#kvVFU
Pracuję w przychodni, gdzie jednym z najczęstszych moich zajęć jest szczepienie dzieciaków. Praca piękna, lecz nieco niewdzięczna, nie tyle ze strony samych małych pacjentów, co ich rodziców. Zdarzyło się nie raz i nie dwa, że wijące się ze strachu dzieci uciekały z kolan trzymających ich kurczowo mam lub ojców zanim jeszcze przygotowałam się do samego szczepienia, zanim w ogóle dotknęłam strzykawkę, co wiązało się z późniejszą dezorganizacją pracy, szukaniem zapłakanego dziecka i wyrzutami ze strony rodziców "no i widzisz, babo, co narobiłaś?!".
Moje wyznanie nie jest stricte anonimowym wyznaniem, lecz prośbą.
Prośbą skierowaną do obecnych, przyszłych, młodych i starszych rodziców.
NIE STRASZCIE DZIECI LEKARZEM!
"Jak nie przestaniesz rozrzucać zabawek, to pójdziemy do pana doktora!". A co jeśli będzie pilna potrzeba wizyty? Zamierzasz stresować dzieciaka odwracając potem kota ogonem i tłumacząc, że tak naprawdę to pan doktor nie robi krzywdy? Jeśli dziecko przyswoiło już wersję, że lekarz jest kimś, kto da mu karę za bycie niegrzecznym, to choćbyście się dwoili i troili, będzie się im kojarzył z tym bardzo długo. Lepiej oszczędzić sobie widoku zachodzącego się od płaczu dziecka pod gabinetem.
NIE STRASZCIE DZIECI ZASTRZYKAMI!
Zastrzyk to nie jest forma kary. Jest to jedna z najskuteczniejszych i najszybszych dróg podawania leków. Jeśli wpoisz dziecku, że zastrzyk jest karą, nigdy nie będzie przechodzić koło gabinetu pielęgniarskiego spokojnie. A kiedy przyjdzie czas na taki zabieg - gwarantuję, nie będzie ani łatwo, ani przyjemnie patrzeć na dziecko, nie wspominając już o próbach uspokojenia.
NIE OBIECUJCIE "NA PEWNO NIE BĘDZIE BOLAŁO"
Ukłucie zawsze jest nieprzyjemne. Ale zamiast zapewnień, że na pewno nic nie poczuje, lepiej jest wyjaśnić jak wygląda taka wizyta w gabinecie, kim jest pielęgniarka (nie jest babą od zastrzyków! jest osobą, która podaje leki po to, by komuś one pomogły), powiedzieć, że samo szczepienie bądź zastrzyk będzie wyglądał tak a nie inaczej. Że poczuje nieprzyjemne szczypnięcie, ale jest to do wytrzymania. Osobiście polecam pokazanie dziecku tego rodzaju odczucia poprzez "ukłucie" (oczywiście z wyczuciem!) porządnie zatemperowanym ołówkiem skóry dziecka. Zaproponuj, by podczas tego momentu głęboko i spokojnie oddychało, bo to uspokaja i zmniejsza dyskomfort.
Ze swojej strony mogę zapewnić, że pielęgniarka, która świadomie wybrała swój zawód zrobi co może, by wizyta była jak najmniej stresująca dla dziecka i rodzica.
Znudzonych przepraszam za formę i temat mojego wpisu, zainteresowanych zachęcam do racjonalnego podejścia do wychowania dziecka.
Pozdrawiam i (oby nie było to konieczne!) do zobaczenia w gabinecie! :)
Piguła
to prawda. Sama byłam świadkiem (u sąsiadki) jak mama straszyła dziecko, że jak będzie niegrzeczne to zabierze do dentysty, a pan dentysta wierci dziury w zębach, co jest nieprzyjemne i nie można jeść słodyczy przez to, za to twarz napuchnie i nie można mówić. A za jakiś czas (przed pierwszą wizytą u owego lekarza) zmienia gadkę, że "nie ma co się bać, dentysta nie zrobi krzywdy, da znieczulenie i nie będzie bolało, zobaczysz będzie bezboleśnie".
Zawsze tłumaczyłam mojej córce, że wszystko co robi lekarz jest dla jej dobra. Wczoraj była szczepiona, wiedziała, że będzie trochę bolało, wiedziała, że ma prawo się bać, bo to normalne. Obyło się bez histerii i jeszcze była z siebie dumna.
Bo dziecko jak przejdzie taki strach jest z siebie dumne, i na kolejnej wizycie lepiej sobie poradzi :3
Mnie od zawsze rodzice straszyli zastrzyakmi, pobieraniem krwi itp. A teraz wyobraźcie sobie mnie która co średnio 3 miesiące jeździ na pobranie krwi.... Mimo iż się przyzwyczaiłam nadal odczuwam dyskomfort w gabinecie pielęgniarki.. Więc popieram autorkę z całego serca!! :)
w ogole straszenie dzieci tekstami 'nie idz tam bo cie babok zje', 'zaraz cie ta pani zabierze jak nie bedziesz grzeczna', 'pan policjant zaraz cie ukara bo jestes niegrzeczny' itp. jest bardzo szkodliwe bo pozniej dzieciom przyswaja sie strach do osob, miejsc, zwierzat, boja sie odezwac, sprobowac czegos. Mam znajomego ktory boi sie... ryb... bo go babcia straszyla jak byl maly, ze mu palec ugryzie czy cos w tym stylu
Ja mam często wrażenie, że rodzice mają jakieś sadystyczne zapędy. Albo dzieci podpuszczają, albo straszą czymś, grożą, szantażują, karcą za negatywne emocje... jak by nie można było użyć odrobiny empatii i rozumu i załatwić sprawy spokojnie. W końcu dzieci jest banalnie zmanipulowac. Byle pozytywnie...
Wow! Bardzo mądrze napisane! Zgadzam się w 100 procentach :)
Od małego panicznie boję się zastrzyków, ale nie przez moją mamę, ciocię czy pani pielęgniarki - przez moje starsze siostry. Mam prawie 18 lat, a za każdym razem jak mam iść na pobranie krwi czy zastrzyk zalewam się łzami i trzęsę jak galareta. Nie potrafię pójść na zastrzyk czy badanie krwi sama w tym stopniu, a wiem, że po osiemnastce czeka mnie ostatnie obowiązkowe szczepienie.. ;_;
Ja mam prawie 25 lat, a nadal panicznie boję się lekarzy. Wszystkich. Nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło, ale z roku na rok jest co raz gorzej i zwyczajnie robi mi się słabo ze stresu. Gabinety stresują mnie na tyle, że dwa lata temu mało brakowało, a bym zemdlała, gdy poszłam tylko odebrać wyniki mojej mamy... No ludzie :p
Mam 22 lata i to samo, strach przed lekarzami, szpitalami, przychodniami. Wystarczy, że poczuję ten specyficzny zapach przybytku ochrony zdrowia i już mam dość. Żeby było śmieszniej kilka lat leczyłam się na serce i przez ten cały strach wychodziły mi jakieś chińskie wyniki ciśnienia i EKG, nie zliczę już ile dostałam skierowań do szpitala, bo "to na pewno zawał". :D Aczkolwiek staram się z tym walczyć, przeanalizowałam wszystkie możliwe powody tego strachu, opracowałam w miarę racjonalne podejście do tej sprawy i jest coraz lepiej.
Nie ma co się bać zastrzyków.
Myk-myk i koniec.
Nieprzyjemne jest za to wbijanie igły w palec przed oddaniem krwi(wbicie igły w ramię jest przyjemniejsze). Nie wiadomo kiedy igła "strzeli".
Zgadzam się, że czymś takim nie powinno się straszyć. Zgadzam się z autorką.
Moja córka uwielbia wizyty u lekarza. Z panią dokror biją piątki i żółwiki.
Ja bardzo lubię szczepionki - tak wiem jestem dziwna...
Ja też lubię! Szczepionki, pobieranie krwi, wizyty u dentysty :D