#faKQJ
W końcu nastał ten dzień. Obiecałam sobie, że wytrzymam. Choćby miał mi brzuch pęknąć - nie zapalę. Nie wezmę środków na przeczyszczenie. Przetrzymam ten najgorszy okres.
Pierwszy dzień rzucania palenia był straszny. Myślałam tylko o papierosie. Niestety siedząc w pracy, nie miałam czym zająć myśli - pracę mam biurową, w pokoju siedzę sama. Praca monotonna, nikt nie wchodzi do pokoju (tylko czasem przychodził szef, ale to rzadkość).
Każdy kto rzucał palenie wie, jaki ma się wtedy apetyt. Pierwszego dnia musiałam tylko chrupać paluszki, ale kiedy zaczął mi wracać smak, jadłam jak opętana. Kebaby, pizze, hot dogi, czekolady, cukierki. Były też zachcianki jak u kobiet w ciąży - ziemniaki z musztardą i schabowy z chrzanem - cóż to było za połączenie!
Po tygodniu opychania się i zatwardzenia (aż dziwne, że po takim ostrym kebsie i pizzy z papryczkami nie dostałam sraczki), postanowiłam użyć domowych sposobów na oczyszczenie jelit.
Pierwszego dnia na stół wjechały suszone śliwki (jedzone na "sucho" i moczone przez noc w wodzie - nie pomogło.
Następnie siemię lniane - nic.
Kolejnego dnia kefir, ogórki i woda - nic, kompletnie nic.
Otręby, hektolitry wody, zielonej herbaty, nawet stary, dobry sposób + jabłko i kawa - nic nie było w stanie pobudzić jelit.
I tak sobie siedziałam w pokoju w pracy i pierdziałam w stołek. Na początku gazy były takie, że mogłam nad nimi zapanować i donieść do toalety, ale później po mieszance jedzenia, które wymieniłam wyżej, to bąki leciały co minutę (wyobraźcie sobie ten smród - dwutygodniowe zaparcie z taką mieszanką w jelitach).
Oczywiście w pokoju śmierdziało gorzej niż w szambie, a zerowa wentylacja przy zamkniętych drzwiach, choć otwartym oknie, nie była moim sprzymierzeńcem. Ale co tam! Przecież nikt i tak nie wejdzie, prawda?
Oczywiście, że nieprawda. Akurat jakoś w połowie zmiany do mojego smrodu przyszedł szef, w towarzystwie informatyka z innego miasta, który odwiedza nas raz na rok. Niestety, informatyk miał coś zrobić na moim komputerze, i tak sobie siedzieliśmy przez godzinę. Cicho i unikając kontaktu wzrokowego...
PS Kupę zrobiłam jakoś parę dni później - była największa i najbardziej śmierdząca w moim życiu (mam zdjęcia).
Zrobienie zdjęcia kupy i je trzymanie w pamięci, jest dla mnie już wystarczająco anonimowe na plusa :D
Skąd już na początku wyznania wiedziałam o czym będzie i przeczytałam „w końcu NASRAŁ ten dzień”?😀😅
To, że siedzieliście cicho unikając kontaktu wzrokowego o niczym nie świadczy... Wszak informatyk i tak większość czasu gapi się w monitor, bo taka jego rola :D
I tak sam śmierdzi bardziej :D
@polukrowana
Tego już autorka nie napisała czy akurat ten delikwent śmierdział 😀 Więc pewnie nie albo w mniejszym stopniu 😜
Ważne że się nie poddałaś i nie powróciłaś do nałogu
Już kilka lat nie palę ;) i co najważniejsze- nauczyłam się podstaw żywienia i wypróżniam się codziennie!
A wiecie, że długotrwałe zaparcia świadczą o tym, że coś nie tak jest z jelitami i że lepiej udać się z tym do lekarza (by jakieś leki przepisał itd.) Palenie papierosów nawet jak daje doraźny efekt, to przecież nie wyeliminuje przyczyny takich zaparć (bo nie, zaparcia nie są normalne, ktoś kto nie ma kłopotów z żołądkiem/jelitami/trawieniem nie ma zaparć, a jak już, to od wielkiego święta. Na przykład po takiej wigilii.
Wnukom te zdjęcia kiedyś pokaż i historię opowiedz :D
Schabowy z chrzanem brzmi smacznie, muszę spróbować
Też mam zaparcia i zaczęłam palić,żeby móc zrobić kupę . Bo tylko po papierosie to się udawało. Rzuciłam palenie.Do toalety chodzę raz na tydzień .
Ja nawet z papierosami raz na tydzień, czasem rzadziej. 😓 I posiedzenie od 10min do nawet pół godziny. Chociaż to może wydać się błahe, to pomogła mi bardzo zmiana pieczywa i teraz jem tylko ciemny chleb. Efekty było widać niemal odrazu, wesoło śmigam do toalety codziennie lub co dwa dni, a razem z tym schudłam calutkie 5kg. Warto dodać, że to była jedyna zmiana w mojej diecie i wyszłam na tym całkiem spoko. 😀 No, ale palę nadal...
Nie wiem co gorsze. Robić raz w tygodniu, czy z bólami brzucha latać 3-5 razy dziennie... Mam jelito drazliwe i obecnie strasznie dużo stresu, co nasila objawy :(
Mi pomagają warzywa. Np. buraki. Barszcz, zasmażane, sok. Do tego kawa i biegiem do łazienki. Aczkolwiek kawa mi szkodzi, więc doktorek kazał zrobić badania.
Teraz właśnie zaczełam żałować, że na anonimowe nie można wstawiać zdjęć. Miło byłoby poznać się z twoją kupką...
gówniany problem :P