#koBal
O moich planach wiedzieli tylko najlepsi przyjaciele. Cóż, byłoby mi trochę wstyd, gdybym wszystkim naopowiadała o tym, a potem z mojej medycyny w UK nic by nie wyszło. Jednak wszystko potoczyło się po moje myśli i obecnie studiuję medycynę na jednym z najlepszych uniwersytetów w Londynie.
Szkoda tylko, że przy okazji straciłam wielu przyjaciół z Polski. Znaleźli się tacy, którzy obgadywali mnie za plecami, szydzili z mojej 'fanaberii' i ogólnie zachowywali się, jakby moje szczęście kuło ich w oczy. Szczególnie jest mi przykro dlatego, że nie wiedzą, ile wymaga to ode mnie poświęceń. Mam wymagające studia, które kosztują kilka tysięcy funtów rocznie (mam na nie pożyczkę, którą potem będę musiała spłacić), wynajmuję mały pokój z koleżanką z Czech i ciężko pracuję, żeby móc się tu utrzymać (rodzice nie pomagają mi finansowo). W Polsce jestem dwa razy w roku i codziennie tęsknię za moim krajem.
Wiem, że kiedyś moje poświęcenie się opłaci, ale wciąż nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tyle osób się ode mnie odsunęło, mimo moich starań o utrzymanie z nimi kontaktu. Ktoś nawet mi w twarz powiedział, że skoro mieszkam i studiuję w Londynie, to nie mam tematów do rozmowy z ludźmi z Polski. Tylko że ja wciąż jestem tą samą dziewczyną, co kilka lat temu.
Dziś mam tylko dwie polskie przyjaciółki. I wiecie co? Przyjaciół nie tylko poznaje się w biedzie. Poznaje ich się też, gdy ci się układa a oni cię wspierają i są przy tobie.
zazdrość zasłania im racjonalne myślenie
Przyjaciół nie poznaje sie w biedzie, tylko wtedy jak reagują kiedy Ty osiągasz sukcesy
Chcialem to samo napisac, ostatnio gdzies w telewizji to uslyszalem :).
Szkoda, że fałszywość jest teraz tak często spotykana... Trzymaj się :)
hej tak trzymaj! jestem pod wrażeniem Twoich osiągnięć. Nie przejmuj się innymi
Dziwi mnie to zachowanie, bo znam parę osób, które studiowały za granicą. W rozmowach z nimi i z moimi znajomymi tylko wyłącznie ich podziwialismy. Moj kolega studiowal na najlepszym uniwersytecie w Anglii. Myślę, że twoi znajomi byli bardzo zakomplesieni, bo ja pomimo tego, ze rzucilam studia na drugim roku (nie mialo to sensu, bo prymuska nie bylam), powiedzialam mu 'to jest fantastyczne, ciesze sie ze masz przed soba takie perspektywy'. Nie mozna po prostu sie cieszyc z cudzego szczescia?
Dziwi mnie, jak tacy ludzie sami wymyślają przeszkody, problemy, i odrzucają jakikolwiek kontakt. Przecież mamy to, na co sobie zapracujemy, a takim dopiep******m innym ani swojej sytuacji nie poprawimy, ani się lepiej nikomu nie zrobi.
Ta historia pokazuje, że przyjaciół poznajemy wtedy kiedy odnosimy sukcesy. Zawiść nie zna granic.
Gratuluję i podziwiam za odwagę, że wyjechałaś studiować za granicę. Ja, mimo podobnej sytuacji (paski, olimpiady, itd.), zostałem w kraju. Niestety muszę potwierdzić, że też spotykam się z różnymi dziwnymi zachowaniami ludzi, którzy na wieść o tym, że studiuję medycynę nagle zmieniają podejście i w każdym moim słowie doszukują się próby wywyższania i chwalenia. Do tej pory nie mogę pojąć, skąd u takich ludzi bierze się myśl, że zaraz po rozpoczęciu studiów zmienia się osobowość na taką, jaką oni mają w swoim wyobrażeniu. Wiesz na pewno jak ciężko jest na studiach i myśl, że po powrocie do rodzinnej miejscowości otrzyma się tylko fałszywe uśmiechy lub podejrzliwe spojrzenia nie napawa optymizmem. Niemniej jednak, trzeba się na to uodpornić i robić swoje dalej. Niestety typowy polak może wybaczyć wszystko, ale nie to, że komuś jest lepiej niż jemu. Trzymaj się, przyszła Koleżanko po fachu :)
Historia z morałem ?
podziwiam, mnie rodzice namawiali, żebym poszła studiować za granicę, ale było to dla mnie jakimś...wariactwem. Nie chodziło mi o znajomych, i taki wyjechałam daleko od miasta, w którym kończyłam LO i zaczynałam "od zera", ale myśl o tym, że musiałabym pisać, mówić i czytać przez większość czasu w języku innym niż polski...odrzucała mnie. Wiem, że to śmieszne, ale to była główna rzecz, która mnie powstrzymywała przed staraniem się. Z językiem radzę sobie dobrze, w pracy używam go na okrągło, mam kilku znajomych, z którymi tylko po angielsku..ale i tak nie lubię mówić w obcym języku. Świetnie, że miałaś w sobie tyle samozaparcia i odwagi, żeby taki plan stworzyć w głowie i go zrealizować. A takich znajomych nie żałuj..nie warto zawracać sobie głowy ludźmi, którym przeszkadza, że komuś się udaje realizować takie ambitne plany.