#kvNKE
Nie pochodzę z patologi, tu skarbówka załatwiła legalnego właściciela sklepu, który nie sprostał natłokowi budowanych hipermarketów (może ktoś pamięta, jak naście lat temu trzeba było płacić dziesiątki tysięcy za zamknięcie kasy fiskalnej).
Od tamtej pory jakoś sobie radziliśmy, ba, nawet rodzice odbili się od dna. Ja przez nastoletni bunt ledwo przechodziłem z klasy do klasy, miałem problemy z policją, no patola ogólnie ;)
Teraz jestem inżynierem, robię magisterkę. Nie wiem jakim cudem odciąłem się od tamtego bagna i poszedłem na studia techniczne mimo wielu dopuszczających na ostatnim semestrze technikum (ale matura dobrze weszła). To było tło...
W czerwcu poczułem, że odcina mi nogę. To był drugi raz, więc pomyślałem, że czas zrobić coś ze sobą i pójść do lekarza. Badania wykazały nieciekawe zwyrodnienia w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, w tym ucisk na nerwy. Jedni mówią operacja, drudzy rehabilitacja.
Rzecz w tym, że obecnie jest problem ze znalezieniem pracy w mojej branży bez doświadczenia. Piszę do wielu pracodawców i może uda się praktyka/staż, a może nie. Kelnerka może nie przejść, bo już chodzę jak kaczka, a sporo pracowałem w tym zawodzie i wiem jaki jest zapiernicz.
Najgorsze jest to, że wstyd mi powiedzieć o wszystkim rodzicom, którzy wpakowali we mnie masę pieniędzy, przetrwali patusa w średniej i teraz gdy już wiem, kim chcę być i w co celuję, zdrowie może zakończyć karierę, która jeszcze się nie zaczęła.
Puenty nie ma, jest strach i ból. Chciałbym kiedyś wynagrodzić rodzicom wszystko, ale czy dam radę?...
Przecież niejako ta choroba, sytuacje życiowe które wyniknęły - to nic nie wyszło z Twojej winy. Tak potoczyło się życie...
W którymś komentarzu była dobra rada - korpo. Ale tylko taka z miarę normalnymi ludźmi, a nie wyścigiem szczurów i donoszeniem.
Zrób wszystko aby uniknąć operacji, bo jedna zwykle pociąga za sobą kolejne. I jak tam Twój angielski? Jak masz B1 to celuj w międzynarodowe korpo, zarobisz a i opiekę medyczną dostaniesz w pakiecie. Opłaca się nawet jeśli będziesz musiał przeprowadzić się do innego miasta. Na podstawowe stanowiska nie potrzeba doświadczenia.
B1 wystarczy do korpo? Mnie kiedyś z B2 nie chcieli.
Zależy od korpo. W logistyce, itp. wystraczy B1, w banku B2, w HR C1. I nie chodzi o jakiś papierek z egzaminu, bo to nikogo nie interesuje, masz płynnie się porozumiewać, powyższe lewele określają jak poprawna musi być Twoja gramatyka.
Niekoniecznie. Czasem operacja pomoże raz na zawsze.
B2, może B2+, wiele miesięcy za granicą z pracą z ludźmi
B2 wystarczy na spokojnie tym bardziej jeśli jest podparte pobytem za granicą, przy rekrutacji to jest spory plus niejako potwierdzający płynność komunikacji.
Wymagany poziom w różnych korpo waha się od B1 (praca na dokumentach, od czasu do czasu maile, powtarzalne czynności), B2/B2+ (płynna komunikacja z zewnętrznymi oddziałami, praca po angielsku na co dzień). B2+/C1 przy codziennym kontakcie z klientem.
Tak z ciekawości z czego robiłeś inżynierke? Może warto poszukać pracy na innym stanowisku w korpo, gdzie kiedyś będzie możliwość przeskoczenia na podobne stanowisko. Btw. jeżeli znasz inne języki niż angielski chociaż na B1 to też wielki plus
Myślisz, że rodzicom będzie żal pieniędzy? Oni się przejmą tym, że jesteś chory, bo nawet z wyznania widać, że Cię kochają. Powiedz im jak najszybciej, bo na pewno będzie Ci wtedy dużo łatwiej, a dobry stan psychiczny jest niezbędny w walce o zdrowie.
To nie jest twoja wina, że masz taki kręgosłup, a nie inny. Operacja czy rehabilitacja nie jest czymś złym.
Słuchaj, inicjatywa rodziców to nie powód, byś czuł się wobec nich zobowiązany. Też mam problemy z kręgosłupem, kiedyś tam chodziłam na zajęcia korekcyjne, ale nie winię moich rodziców za to, że nie zrobili więcej, a ni nie uważam, bym musiała im coś wynagradzać.
Zrobili, co mogli- jakby nie mieli kasy, to by tego nie zrobili.
Nie wiem, jakie konkretnie studia kończysz, bo jeśli to it, to możesz pracować zdalnie.
Poproś ich o pomoc. Podejrzewam, że nadal Cię kochają.
Jak to brzmi "Podejrzewam, że nadal Cię kochają" xd
Ale Ty się nie martw na zapas. Jestem 3 lata po operacji kręgosłupa i pracuje fizycznie i to dość ciężko . 5 miesięcy na chorobowym zwolnieniu przed operacją bo taki ból i dramat po operacji 8 tyg i powrót do pracy także nie pekaj
Ehh, utożsamiam się z tym wyznaniem- wszystko przede mną. W tym roku zdiagnozali mi też coś tam w kręgosłupie i dziwią się że nie boli. Trzymaj się- głęboko wierzę że dasz sobie radę, w końcu ukończyłeś truudne studia a na rynku podobno brakuje inżynierów więc napewno uda ci się coś złapać!
Spróbuj akupunktury. Działa cuda.
Mam problemy z kręgosłupem tak poważne, że nieraz tygodniami nie byłam w stanie wstać z łóżka. Ciągle nawroty strasznego bólu, utrata czucia. Sprawa nieoperacyjna. Przestałam spotykać znajomych, bo nie dawałam rady siedzieć na spotkaniach. Kariera posypała się jak domek z kart. Fizjoterapię, ćwiczenia po kilka godzin dziennie, akupunkturę, basen kinesiotaping- robiłam wszystko-w moim przypadku bez skutku. Aż trafiłam przypadkiem na fizjoterapeutkę z tą samą przypadłością co moja. Po roku pierwsza od 8 lat poprawa- teraz cwicze po kilka godzin, leczę się z depresji, ktora pojawiła się po latach tego wszystkiego i wreszcie mam nadzieję na jakies względnie normalne życie. I teraz konkluzja- nie poddawaj się, znajdź fizjoterapeutę dla Ciebie, choćbyś szukał miesiacami i ćwicz co Ci każe codziennie i to do końca życia, choćbyś wolał robić cokolwiek innego, bo masz na drugiej szali całe życie. Ćwicz, wspinaj się czy pływaj, to co Ci pomaga i nie przestawaj. Miej wkoło wspierających ludzi- do takich należą Twoi rodzice. I nie daj się poczuciu winy, bo nie wybrałeś tej opcji, po prostu padło na Ciebie. Działaj. Może być ciężko, ale walcz póki masz szansę. Powodzenia!