#kyJju
Sytuacja sprzed kilku miesięcy.
W szkole często ludzie "testowali" moją chorobę, klepiąc mnie albo dźgając ołówkiem. OK, mogę to zrozumieć. Jednak nasz klasowy idiota pomyślał, że dobrym pomysłem byłoby zepchnięcie mnie ze schodów, bo przecież nie czuję bólu = nie da się mnie zabić.
Nieźle musiał się zdziwić, jak odwoziło mnie pogotowie z połamanymi dwiema nogami, ręką, paroma żebrami i kilkoma siniakami itp.
Cała historia mogłaby się zakończyć tutaj, gdyby nie to, że jak wróciłem do szkoły, to ten sam idiota zepchnął mnie jeszcze raz z tych samych schodów, łamiąc mi tym razem drugą rękę i kilka palców, tłumacząc, że mogłem mu powiedzieć, że może mi się coś stać.
Nie wiedziałem, że można być aż tak tępym.
Jeśli to było liceum to pewnie policja była zamieszana w to, prawda? Proszę powiedz, że tak
a dlaczego ten idiota nie poszedl do poprawczaka za art 156 czy 157?
Rozumiem, że rodzice nie zostawili tak tej sprawy i idiota został ukarany z najwyższą surowością?