#kkmWK
Sklep, w którym pracuję, jest zamykany kratą. Przy tej kracie są dwie kłódki. Jedna na górze, druga na dole. Dzień, w którym nastąpiły pierwsze w tym roku duże mrozy.
5 rano, otwieram sklep, a tu kłódka nie puszcza. Jak to zimą bywa, zamarzła. Otwieram, szarpię, podgrzewam zapalniczką. Nic a nic nie puszcza. Ciężko dostać się do tych kłódek między kratami zgrabiałymi od mrozu palcami... Po 20 minutach męki na 25-stopniowym mrozie spostrzegłam, że otwierałam ją kluczem od drugiej kłódki... Wkładam drugi klucz i cyk - otwarte.
Jak sobie to przypomnę, to czerwienię się sama przed sobą. Usprawiedliwiam się tym, że po prostu zamarzł mi mózg...
Jakim trzeba być tumanem, żeby nie pomyśleć, że jeżeli się ma kilka kluczy i nie idzie otworzyć zamka jednym, to bierze się kolejny. Przecież to chyba oczywiste.
Gdyby zawsze wszyscy ludzie robili to co właściwe i oczywiste to świat byłby lepszym miejscem....
Ale cóż... jesteśmy tylko ludźmi więc popełniamy błędy. Szczególnie gdy jesteśmy jeszcze zaspani, zmarznięci i spieszymy się....
@Ebubu
Z drugiej strony, gdyby wszyscy byli tak zaspani, zmarznięci i śpieszyli się, to ludzkość by się "skończyła" przy pierwszym wkurzonym mamucie.
@awtoril
I wiele drapieżników (np. tych szablozębnych) było zapewne bardzo szczęśliwych, a przynajmniej najedzonych. Co do mamutów, to nie wiem. Czasami roztargnienie uchodzi nam na sucho czasami nie... życie.
Normalna sprawa, każdego czasem zaćmi.
Po przeczytaniu wstępu i informacji o zamarzniętej kłódce myślałam, że będzie ogrzewanie ciepłym moczem 😅
Czas już chyba trochę odpocząć od "anonimowych"....
Przez 20 minut nikt tamtędy nie przechodził?
O 5 rano była szansa, że nie.