#katLP
Większość klasy znałam dobrze. Kamil był wyjątkiem. Widywałam go codziennie, a wciąż był dla mnie zagadką. Z jednej strony słyszałam, że lubi imprezować, nie stroni od alkoholu, pali, a z drugiej nie miałam pojęcia, z kim się zadaje. Nauczyciele go nie lubili. Mam wrażenie, że powodem było to, iż Kamil jest od nich inteligentniejszy. Grono pedagogiczne czasem próbowało go gasić, czy nawet „jeździć” po nim, ale on umiał im tak odpowiedzieć, że zawsze tego typu potyczki wygrywał. Bardzo mi tym imponował. Oceny miał słabe, nie zależało mu. Jednak jak przychodziło co do czego, był w stanie zrozumieć dość trudne rzeczy ot tak i radził sobie świetnie. Myślę, że gdyby wziął się za naukę, spokojnie moglibyśmy rywalizować na oceny.
Powoli dowiadywałam się o nim coraz więcej. Zaczęliśmy rozmawiać, a pewnego dnia nagle mnie pocałował. Oboje nigdy wcześniej nie mieliśmy nikogo, teraz zostaliśmy parą. Powoli wieści o naszym związku trafiały do szkoły. Nie afiszowaliśmy się, ale wkrótce nauczyciele się połapali. Ich reakcja nie była dla mnie zaskoczeniem. No bo jak to? Taka grzeczna, mądra dziewczyna z takim paskudnym, chamskim nieukiem?!
Szybko zaczęły się interwencje. Nauczycielki często kazały mi zostawać na przerwie. Wypytywały, czy naprawdę jestem z Kamilem, czy uważam, że to ktoś odpowiedni dla mnie itp. Z jednej strony rozumiałam ich obawy. Mówiłam zawsze, że mam oczy szeroko otwarte, jest w porządku, gdyby coś się działo, dam znać. Niestety, niektórym to nie wystarczyło. Nauczycielki rozmawiały też z nim i nie były to miłe rozmowy. Miały jeden charakter: „Zostaw ją”, oczywiście ubrane w ładne słowa. Nauczycielki, które wcześniej bardzo mnie lubiły, zrobiły się chłodne. Nagle przestały widzieć we mnie wielki potencjał. Wcześniej pchały mnie na każdy konkurs, teraz musiałam sama się o nie dopytywać.
Poprawiłam część przedmiotów, ćwiczyłam też z Kamilem po lekcjach. Koniec szkoły był dla nas bardzo ciężki. Jednak oceny miałam idealne, Kamil też się poprawił.
Minęło kilka lat, a my? Poradziliśmy sobie. Jesteśmy razem.
Pozdrawiamy nauczycieli. Wciąż pamiętamy.
Student politechniki i przyszła lekarka.
Jak ja byłem w podstawówce, to dziewczyna z mojej klasy zaczęła spotykać się z chłopakiem z 8 (ja byłem wtedy w piątej), przy czym ten chłopak był rok starszy bo raz kiblował w którejś klasie. To był taki szkolny patus, który popalał i popijał wtedy. Potem musiał nawet być w mamrze, bo jakiś wydziarany na japie był. Też nauczyciele robili rozmowy z nimi. Ale akurat co do niego to się nie pomylili w osądach :)
Nauczycielki?? A co na to rodzice? Chyba w przypadku osoby niepełnoletniej to oni mają decydujący głos. Nikt z grona pedagogicznego nic im nie powiedział?
Dokładnie, że Kamil nie poszed do jej ojca spytać się czy może się spotkać z jego córką! Skandal!
Różnie bywa, ja też w liceum zakochałam się w patusie i nauczyciele próbowali mnie przed nim ostrzegać. Babka od chemii powiedziała nawet, że podobam się jej synowi, ale to był taki typowy nerd. Tamten dawał mi dużo więcej emocji, co prawda mnie bił ale nie żałuję
prostuję - nie jesteś debilem, jesteś chorym psychicznie wytworem internetu bolec, kolec, stolec czy jak ci tam.
Bo co, bo byłam młoda? Po prostu się pomyliłam i tyle
spadaj chory zwyrolu
No właśnie, taka dyskusja w wykonaniu anonimowych inceli. Pod innym wyznaniem to mnie oskarżacie o brak merytoryczności
Karmcie trolla dalej, troll zadowolony 🍿