Mam 27 lat i tęsknię za dawnymi czasami, za tym, kiedy miałam 18-21 lat, były to najlepsze lata mojego życia. Poznałam wtedy miłość swojego życia (przynajmniej wtedy mi się tak wydawało), mieliśmy sporo wzlotów i upadków, ale dość dobrze wspominam ten związek. Tęsknię za beztroską, za siedzeniem z koleżankami w parku, za wypadami nad jezioro, za pogodą ducha, za letnimi pracami sezonowymi, za spacerami z chłopakiem, za odwiedzaniem mojej przyjaciółki w porcie żeglarskim, bo tam się szkoliła, za gadaniem godzinami o byle czym. Owszem, każdy wiek ma swoje problemy i tutaj też tak było, ale nie ukrywam, że było lżej. Pochodzę z małej miejscowości na Podlasiu, teraz mieszkam w dużym mieście i nie podoba mi się ciągły hałas i życie w biegu. Nie lubię łażenia po klubach i knajpach. Tęsknię za jeziorami, lasami, spokojem, śpiewem ptaków i szumem drzew. Tutaj naprawdę jest o to ciężko.
Dodaj anonimowe wyznanie
Zdajesz sobie sprawę z tego, że świat nie wygląda tak, że wraz ze zmianą wieku tracisz dostęp do aktywności, które sprawiały Ci przyjemność? No, w większości.
Znów możesz się zakochać i zbudować jeszcze lepszy związek niż ten, który wspominasz.
Wciąż możesz chodzić z koleżankami do parku i spacerować z partnerem.
Nic nie stoi na przeszkodzie, byś odwiedzała przyjaciółki i z nimi plotkowała.
Możesz zmienić miejsce zamieszkania.
Nie musisz łazić po klubach i knajpach.
Jeśli ogranicza Cię miejsce, w którym obecnie żyjesz, nie możesz się przeprowadzić, a jednocześnie kochasz naturę i lasy, to masz już postanowienie noworoczne: zrobić prawo jazdy i kupić samochód. Wtedy co weekend będziesz mogła sobie robić wycieczki do lasu, a jak Ci się zachce, to nawet częściej. Chyba że już masz prawo jazdy i samochód, jeśli tak, to to wyznanie jest dla mnie tym bardziej niezrozumiałe.
Bo Ty nie umiesz w emocje. Ja ją rozumiem.