#kadg2
Nie wolno było mieć odkrytych ramion (nawet jeśli stanik był niewidoczny), nosić leginsów, spodni dresowych (chyba, że takie bardzo porządne), mieć kolorowych sznurówek, pasków z dużą klamrą, ubrań w żywych kolorach, ubierać się na czarno (na żałobę trzeba było mieć pozwolenie), nosić rzeczy charakterystycznych dla subkultur, ubrań z widocznym logo marki (Nike, Gucci itp., wyjątkiem był wf), ubrań zbyt ekstrawaganckich/modnych.
Spódnica (do niej obowiązkowo rajstopy) musiała sięgać co najmniej do kolan, buty na absolutnie płaskiej podeszwie i bez odkrytych paców, a biżuteria bardzo dyskretna i skromna. Musieliśmy mieć buty zmienne, ale nie mogły to być Conversy, Nike itp.
W glanach ani butach na obcasach nie wpuszczano do budynku, nawet jeśli miały być zostawione w szatni. Tak samo było z kurtkami w neonowych kolorach. Nie wolno było się zbyt wymyślnie uczesać (grzywka na bok, korona z włosów, warkocz na jedną stronę, czy duże, kolorowe spinki się do tego zaliczały).
Dziewczyny z dużym biustem, musiały mieć dekolt pod samą szyję (reszta 2-3 palce poniżej obojczyka), żeby nie prowokować chłopców. Chłopcy musieli mieć spodnie co najmniej do połowy łydki. Później doszedł zakaz okularów w grubych, kolorowych oprawkach.
Co się zalicza do zbyt ekstrawaganckich ubrań? Bluzka z rozszerzanymi rękawami, koronkowa bluzka z nieprzezroczystą podszewką, t-shirty z śmiesznymi nadrukami/nazwami zespołów, choker, spódnica z tiulową podszewką itp. Za każdorazowe przyjście w czymś takim była uwaga.
Za strój galowy uznawano białą koszulę i czarną/granatową spódnicę u dziewcząt oraz białą koszulę i czarne/granatowe spodnie od garnituru lub garnitur u chłopców. Buty oczywiście eleganckie. Każde odstępstwo np. biała bluzka zamiast koszuli, skutkowały uwagą.
Na wf musieliśmy mieć osobne buty, dozwolone były tylko te tanie halówki. Spodnie tylko czarne i luźne, długość co najmniej do kolan i najwyżej do połowy łydki. Bluzka koniecznie biała i luźna, gdy komuś choć lekko prześwitywał stanik (co czasem się zdarzało, bo nie trudno się zapomnieć i ubrać czarny stanik pod ciemną górę), dostawał jedynkę. Skarpetki musiały być białe, frote i dla odmiany markowe (swoje "pumy" kupiłam na bazarze, bo szkoda mi było kasy).
Dyrektorka co roku próbuje wprowadzać mundurki, ale rodzice się nie zgadzają.
Ja bym Chyba zmienila szkole na twoim miejscu. Lub poszukala innego rozwiazanoa np. Porozmawiala z rodzicami I jesli jest Jak mowisz to rodzice powinni sie postawic.
Tu trzeba zawiadomić kuratorium o łamaniu praw ucznia przez dyrekcję i szkołę. Bo owszem schludny ubiór tak, ale takie restrykcje to jest łamanie praw. Pani dyrektor nie chce nosić thisrtu ze śmiesznym napisem to niech nie nosi, ale nie ma prawa tego zabraniać uczniom. I nawet jeśli to jest wpisane w status to nie można zgodnie z prawem każdego widzi mi się w status wpisywać. Już nie mówiąc o rażącej dyskryminacji za budowę ciała oraz płeć.
Mundurki w tym wydaniu co są w Polsce są takie nie fair. Ktoś może ładnie wyglądać w danym kolorze czy fasonie, a kogoś może strasznie szpecić. W nastoletnim wieku to jest jednak ważne, żeby czuć się ze sobą dobrze. My mieliśmy jaskrawo-niebieskie, a potem intensywnie bordowe. Mi ludzie mówili, że wyglądam jakbym miała zemdleć w tym kolorze. Mam bladą cerę i jasne blond włosy, kolory na twarzy mi się tak jakby zlewają XD i w takich rzeczach intensywnych naprawdę wyglądam jak trup. Zwłaszcza, że nie można było za bardzo makijażu, więc brwi i rzęsy też jasne. Druga rzecz te fasony. Niby proste t-shirty, komu miałyby nie pasować. Ale ludzie to nie manekiny w kształcie T, jak piersi rosły niektórym szybciej to podnosiło te t-shirty i widać było brzuch. Ofc zwracali uwagę, jakby to była nasza wina, ale nosić męskich, luźnych nie pozwalali.
Miałam podobnie w katolickim liceum (dyrektorem był ksiądz). Na początku bałam się postawić, ale jak zobaczyłam ubiór starszych koleżanek to uznałam, że je*ać to. Przez 3/4 szkoły chodziłam w mini i krótkich bluzkach do pępka. W trzeciej klasie przefarbowałam włosy na różowo. Co mi zrobili? Otóż gówno. Dostawałam uwagi co drugą lekcję, ale one mają taką moc prawną jak rozporządzenie żula spod sklepu. Parę razy byłam na dywaniku i wysłuchiwałam kazania. Skończyłam szkołę z zachowaniem nieodpowiednim, ale z większością przedmiotów nie miałam problemu. Także trzeba to po prostu olać
Szkoła ma swój regulamin, tam też musi być wypunktowany opis właściwego stroju do szkoły. Jeśli nie ma, to..
Można też zmienić szkołę. Albo iść zbierać ziemniaki.
Mówiąc szczerze co najmniej 80% nastolatków obecnie ubiera się jak fleja lub wyzywająco. I się zastanawiam skąd ten wpływ. Aczkolwiek rodzice przyzwalają.