#kvnVy

Zacznę od tego, że jestem otyła.
Rzadko wychodzę, bo ze względu na moją tuszę boję się ludzi i ich reakcji na mój wygląd. Dzisiaj się przemogłam i posiedziałam sobie z trzema koleżankami na ławce. Obok ławki, na której siedziałyśmy przyjechały szybko trzy rowery, a na nich chłopaki 13-15 lat.

Bardzo się za nami oglądali, jednak nie zwróciłyśmy na to większej uwagi. Po paru minutach poczułam uderzenie w szyję, przede mną leżał balon z wodą, a za chwilę pojawili się wyżej wspomniani chłopaki, głośno się śmiejąc z mojego wyglądu. Powiedziałam, że są bardzo śmieszni, a oni na to, że "śmieszny to jest twój brzuch". Wstałam i poczekałam aż drugi raz przejadą obok nas, bo można się było tego spodziewać... cóż, nie czekałam długo.

Jak zobaczyli, że wstałam to przyspieszyli, krzyknęłam, żeby przyszli ze mną porozmawiać. Zatrzymali się 40 m ode mnie i jeden odpowiedział, żebym to ja do nich przyszła to "przynajmniej schudnę". Ośmieszyli mnie przy całym osiedlu, kolejny raz rzucając we mnie balonem z wodą. Nawet bliżej nie podeszli, bo się bali (oczywiście cały czas się śmiejąc z grubaski).

Nie wiedzą, że wyglądam tak, bo mój tata znęca się nad rodziną psychicznie od 10 lat i jedyne chwilę szczęścia to te, kiedy jem. Płaczę od czasu kiedy przyszłam do domu, słowa bardzo ranią. Oni mieli chwilę zabawy, a ja będę o tym rozmyślać przez kolejne 3 miesiące.
Vzorniczka Odpowiedz

Kobieto nie zażeraj smutku wyładuj cała gorycz na siłowni lub karate

stutututu

Cześć jest to takie proste szczególnie gdy mieszka się w małym mieście. Nie ma możliwości wyjść z domu, a w domu wszystko się źle kojarzy i ciągnie do jednego.

Lewkonja

Vzorniczka słusznie prawi. Też kocham jeść, ale stałam się wybredna w doborze obiektów tej miłości :-) ćwiczę w domu, ze słuchawkami na uszach. Ćwiczenia poprawią nastrój, kondycję i sylwetkę - a przecież kiedyś tego nie robiłam i myślałam, że nie lubię.

Lewkonja

@stutututu, @Dusseldorf, można zacząć od ćwiczeń w domu. To nic nie kosztuje, a efekty daje.

knvh

@dusseldorf masz racje, obzeranie sie i brak ruchu jest znacznie bezpieczniejsze i lepsze dla zdrowia, no błagam

Lewkonja

@Dusseldorf, nie chodzi mi o jakieś super-wypasione-ćwiczenia, przy których można skręcić kostkę/nadgarstki/kark, ale o to, by zacząć od jakichś podstaw. Za ćwiczenia specjalistyczne lepiej samemu się nie zabierać, zgadzam się. Jak Internet długi i szeroki, coś nieskomplikowanego i działającego się znajdzie. O ewentualnych problemach można przeczytać w komentarzach pod artykułami na temat ćwiczeń. Filmiki są bardziej wymowne niż suche opisy ruchów. W życiu nie byłam na siłowni, karate planować nie zamierzam :), ale miło słyszeć komentarze ,,ooo, schudłaś" i widzieć, że kondycja się poprawiła, po lekkiej zmianie diety i tych domowych ćwiczeniach.
Od czegoś trzeba zacząć. Powodzenia!

Jestemawsome

@Dusseldorf, ależ gadasz głupoty... po pierwsze z doświadczenia wiem, że nawet jak idziesz na zajęcia to nie masz gwarancji, że instruktor będzie się znał i skoryguje błędy. Po drugie ćwiczenia przed lustrem wcale nie są takie złe i można znaleźć takie zestawy, z którymi nawet początkujący da radę. A rower, bieganie czy jakieś inne kardio to tez fajna opcja. Wiadomo, że od razu nie przebiegnie 10 km, ale zaczynając od marszu, potem może jakieś interwały. I naprawdę już lepiej ćwiczyć z jakąś Mel B czy kimś tam niż robić "brzuszki i przysiady", bo to są takie ćwiczenia, które bez odpowiedniej rozgrzewki mogą wyrządzić sporo krzywdy. Juz nie mówiąc o tym, że naprawdę dużo osób wykonuje je źle.

siejeferment

vzorniczka zaburzenia odżywiania mają podłoże w psychice. to tak jakbyś osobie z depresją powiedziała "wstań ogarnij się i bądź szczęsliwy", ale Ty pewnie właśnie myślisz, źe to takie proste. nie znam się to się wypowiem....

Plater

Właśnie, ma to podłoże psychiczne. Więc da się to zmienić, tylko autorka musiałaby wykazać chęci. I mówię to z doświadczenia mojej koleżanki, która w pół roku zrzuciła 45 kilo. I nie chodziła wtedy na żadne terapie. Po prostu pewnego dnia zrozumiała, że skoro świat się nie zmiani to ona zmieni siebie. Zaczęła ćwiczyć, lepiej się odżywiać. Wielokrotnie podczas tej walki miała załamania, bo to nie jest łatwe. Ale dała radę i walczy dalej. Więc radzę autorce zrobić to samo. Ludzi nie zmienisz to zmień siebie.

siejeferment

Widocznie twoja przyjaciolka byla obzartym grubasem, a nie osoba która kompulsywnie się ovjada, dlatego łatwo jej poszlo

n10

"Kobieto nie zażeraj smutku"
Dla Ciebie to może być proste - sport jest lepszy.
Ale wyobraź sobie, że istnieją osoby, które tego nie lubią. Nienawidzą.
Jestem taką osobą, na samą myśl o Chodakowskiej mnie mdli, sama sugestia biegania sprawia, że bolą mnie stopy. O ile jeszcze sporty zespołowe od biedy wytrzymam... Nie mam gdzie i jak.
Jem, bo się stresuję, a sport stresuje mnie jeszcze bardziej. Każda sekunda tego uświadamia mnie, jak bardzo nienawidzę aktywności fizycznej. Jakbym pojechała na siłownię (takie tam 20 km), chyba bym sobie zrobiła zdjęcie i wróciła do domu. Nie wiem, jaki cel miał ten komentarz. Chyba uświadomienie ludzi, że z uprawianiem sportu jest różnie i nie wystarczy poiedzieć "odreaguj na siłowni".

Xyrz Odpowiedz

Zamiast 'zatapiac' smutki w jedzeniu to lepiej zrobilaby Ci terapią u specjalisty. Zamiast uzalac się nad soba pokaż wszystkim, a przede wszystkim udowodnij sama sobie ze potrafisz sobie z tym poradzić :)

Xyrz

Są specjalne placówki gdzie przyjmują za darmo, w każdym mieście niezależnie od wielkości i liczby ludności :)

GallaAnonim

Można za darmo, poza tym miałaby więcej kasy gdyby nie kupowała i jadła tyle jedzenia. Takie błędne koło... Żeby przestać jeść, musi pójść do specjalisty, żeby zapłacić, musi przestać jeść... pójdź lepiej tam za darmo ;)

zabaxxx26

Łatwo ci mówić. Obawiam się że z czasem i tak życie nauczy cię pokory. Nie każdy może sobie poradzić. Na tym polega problem. Co dla ciebie jest latwe dla innych trudne. Wiele z tych osób może nawet kiedys zdobędzie się na odbudowanie swojego życia ale wszystko w swoim czasie. To że autorka jest gruba to w pewnej chwili tylko jej problem. Nikomu nic do tego. Jeśli chcą pomoc ok ale nie powinni miec żadnego przyzwolenia na prześmiewcze zachowanie. Smutne ze pierwsze komentarze to te schudnij a nie nie przejmuj się matołami

Bobaton

W społeczeństwie występuje to cudowne błędne koło. Prawda jest taka, że jeśli się nie ruszysz, to będziesz stać w miejscu (odkrywcze, nie?). Nikt nikomu nie każe z marszu zdobywać Broad Peak, ale gdyby autorka z pomocą tych koleżanek (z którymi siedziała na ławce) wzięła się za siebie, to nie musiałaby tutaj pisać takich smętów, tylko mogłaby napisać historię a'la "byłam gruba, jestem szczupła, patrzcie, frajerzy!". Empatia empatią, ale marudzenie zamiast działania mnie wkurza.

Xyrz

@zabaxxx26 - mnie zycie miałoby nauczyć pokory? Wystarczająco dużo 'wiem' na ten temat, ale nie lubię uzalania się nad soba. A wiesz dlaczego? Bo życie jest zbyt krótkie na to aby się poddać na 'starcie'. Zamiast spiąć pośladki mimo przeciwności i udowodnić samej sobie, że jak się chce to się potrafi i pokona się każda barierę. Teksty typu: gruba itd. (Nie obrazajac) powinny być kopniakiem w dupe i żeby ruszyć z całą siłą na przód a nie siedzieć i płakać. Płaczem niczego nie zdziała, a jedynie jej psychika z dnia na dzień będzie w gorszym stanie. Ale kwestia chęci i wiary. W końcu wiara gwarancja zwycięstwa :)

bullshit

Zgadzam się z @Xyrz i @Babatonem. Również byłam osobą, z której sie śmiali, również ważyłam dużo (przy wzroście 159 - 70 kg). I nie potrzebowałam masy pieniędzy, aby coś ze sobą zrobić. Potrzebowałam samozaparcia i silnej woli. A to wszystko dały mi te wyzwiska. I tak, dzięki temu, schudlam do 45kg. Nie pisze tego, by sie chwalić. Nie pisze tego, by potępić autorkę. Ale pisze to, bo wiem, że można. Ale trzeba chcieć. A nie siedzieć i użalać sie nad swoim losem, bo tak, niestety, najłatwiej...

Ja2 Odpowiedz

Tak na prawdę jedzenie nie sprawia że jesteś szczęśliwa. Na pewno daje chwilową przyjemność, ale jeśli byś miała przyjaciół, to byś była na pewno bardziej szczęśliwa, a skoro unikasz ludzi ze względu na swoją tuszę, to znaczy że tak na prawdę jedzenie cie unieszczęśliwia. Warto na to spojrzeć z tej strony i zadbać o sylwetkę, to wtedy zobaczysz że będzie ci lepiej :)

Gamegame Odpowiedz

Widzę opinie cioci dobrej rady i szlag mnie trafia. Wiem, że wszyscy jesteśmy specjalistami od cudzych problemów, ale zastanówmy się czy dziewczyna ma szansę na terapię u specjalisty skoro sama twierdzi, że nie ma oparcia w rodzicu :)
Tak, podejdź do ojca i powiedz mu, że znęca się nad tobą tak bardzo, że potrzebujesz terapeuty :')
Dla niewtajemniczonych: rada "dziewczyno weź się za siebie i idź na siłownię" też nie jest najlepsza, bo to wymaga sporej odwagi samo w sobie o kosztach nie wspominając :)
A teraz do samej autorki: rozumiem cię doskonale, bo sama przez to przechodziłam i nadal przechodzę. Byłam otyłą nastolatką, ale sama zabrałam się za siebie i schudłam 30 kg (tak, bez siłowni to też jest możliwe, wystarczy rower) i wiem jak ciężko jest wystawić swoje nieidealne ciało na widok publiczny tym samym narażając się na krytykę, ale moi dawni 'koledzy' dla których byłam 'bryłą' teraz nie mają u mnie szans :) oczywiście będą dni lepsze i gorsze a złe sytuacje w domu wciąż mają wpływ na moje nastawienie do własnej wagi i samej siebie, ale naszym zadaniem jest ten wpływ zniwelować
A no i trzeba siebie pokochać :) tak wiem banał, ale nawet ważąc 49 kg można czuć się źle
Życzę Ci powodzenia!

BlackWidow22 Odpowiedz

widzę pełno cudownychh rad typu: idź na siłownie czy tam na karate, weź sie za siebie itp. Ale ciężko chyba isc na siłownie kiedy boisz sie wyjść na podwórko nie? przecież ci wszyscy ludzie będą cie oceniać... i śmiać się pod nosem....Jak ktoś radzi komuś kto boi się wyjść z domu zeby "wyszedł do ludzi" to najwyraźniej nigdy nie był w takiej sytuacji. Nie mam jakichś super rad dla Ciebie autorko, powiem tylko tyle jezeli chcesz cos zmienić w swoim wyglądzie to korzystaj z metody małych kroków, ćwicz w domu (ale nie jakąś Chodakowska bo po 10 minutach z nią stwierdzisz ze to nie dla ciebie i rezygnujesz) tylko coś spokojnego, lekkiego ale za to regularnie, co dziennie albo co drugi dzień a efekty na pewno przyjdą. Jesteś gruba? To nie znaczy że nie możesz być zadbana, głowa do góry!!! Pisze to z własnej perspektywy, też jestem gruba i samotna ( 167 74 kg) i właśnie staram się coś ze sobą zrobić, przezwyciężyć mój lęk przed ludźmi, jak ja dam rade to Ty na pewno też :)

zabaxxx26

Dziękuje ci za ten pierwszy pełny empatii komentarz. Naprawde rozumiesz ludzi!

Lagata

Praktycznie we wszystkim się z Tobą zgadzam, poza jednym. Nie jesteś gruba. Przy takim wzroście i masie masz co najwyżej małą nadwagę.

alien

Polecam Tiffany i Mel B - super kobitki :D dzięki ich treningom pokochałam sport i wysiłek ;)

Nigtfall Odpowiedz

Najlepiej dla ciebie byloby zmienić srodowisko życia, nastawienie też. Trzeba bylo tych chamskich gowniarzy opieprzyc z gory na dół, nic nie robiąc stajesz sie dla nich latwa ofiara.

Nigdy nie ogarne jak mozna sie smiac z czyjegos wygladu

alien Odpowiedz

Kochana też miałam ten problem :) miłość do słodyczy zanieniłam na miłość do sportu. Powiedziałam sobie "dość" i nie, nie zaczęłam ćwiczyć ani od jutra, ani od poniedziałku. Zaczęłam od TERAZ. To jest naprostsza droga do sukcesu. Teraz Ci co się ze mnie śmiali, podziwiają mnie :) do dzieła, słońce! :*

maciejowisz Odpowiedz

Typowa gimbaza... Nie przejmuj się, debile jeszcze dostaną za swoje ;-). Najlepiej to nie zwracać uwagi na takich, a jak nie pomoga, to kulturalnie to załatwić - bula w mordę aż się owinie 12 razy wokół własnej osi i problemy z głowy :-)

xlokox Odpowiedz

rozumiem Cię doskonale, też byłam i czasami też jestem wyśmiewana z powodu mojego wyglądu, nie jestem bardzo otyła po prostu mam kilka kg nadwagi, ale odkąd pamiętam wracałam do domu płaczem ciągle próbowałam od małego coś zrobić z tym, niby motywacje mam ale ciężko mi przezwyciężyć wszystko inne.

Nutelkabutelka Odpowiedz

Nie lubie jak ktos sie zachowuje jakby jego psychika była z porcelany. Przełknij to i trzymaj poziom, albo schudnij. Każdy ma problemy

Zobacz więcej komentarzy (47)
Dodaj anonimowe wyznanie