Według ciebie kobieta znająca swoją wartość jest ku*wą?
Uderz w stół, a nożyce się odezwą :)
Ja tylko bronię obrażanej przez was kobiety
To na wuja siedzi z nim i sie z nim żeniła w ogóle? No chyba zawsze taki był, no nie? Plus jeszcze ‘klasyczny’ seks mi wieje kościółkowym typem.
@wyzwolonaa To jej wartość polega na byciu utrzymanką i ilości facetów z którymi to zrobi? Serio takie masz kryteria? 🤦♀️