Odkąd pamiętam na widok pająków wszelkiego gatunku robi mi się niedobrze, wpadam w panikę, płaczę i uciekam gdzie pieprz rośnie. Dwa lata temu w czerwcu w moim oknie zawitały trzy krzyżaki – oczywiście na nic się zdały błagania rodziców, żeby mi te krwiożercze bestie pozabijali, a sama nawet bym ich kijem nie dotknęła. Pogodziłam się więc z faktem, że muszę dzielić okno z mało przyjazną rodziną. Do tego stopnia, że nadałam im imiona. Dwa większe nazwałam Andrzej i Bożena, trzeciego mniejszego – Szymek. Wychodzili na okno tylko po zmierzchu, coby mi nie zepsuć dnia, a świecić gołym odwłokiem przy świetle księżyca. I tak żyli sobie aż do sierpnia. Mama poprosiła mnie, żebym umyła okna. Tego dnia kompletnie zapomniałam o owej familii zamieszkującej moje okno od zewnątrz. Pech chciał, że Szymek tego dnia wyszedł na okno. Przez moją nieuwagę popsikałam Bogu ducha winne dziecię. Małe pajączątko spłynęło po szybie wraz z płynem, ja wpadłam w panikę i rzuciłam butelką z płynem w Szymka.
Rozpłakałam się, nie wiem czy ze strachu czy z tego, że go zabiłam. Opanowałam sytuację, umyłam okna, ale nie u siebie w pokoju. Nie chciałam niszczyć domu rodzicom małego Szymka. Andrzej z Bożeną chyba się skapnęli i przystąpili do działania – zemsta będzie słodka. Siedzieli na oknie już nie tylko w nocy, ale i w dzień.
Stwierdziłam, że koniec tego dobrego, skoro ich syn zginął, oni także muszą. Potraktowałam ich... sprejem do włosów. Dokładniej lakierem. Użyłam go na tyle dużo, że nie ruszyli się przez dwie godziny. Gdy tylko Andrzej zaczął podrygiwać dupskiem, a Bożena machać łapskami, po prostu strzeliłam ich butem. Owa część garderoby leżała na balkonie, dopóki mama nie ogarnęła, że pantofla jej brakuje.
Do dzisiaj drę się na widok najmniejszego pajączka, arachnofobia zostanie ze mną do końca życia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mam tak samo, jesienią jeden czarny i włochaty wszedł na moją pościel gdy leżałam już w łóżku. Miałam taką traume, że nie spalam we własnym pokoju przez tydzień, a tamtego wieczoru moje krzyki pewnie cała dzielnica słyszała 😛
Myślę, że te krzyki było słychać jakieś 100km dalej😉
ja sie tak kiedys przestraszylam biedronki w mojej torbie nie chce wiedziec co by bylo gdybym mialam obrzydliwego pajaka na lozku
Miałam bardzo podobnie. Mam okropnie lekki sen, nawet najmniejszy dotyk czy dźwięk mnie budzą. Spałam sobie smacznie i nagle się obudziłam. Poczułam, że coś mnie łaskocze po udzie, zdejmuje kołdrę, a tam pająk. Masakrycznie się wystraszyłam, reszte nocy spędziłam w kuchni nic nie robiąc xd (było ok. 3 rano) (jakby ktoś pytał, jak tam wlazł -to było lato, więc miałam tak "luźno" położoną kołdrę)
U mnie w bloku, któryś z sąsiadów mial chyba słabo zabiezpieczone terrarium bo w ciągu pół roku zawitały do mnie przez balkon dwa ptaszniki... Ogólnie pająków się nie boję, ale tymi bydlakami musiała zająć sie mama...
Teraz boję się spać...
Umierali w meczarniach dwie godziny? Potwór :(
Świetnie napisane! 👍
Rodzice nie mogli ich usunac ? Kompletnie tego nie rozumiem
Moi uważają z2 wymyślam, a ostatnio się poplakalam jak zobaczyłam malego pajaczka a co dopiero dużego
U mnie zazwyczaj przy prośbach usunięcia takiego delikwenta są teksty typu "przestań, ile ty masz lat!" Strasznie mnie denerwuje jak ktos nie potrafi zrozumieć ze to fobia i nie mogę nic za to.
Czasem ci co nie mają arachnofobii nie rozumieją tych co mają i myślą, że wszystko wyolbrzymiamy. I tak to się kończy
Tak jak w komentarzach - uznali, że wyolbrzymiam. Miałam wtedy 14 lat i stwierdzili, że pora najwyższa się zmierzyć z lękiem :P
Ja tak mam z pasikonikami:D kiedyś wpadł mi do kuchni tak uciekalam, że potknelam sie o próg i zarylam twarzą o podloge :)
Kiedyś, na jakiejś kolonii wielki pasikonik siedział u mnie na suficie. Brrrr
@niebieskieokulary Ten duży pasikonik to szarańcza D:
Darek, ten duży to raczej cykada.
Szarancza nie żyje w Polsce
U mnie mówi się na to "jędza" ;D tego to boje sie jeszcze bardziej
Uśmiałam się 🤗
Największy z pasikonikow występujących w Polsce jest p. zielony. Szarańcza jest w odcieniach brązu/piaskowa, i w Polsce jest hodowana w terrartysystyce na pokarm dla zwierząt owadożernych.
Na razie dla cykady u nas jest za ciepło, można je spotkać w klimacie śródziemnomorskim, są mniejsze od pasikonikow i wydają zupełnie inny dźwięk, takie jednostajne brzęczenie.
arachnofobia jest straszna, moja siostra ją ma i czasem majaczy w nocy o pająkach - zaawansowany poziom już chyba osiągnęła :P albo wychodzi spać do innego pokoju bo "pająki mi po pościeli chodzą" choć żadnego tak na serio nie ma
W sumie to każda fobia jest straszna :p
Mieszkam na wsi, w zeszłym roku latem był wysyp pająków. Wielkich, ogromnych. Szłam w nocy do łazienki, otworzyłam drzwi swojego pokoju, a bydlak wielkości mojej dłoni spieprzył mi spod drzwi prosto do łazienki. Nie wyszłam z pokoju. Dzwoniłam do matki, która spała w pokoju po drugiej stronie domu, ale widać spała mocno. Rano nie mogliśmy go znaleźć. Do łazienki nie chodziłam przez następne dwa dni, aż mój ojciec nie utłukł dziada.
Niektóre kątniki są naprawdę wielkie, a taki bagnik przybrzeżny ma 11 cm w wielkości,.więc....
O bosz, gdzie takie bydlaki żyją? Wolę wiedzieć i się zabezpieczyć :x
OMBoze, bagniki są bardzo rzadkie i raczej na siebie nie wpadniecie. Żyją nad wodą, jeżeli gdzieś występują, to będzie informacja o takiej arachnologicznej ciekawostce;)
Z tym, że bagniki nie są wielkości dłoni. Chyba, że spotkała zmutowane!
Albo ma małą dłoń.
Dłoń mam małą, to prawda. Nie przykładałam jej do pająka, oceniałam tak na oko uciekając bardzo szybko. To był jeden jedyny tak wielki. Reszta była wielkości 10-12 cm (też na oko). Mieszkam w samym centrum Polski, lato w zeszłym roku było dla mnie wyjątkowo pechowe, bo pająki lazły do domu jak głupie, nie pomagały nawet moskitiery w drzwiach i oknach.
Są wielkie, sama jednego widziałam, miał długość pół dłoni ale i tak był duży.
Też się boję panicznie pająków więc nie mało mam z nimi historii. Wisienką na torcie jest zdarzenie, Kiedy obudziłam się rano zbyt wcześnie. Leżałam na plecach i kiedy otworzyłam oczy widziałam nad swoją twarzą WIELKIEGO pająka. Cud że nie spadł mi na twarz 😈
- Aaa to pająki, chcą żebym stepował!
Ja nie chcę stepować!
- To im to powiedz.
(...)
Też tak mam. Raz jak zobaczyłam małego pająka na scenie i nie miał kto go zabrać to zaczęłam do niego gadać i dzięki temu aż tak bardzo nie boję się malutkich pająków. Oczywiście jak widzę te większe to zaczynam płakać i krzyczeć