#kbe5h
Tak też moja mama dała mi tę możliwość. Pracowałam zwykle popołudnia w soboty, chcąc utrzymywać kontakt ze znajomymi od razu po skończonej pracy czyli ok godz. 23 wychodziłam z nimi na imprezy wiadomo kończyły się zwykle 3-4 rano więc zwykle 4-5 byłam w domu, i tak kilka godzin i na 7 w niedziele do pracy :D i tak co tydzień. W końcu mama chciała bym w tygodniu przychodziła od razu po szkole, było tak że zajęcia miałam np: do 14:30 a w pracy musiałam być na 14 no i co teraz? No jak to co nie można się spóźnić do pracy.
Zawalałam przez to szkołę i tak nadszedł koniec roku 2 zagrożenia na koniec, nie było mowy o niczym innym niż poprawka w wakacje. 1000 myśli na minutę nie mogłam sobie na to pozwolić bym była rok w tył tak też przeniosłam się 2 tyg przed zakończeniem roku do zaocznego liceum gdzie miałam ustny egzamin poprawkowy i uratowałam swoją sytuację, zdałam (uff).
Mama nie była zadowolona nawet gorzej, głupie teksty leciały w moją stronę, nikt mnie nie rozumiał. No i dalej praca całe tygodnie w weekendy również co drugi tydzień szkoła, i zaczęło się "A co Ty myślisz gówniaro że grafik Ci będę zmieniała, bo Ty masz szkołę, gówno mnie to obchodzi trzeba było myśleć zanim zrezygnowałaś z technikum" i tak mijały miesiące byłam już dawno pełnoletnia i chciałam w końcu dostać umowę o pracę, aby leciały mi już lata pracy itp. Ale nie i koniec. Nie miałam co dyskutować, bo to był mój jedyny przypływ gotówki.
Do domu musiałam kupować swoje jedzenie trzymałam u siebie w pokoju, bez kasy nie miałabym nic a tu auto zalać by do pracy dojechać. W końcu przyszedł czas kiedy to nie dostawałam wypłaty, pożyczałam kasę na jedzenie i paliwo od mojego już teraz męża. I przyszedł czas buntu. Będąc w pracy z mamą od słowa do słowa kiedy będzie kasa zawinęłam się i powiedziałam, że koniec moja noga już tu więcej nie stanie.
Na drugi dzień siedząc w pokoju u siebie przychodzi partner mamy którego nienawidziłam i nienawidzę do teraz! "Jutro Cię widzę rano w firmie a jak nie to wypierdalaj z domu, bo za to że pracujesz masz gdzie mieszkać". No i tak było.
Spakowałam się i wyszłam. W między czasie ja założyłam rodzinę a moja matka splajtowała (wierzę w karmę). Próbowałam do niej wyciągnąć rękę, ale nigdy więcej tego nie zrobię. Zaprosiłam ją na swój ślub ale bez partnera, oburzyła się tym faktem. Myślałam, że przyjdzie. Ale niestety.
Mam męża, dziecko bez którego nie wyobrażam sobie życia. Uważam że dzieci powinny być ponad i tego będę się trzymać! :)
Tej kobiety w zyciu bym nie nazwala matka jak mozna kazac pracowac wlasnemu dziecku zamiast chodzic do szkoly
Wspolczuje ci tamtych lat autorko ale na pewno sprawily ze jestes silniejsza
Trzymaj sie ;)
ŁUKI aport!
*ŁAPIE W ZĘBY KIJ*
WITAM SERDECZNIE, KAMILKA KOCHAM CIE CHCE UPRAWIAĆ Z TOBĄ DZIECI.
PS. ODPISZ
PS2. TĘSKNIĘ
Lepiej nie mogłeś ująć moich myśli w słowa <3
@ kokolada
To jest właśnie raczej jedyny plus tej sytuacji, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. Autorka wyznania musi być naprawdę silną osobą, czego gratuluję
PS3. TO PRAWDA <3
Niewolnika sobie znalazła... Ale swoją drogą co z ustawowym obowiązkiem utrzymywania dzieci przez rodziców, gdy te jeszcze uczęszczają do szkoły? Przecież ona nie miała prawa wyrzucać dziewczyny z domu, gdy ta sie uczyła...
Obowiązek utrzymywania mają aż dziecko nie będzie w stanie się samodzielnić (w czym przeszkadza szkoła) :)
Nawet jeśli to nie chciałabym mieszkać w takim domu sorry:/
Obowiązek jest dopóki dziecko się uczy! Nieważne czy jest już samodzielne np pracuje i mieszka sam, ale gdy jednocześnie podejmuje np. studia to rodzice maja obowiązek wspomagania finansowego swojego dziecka/podopiecznego. Czyli uczysz się rodzice albo sa na Ciebie skazani w domu albo opłacają Ci szkole I życie jeśli nie chcą Cię w domu A Ty się uczysz.
Dlatego coraz częściej tych wygodnych studentów studiuje kilka lat dłużej bo tak im lepiej xd
Ludzie...obowiązek obowiązkiem, ale mówicie o rodzicach jak i bezosobowej kasie zapomogowej. Gdzie honor każdego takiego dorosłego, co to 18tke skończył i już najmądrzejszy na świecie. Owszem, rodzice mają taki obowiązek, ale chyba troszkę szacunku i zrozumienia, poza tym jak macie 2 zdrowe ręce to chyba możecie coś zarobić i troszkę odciążyć rodziców? Pracuję od 18 roku życia, wbrew rodzicom poszłam na zaoczne właśnie po to żeby móc pracować, dziś mam 30lat i jakoś nie umarłam bo sama zarobiłam na swoje studia, samochód, mieszkanie, wakacje. Co więcej- jestem z siebie dumna, że wszystko co mam zawdzięczam w 100% sobie.
U mnie w domu też się nie przelewa, ale ja nie wyobrażam sobie teraz iść do pracy (pół roku temu skończyłam 18) chodzę do liceum ogólnie sporo się uczę, ledwie mi starcza czasu, jakbym jeszcze miała pracować to chyba na stałe musiałabym zrezygnować ze snu
Tak bardzo, jak chcę polubić to wyzwanie, tak nie mogę, bo ledwie je zrozumiałam. Pewnie mnie zjedziecie, ale dla mnie historia traci blask kiedy brakuje kilku przecinków.
Ja mam tak samo. Naprawdę, nie powiedziałabym ani słowa, gdyby to były pojedyncze przypadki, ale tutaj nie ma przecinków prawie wcale...
Współczuję Ci takiej matki ...
Dobrze że się wtedy postawiłaś , nie wiem czy ja na Twoim miejscu byłabym tak twarda
,,,,,,,,, masz, na zapas
.....
brak słów, żeby w ogóle skomentować zachowanie Twojej "mamy"
Nie mogę uwierzyć , że własna matka tak Cię traktowała... szczerze współczuję.
Jaka matka? Zwykły inkubator.
Ja od "partnera" swojej matki tez usłyszałam "wypierdalaj" ale tak porostu w normalny dzien, bez żadnej kłótni zostałam poprostu wyrzucona z własnego domu :) nikomu nie polecam. A za ciebie autorko trzymam kciuki, duzo szczescia i miłości !
Karma jest w tym wypadku za lekką karą...
Tak trzymaj :-D a co do karmy to zawsze wraca.