#ke2Bi
Droga nauczycielko.
Pamiętasz, jak 15 lat temu (wtedy byłam w liceum) "umiliłaś mi życie" poprzez znęcanie się nade mną, głównie psychicznie? Wtedy codziennie odpytywałaś mnie z różnych tematów (uczyłaś matmy), głównie tych, których nie miałam okazji przerobić i notorycznie mnie przy tym karciłaś/śmiałaś się ze mnie? Nawet jeśli na dany temat dobrze odpowiedziałam, to wstawiałaś mierne oceny za "wymowę sugerującą pyskowanie". Pamiętasz, jak mi dokuczali na przerwach i nie reagowałaś, chyba że to JA komuś dokuczałam, to nawet z ziemi się wynurzałaś. Pamiętasz, jak raz przez ciebie (tak, nie zasługujesz na to żeby zwracać się per pani) powtarzałam rok, mówiąc mi w twarz, że nic nie osiągnę w życiu? Pamiętasz, jak raz przez ciebie próbowałam targnąć się na swoje życie, będąc doprowadzoną do ostateczności, wtedy powiedziałaś "nawet zabić się nie umiesz"?
Ty może nie, w końcu byłam tylko jednym z kilkuset uczniów, których uczyłaś, ale ja ciebie doskonale pamiętam.
Wbrew temu, co mi wmawiałaś, ukończyłam prawo administracyjne i przez kilka lat pracowałam jako inspektor w Kuratorium Oświaty.
A teraz właściwe wyznanie.
Dwa lata temu wpływały do kuratora skargi na nauczyciela szkoły, którą nazwę doskonale pamiętam. W końcu kurator wydał polecenie o wywiadzie, który Ja miałam przeprowadzić (dobrze, że zmienili nazwę szkoły i kurator nie wie, że TAM się uczyłam, oczywiście też zachowując profesjonalizm). Ku mojej radości okazało się, że skarga dotyczyła TEJ właśnie nauczycielki (dobrze, że mnie nie poznała, raz, że zmieniłam wygląd, dwa, że mam nazwisko po mężu). Po dokładnym wywiadzie okazało się, że ona nadal znęca się w taki sposób nad uczniami, mimo to dalej pracowała. Po moim wywiadzie kurator wydał polecenie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec niej (w tym celu wysłał delegację, której ja przewodziłam, oczywiście niczego nie podejrzewając). Po przeprowadzeniu postępowania wyszły na jaw inne przewinienia, m.in. uwikłała się w romans z uczniem z klasy maturalnej. Moja decyzja mogła być tylko jedna... Wydalenie z zawodu nauczyciela z tzw. "wilczym biletem" (dodam, że ona miała wtedy 47 lat). Wierzcie mi albo nie, ale to nie była decyzja podjęta z powódek odwetowych, tylko dla dobra przyszłych pokoleń, żeby ich nie uczyła taka szumowina.
Tydzień przed napisaniem tego wyznania miałam okazję ją spotkać, nadmienię, że już nie pracuję w kuratorium. Rozpoznała mnie jako ową kuratorkę i nawrzucała mi trochę. Wtedy jej przypomniałam o uczniu sprzed 15 lat, czyli o mnie, o tym, jak nade mną się pastwiła. I tym razem to ja się śmiałam, kiedy to ona płakała.
Tak jak ona umiliła mi kawałek życia (nie tylko mi), tak ja umiliłam resztę JEJ życia.
Nawet nie musiałaś się mścić. Uczyniłaś swoją powinność jako kuratorka. Dziwny zbieg okoliczności, ale jeśli takowy się wydarzył, to czuje satysfakcję z finału.
Najbardziej rozbudowane wyznanie o tym, że ktoś studiował prawo, jakie widIalam w życiu.
Jak Kuba Bogu tam Bóg Kubie ;)) Bardzo się cieszę z zakończenia
Dla osób nie znających realiów polskiej oświaty: zachęcam do wpisania w Google: "kuratorium", "procedury w kuratorium", "inspektor w kuratorium".
A Tobie autoreczko - serdeczne gratulacje, ale bajkopisarz z Ciebie nędzny...
Dlaczego "ja" jest pisane zawsze wielką literą, czy to zwrot grzecznościowy do samego siebie?
To forma narcyzmu chyba trochę.
Mysle, ze bardziej moglo chodzic o zaakcentowanie kluczowego wplywu autorki na reszte wydarzen. Zauwazylam, ze czasami anonimowi stosuja taki zabieg w podobnych kwestiach.
Cóż, pomarzyłaś sobie... W kuratoriach nie ma żadnych inspektorów. Nieistniejący inspektorzy nie chodzą do szkół w formie "delegacji". Nie mogłaś być jednocześnie "inspektorką" i kuratorką. (Nawiasem mówiąc, "kurator" to już najwyższy oświatowy szczebel na terenie województwa.) Decyzje o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego podejmuje rzecznik. Itd.,itd. Ale co ja tam wiem... grunt, że w tych marzeniach nauczycielka się połakała.
Od początku jakoś było czuć że historia zmyślona, a jeżeli takie rzeczy się nie zgadzają to teraz już mam pewność. Ciekawi mnie tylko czy wyznanie napisała osoba nad która rzeczywiście znęca/znęcał się nauczyciel czy po prostu kolejna która dostała "niesprawiedliwie" jedynkę z matmy i chciała się wyżyć literacko...
Czyli jak w Kuriatorium oświaty w Katowicach poszukują:
inspektor w Oddziale Zarządzania Organizacją Wydziału Organizacyjno-Administracyjnego
starszy inspektor w Oddziale Logistyki i Programów Oświatowych
to poszukują osób na nieistniejące stanowiska?
Widać, że nie znasz nikogo pracującego w kuratorium. Inspektor to nazwa stanowiska w kuratorium. Nie znaczy to, że jest kuratorem (pracuje jedynie w Kuratorium oświaty na stanowisku inspektora). Wręcz przeciwnie- jest osobą podlegającą pod kuratora (szefa wydziału). I tak, takie osoby prowadzą kontrole w szkołach. Natomiast nie wiem, czy są w stanie przyczynić się do zwolnienia nauczyciela, gdyż kuratorium sprawuję opiekę nad merytoryczną programem edukacji w szkole.
Nie mam potrzeby znać kogokolwiek, ale jak Twoja odpowiedź ma się do słów?
W kuratoriach nie ma żadnych inspektorów.
No co za bzdura. Aż założyłam konto żeby zareagować. Po pierwsze aby móc wejść do szkoły z ramienia kuratorium trzeba być wizytatorem a nie inspektorem. Po drugie - aby zostać wizytatorem trzeba być nauczycielem i mieć przygotowanie pedagogiczne - tego się raczej nie ma po prawie administracyjnym (pomijając że kierunek studiów to albo prawo albo administracja, bo prawo administracyjne jest tylko jedną z gałęzi prawa - zwykle w toku studiów trwa do dwóch semestrów). Po trzecie - wizytatorzy nie przeprowadzają wywiadów tylko kontrole, ewaluacje, monitorują lub wspomagają (rozporządzenie w sprawie nadzoru pedagogicznego). Po czwarte - kurator nie wydaje polecenia wszczęcia postępowania dyscyplinarnego tylko ewentualnie polecenie wszczęcia postępowania wyjaśniającego, bowiem o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego decyduje na posiedzeniu niejawnym skład orzekający (3 - osobowy) komisji dyscyplinarnej przy wojewodzie (owszem wchodzą w jej skład także wizytatorzy (a nie niepedagogiczni pracownicy kuratorium) ale również nauczyciele szkół z terenu danego województwa). Zatem brak jest faktycznej i prawnej możliwości aby to autorka mogła podjąć decyzję o wydaleniu z zawodu nauczycielskiego. I trudno mi uwierzyć żeby pracownik kuratorium (czy to wizytator, referent czy inny specjalista) nazwał się kuratorem (patrz cyt. "rozpoznała mnie jako ową kuratorkę). Litości kłamczuszko...
Nie wiem czy prawdziwe, ale zdecydowanie satysfakcjonujące wyznanie :)
Wyznanie spoko, nauczycielce się należało, jednak Ty popracuj trochę nad gramatyką, bo mi oczy krwawiły podczas czytania.
"w tym celu wysłał delegację, której ja przewodziłam, oczywiście niczego nie podejrzewając" - prowadziłaś delegację niczego nie podejrzewając?